POGRZEB PATRIOTYZMU

by romskey

Może wydać się dziwne, że przy tak ważnej dla Polaków rocznicy postanowiłem pisać o pogrzebie patriotyzmu, jednak coraz mniej utożsamiam się z Polską, jej historią, tradycją, kulturą, tzw. polskością. Te pojęcia stały się mi obojętne, a słysząc z ust – szczególnie polityków – jednoczące przemowy, odwołania do tego co rzekomo ważne lub święte dla Polski i Polaków mam wrażenie, że musiałbym wspiąć się na jakiś wyjątkowo wysoki poziom atrakcji by zrozumieć o czym mowa. Za dużo jest tych Polsk w Polsce. Choć jeszcze kilka lat temu gotów byłem (nierzadko z entuzjazmem) mówić i pisać o tym czym jest dla mnie patriotyzm, dlaczego czuję się Polakiem i co to dla mnie znaczy, tak dziś mam poczucie jakbym wysiadł z pociągu, którym jechałem przez pomyłkę.

To nie staje się nagle, to proces.
Im więcej doświadczam i doświadczałem wokół obnośnej „polskości” tym bardziej czułem, że mam z nią mniej wspólnego. Nawet gdy słowo „strach” nie jest całkiem adekwatne, to obawiałem się, że jakiekolwiek nawiązanie do Polski w ubiorze, internecie, wokół siebie zostanie odebrane wbrew moim intencjom. Nawet na jakiejś karteczce zapisałem sobie: „Dlaczego nie wywieszam flagi? Bo jedni uznają mnie za narodowca-faszystę, a narodowcy-faszyści za brata”. I nie jest to ów bardzo polski, niemal patologiczny lęk przed oceną ze strony otoczenia. Symbole polskości stały się jednoznaczne z niechęcią wobec tego co „polskie nie jest”, a ja nie mam zamiaru czy ochoty być po tej czy tamtej stronie, nie mam ochoty opowiadać się po stronie sąsiada geja czy sąsiada katechety. Nie mam zamiaru wybierać między nimi, a każdą ideę, która stara się mnie do takiego wyboru zmusić uznaję za wrogą.

Uczestnikom Powstania chciałbym pozostawić słowa umieszczone przed jednym z amerykańskich cmentarzy wojennych: „Silence and Respect” (cisza i szacunek).