KRETYNIZM UŻYTECZNY – GODEK, ZIĘBA, SOCHA (STOPNOP)

by romskey

Co łączy wymienione postacie i wiele innych? Otóż, odnalazły one sens życia w dziele zbawiania ludzkości wbrew ludzkości. W ich mniemaniu, wypełniana misja stawia ich ponad prawem skoro działają w obliczu wyższej konieczności, z wyższych, uświęconych pobudek. Mówią o sobie: „historia mnie rozliczy”, „przyszłe pokolenia mnie rozliczą”, „rozliczy mnie bóg” a nawet nieme, niepełnosprawne dziecko. Nigdy panujące prawo, nigdy sąd, nigdy drugi człowiek. Tak naprawdę, nie rozliczy ich nikt, w ich systemie wartości nie funkcjonuje pojęcie „odpowiedzialności”. Samodzielnie przyznali sobie licencje na decydowanie o życiu i śmierci, zbawianie, samozwańczo ogłosili się kontrolerami i władcami ludzkich sumień. Dla określenia tej postawy, takie słowa jak skrajne: egoizm, pycha i arogancja to eufemizmy, ale słowa czy argumenty nic w nich nie zmienią. Uodpornili się.

Eugenika – semantyka

W emocjonalnym społeczeństwie racjonalizm nie istnieje i choćby powtarzać owemu społeczeństwu znaną prawdę: „Nie wchodź na terytorium idioty…”, to lud nie zrozumie, ugnie karki pod ciężarem pojęć i nie dostrzeże, że zastosowane obecnie słowa „zabić” lub „eugenika” są tyleż warte co nazwanie współczesnego testowania leków „nazistowskimi eksperymentami rodem z Auschwitz”. Nie chcę tu zrównać emocji z głupotą, ale efekt bywa na ogół identyczny i jest katastrofą. Czy zastanawiasz się już nad tym, kiedy zaczyna się człowiek? Otóż jesteś już na terytorium idioty.

Fanatycy niezbędni

Żadna instytucja władzy bez fanatyków nie byłaby w stanie rozwinąć skrzydeł. Fanatycy otrzymują od instytucji „plecy”, są pieszczeni, usprawiedliwiani, „podnoszeni z kolan”. Choć miejsce fanatyków jest w zamkniętych oddziałach szpitali psychiatrycznych (gdzie odnaleźliby się wśród im podobnych samorodnych Jezusów i Napoleonów), to nie trafiają tam, gdyż są efektywnym narzędziem. Nie ma tu znaczenia czy gra dotyczy zakazu aborcji czy handlu w niedzielę, chodzi o to jak dalece człowieku-adresacie zrezygnujesz z siebie samego z powodu tych i na rzecz tych, którzy Twojej uległości oczekują. Jak daleko cofniesz się przed siłą, strachem czy patosem ale też… autorytetem i stadnością? Czy zatrzymasz się w chwili gdy poczujesz zimny chłód ściany za swoimi plecami? Czy oni zatrzymają się również?

Zawartość człowieka w człowieku

Można długie godziny debatować o rozmiarach autonomii człowieka z strukturze państwowej. Tylko czy mamy te godziny, gdy ktoś wkracza bez pukania do naszego domu i nakazuje nam zawiesić zielone zasłony w oknach, gdyż mamy brązowe? Czy świstek, który przyniósł i którym wymachuje nam przed oczyma z podpisami 800 tysięcy mieszkańców osiedla, którzy uznali, że zielone zasłony są bezwzględną normą, może usprawiedliwić najście? W cywilizowanym świecie, taki emisariusz, nie tylko ma obowiązek zapukać i powiedzieć „dzień dobry”, lecz przede wszystkim może nas jedynie przyjaźnie i uprzejmie przekonywać, że kolor zasłon ma pozytywny wpływ na wizualne walory osiedla i byłoby miło, gdybyśmy poparli jego pomysł. W racjonalnym świecie, tylko właściciel posiada prawo dysponowania swoją własnością. O akcie własności nie decyduje liczba podpisów, siła czy bałamutnie zinterpretowana idea.

W imię czego?

Przyszło nam żyć w patologicznej odmianie demokracji, w której gdy większość uzna, że ziemia jest płaska to władza wsłuchana w głos suwerena ustawą taki fakt zatwierdzi. Pytanie, które postawiono dziś brzmi: „Do kogo należy kobiecy brzuch: do państwa czy do kobiety?”.

Tu i ówdzie na świecie, rabunek banków i domów uciekinierów politycznych nazywano zgrabnie „nacjonalizacją”, a więc przywracaniem „odzyskanych” dóbr prawowitym właścicielom – suwerenowi. Ładnie brzmi (lepiej niż złodziejstwo) i jakże głupi byliśmy wczoraj, skoro nie mówiliśmy o nacjonalizowaniu majątku żydowskiego.
Dziś podjęto próbę znacjonalizowania kobiecych brzuchów, w imię zwrócenia ich prawowitym właścicielom – narodowi!
Pomarłby Bareja drugi raz, tym razem ze śmiechu i w konwulsjach!
Szkoda, że jest mało śmiesznie.

Reklamy