KTO MA PROBLEM Z P.ZIMBARDO?

by romskey

Po II Wojnie Światowej wielu zadało sobie pytanie o korzenie zła. Okrywając kolejne fakty przeprowadzonej na niespotykaną skalę zbrodni, nie byliśmy w stanie zrozumieć jak doszło do sytuacji, w której sąsiedzi zaczęli nękać, prześladować i zabijać swoich sąsiadów. Czy można zbudować bezpieczniejszy świat nie eliminując mechanizmów, które takim skutkom przyczyniają się? Kiedy powinniśmy mówić STOP!?

Nie znaliśmy odpowiedzi. Rzeź Ormian, Rzeź Wołyńska, pogromy Żydów, zbrodnie ZSRR, zbrodnie wojenne w byłej Jugosławii, Kambodża, konflikt w Ruandzie, … lista może okazać się nieskończona. Nawet gdy postawimy najprostszą, intuicyjną odpowiedź: „Tacy jesteśmy, to jest wpisane w nasz gatunek”… to przecież nie jesteśmy tacy, nie budzimy się z myślą by kogoś zabić, pobić, zgwałcić czy ograbić. Nawet gdy istnieją jednostki szczególnie predysponowane do takich działań, to ich czyny nie mają charakteru masowego, powszechnego, przemysłowego. Kiedy przemoc i zabijanie stają się procesami systemowymi musimy szukać odpowiedzi także wokół ludzi.

Philip Zimbardo był jednym z tych, którzy podjęli się próby odpowiedzi. Blisko 40-letni profesor Uniwersytetu Stanford, swój eksperyment przeprowadził w 1971 r, w okresie narastającego, masowego buntu wobec wojny wietnamskiej. Był to czas, w którym każdy trzeźwo myślący Amerykanin widział jak „system” wypycha młodych ludzi do „nie swojej wojny”, jak tysiące z tych ludzi wraca do kraju w metalowych trumnach, jak wraz z nimi docierają do kraju przygnębiające historie o bestialskich zachowaniach żołnierzy.
W podziemiach uniwersytetu w którym pracował, zorganizował symulację zakładu karnego. Zdrowych psychicznie ochotników podzielono na dwie grupy: strażników oraz więźniów, poinstruowano strażników jaka jest ich rola, zapewniono uczestnikom względną anonimowość i maszyna ruszyła (sam Zimbardo czynnie uczestniczył w eksperymencie jako kierownik projektu/”naczelnik więzienia”). Eksperyment nie został ukończony. Przerwała go przyszła żona Zimbardo (Christiana Maslach), która pojawiła się pewnego dnia w uniwersyteckich podziemiach i zapytała: „Co tu do cholery się wyprawia?!”.
A wyprawiało się wiele. Choć eksperyment trwał niespełna tydzień (zakładano, że będzie trwał 2 tygodnie), negatywne zachowania uczestników eskalowały do tego stopnia, że próby ich wyjaśnienia czy usprawiedliwienia badawczą ciekawością, byłyby raczej nie do przyjęcia.

„Proces przemiany następuje, gdy umieści się ludzi w konkretnym kontekście społecznym, ubierze ich w mundury, odbierze tożsamość, wyznaczy rolę, jaką mają odegrać i każe trzymać się ściśle wyznaczonych reguł. Następuje rozproszenie odpowiedzialności. To nie wy jesteście odpowiedzialni, lecz sytuacja, w jakiej się znaleźliście i reguły, którym musicie się podporządkować. W takich warunkach niezwykle łatwo manipulować ludźmi. Sprawić, by przekroczyli barierę pomiędzy dobrem i złem”.
P.Zimbardo

Taka interpretacja obserwacji związanych z eksperymentem więziennym (SPE) spotkała się z krytyką, której kolejna fala dokonuje się obecnie (2017/2018). Krytycy stwierdziwszy uchybienia metodologiczne i przekłamania(?) związane z badaniem, przyjęli słuszne-niesłuszne założenie, że skoro eksperyment był wadliwy to i wnioski są wadliwe. Uczyniono nawet krok dalej – nazwano P.Zimbardo oszustem.

Przyznam, że krytyczna narracja ubodła mnie. P.Zimbardo wniósł bogaty wkład do moich prywatnych dociekań. Jego dokonania kojarzyłem z dorobkiem realizatorów podobnych eksperymentów związanych z analizą ludzkiej natury Stanleyem Milgramem czy Salomonem Aschem. Czy poczułem się oszukany i staram się to wyprzeć?
W najmniejszym stopniu. Badania (SPE) nie ukończono, dlatego od samego początku nie traktowałem obserwacji związanych ze SPE jako jakichś generalnych, wiążących wniosków czy dowodów. Uznawałem je raczej za poszlaki, za elementy większej układanki. Nawet gdy sam Zimbardo przeciągał linę z S.Milgramem o to czy większy wpływ na patologiczne postawy badanych ma autorytet czy przydział konkretnych ról, to w mojej ocenie oba czynniki mogą mieć wpływ, mało tego, nie tylko te dwa ale cały szereg innych.

Krytycy zgodnym chórem ogłosili, że zdecydowany wpływ ma przywództwo, które wykazano w innych eksperymentach (choć tu ironicznie zapytam, czy te eksperymenty zostały równie wnikliwie zweryfikowane co SPE?). Co ja na to? Ależ zgadzam się, przywództwo również. I nie tylko przywództwo! Także dehumanizacja przyszłych ofiar, bierne przyzwolenie oraz przekonanie przyszłych oprawców do tego, że zło które będą czynić jest DOBREM!

W jakimś sensie zacząłem gubić się w tym, czego dotyczy krytyka. Czy chodzi o to, że każda ze stron ma własną wersję „narodzin zła” i stara się wykluczyć pozostałe? A może po prostu krytyka znanej postaci pozwala wydać poczytną książkę lub nakręcić popularny film dokumentalny (niestety nie zetknąłem się z emisją listów protestacyjnych postulujących odebranie Zimbardo tytułu, zwolnienia z uczelni, itd. Czy rzeczywiście chodzi o walkę o naukową rzetelność??).

Kiedy jeden z krytyków, T.Witkowski (dr. psychologii, założyciel Klubu Sceptyków Polskich) stwierdził, że badania Zimbardo i sam Zimbardo uczynił wielką szkodę nauce i ludziom czara mojej cierpliwości i tolerancji przelała się. Jak można sfałszować wyniki nieukończonego eksperymentu? O ile mogę dwiema rękami a nawet nogami podpisać się pod tym, że rzetelność badawcza jest priorytetem i wszelkie manipulacje w tym zakresie powinny spotkać się nie tylko z krytyką ale i odrzuceniem samych badań… to jednak… czy Zimbardo doktoryzował się na wynikach eksperymentu, czy je opublikował a „wnioski” stały się dowodem, który obalił wszystkie inne eksperymenty?

Prawdziwym absurdem był jednak zarzut pt. „Zimbardo usprawiedliwia sprawców” – co jest koronnym dowodem na to, że krytycy nie mają zbyt wielkiego pojęcia o pracach Zimbardo. „Zrozumieć to nie znaczy usprawiedliwić” – tę frazę Zimbardo powtarza jak mantrę.

Zastanawiając się nad tym, co przełamało opory uczestników pogromu kieleckiego (między myślą i słowem a czynem), co wywoływało brutalność Żydowskiej Służby Porządkowej w gettach skoro trafiały do niej na ogół osoby o dobrej opinii i wysokim autorytecie, zastanawiając się nad tym jak działała „fala w wojsku”, jak działają wewnętrzne subkultury więzienne… i wiele innych sytuacji, w których na ogół przypadkowe osoby sięgają po przemoc – nie widziałem sprzeczności z tym co twierdził Zimbardo, Milgram i wszyscy inni z T.Witkowskim włącznie. Nie rozumiem dlaczego miałbym tezę o wpływie sytuacji i wyznaczonych ściśle ról odrzucić, skoro tezę taką potwierdzają rzeczywiste sytuacje.

SPE było zaledwie próbą odtworzenia tego co obserwujemy w rzeczywistości. Być może nieudaną, być może wymagającą większego i ostrożnego dystansu (wszak to symulacja), ale z pewnością zastosowanie brzytwy Ockhama i wykluczenie wskazywanego przez Zimbardo jednego z elementów prowadzi donikąd, bo czy sytuacja na nas nie wpływa? Porównajmy zachowanie przypadkowych ludzi na widok portfela nocą w pustej uliczce a tym jak postąpią na widok portfela leżącego na ludnym deptaku w biały dzień.

———————————————————–
Źródła:
Krytyka (zawiera także zewnętrzne źródła):
https://tomwitkow.wordpress.com/2018/07/02/lucyfer-ktorego-wymyslil-zimbardo-o-konsekwencjach-stanfordzkiego-eksperymentu-wieziennego-i-skandalu-ktorego-stal-sie-obiektem/
Krytyka cz. II:
http://m.newsweek.pl/wiedza/nauka/eksperyment-wiezienny-podwazony-co-to-oznacza-,artykuly,429673,1.html
Odpowiedź P. Zimbardo na krytykę:
http://www.prisonexp.org/response
Opis eksperymentu funkcjonujący w powszechnym obiegu:
https://destrudo.pl/eksperyment-wiezienny/


(źr. http://hip.org.pl/moja-druga-ojczyzna-philip-zimbardo/)
Polski projekt P.Zimbardo:
http://hip.org.pl/poszukiwany-zwyczajny-bohater/
POSZUKIWANY ZWYCZAJNY BOHATER
Jeśli znasz kogoś, kto podjął nieprzeciętne działanie chroniące dobro, zdrowie, bezpieczeństwo innych lub swoje – zgłoś się do nas!
Opowiedz nam tą historię.
Podziękujmy razem! Zróbmy zdjęcie tej wyjątkowej osobie. Na przekór światu, w którym zło i nieszczęścia robią tyle szumu, stwórzmy wielki katalog bohaterów!
Niech wszyscy zobaczą, że dobro jest i zwycięża!

Reklamy