Romskey's blog

A tłum skandował: Złodzieje, złodzieje!

Month: Luty, 2018

POMIĘDZY PATRIOTYZMEM A OBYWATELSTWEM

Podejrzewam, że temat wywołuje już naturalne zmęczenie, ale pozwólcie na jeszcze kilka krótkich słów – mam nadzieję zwieńczających temat. Niedawno (gdzieś) napisałem, że „idea narodowa” staje się przydatna w chwilach zagrożenia, mobilizuje do walki o wolność danego społeczeństwa, gdy w czasie pokoju może być groźna a szczególnie wówczas gdy ktoś zechce zaangażować ją do politycznych czy religijnych celów.

Praktycznie nie jesteśmy w stanie uwolnić się lub wymazać patriotyzmu na wieki wieków, możemy go jedynie usypiać, pozwolić ulegać erozji lub zamknąć w muzeum mając świadomość, że w określonych okolicznościach wróci z całym bagażem pozytywnych i negatywnych skutków.

W zagranicznych źródłach dotyczących narodu, tożsamości narodowej, itd, zetknąłem się z kilkoma odniesieniami do ataków z 11 września (WTC). Opisywano w nich, jak po zamachach w różnorodnym ze względu na pochodzenie, kulturę obywatelskim społeczeństwie USA odżyło poczucie „amerykańskości”. Oto ktoś zaatakował kraj, system wartości, styl życia i zmusił do podjęcia obrony. Jak grzyby po deszczu wyrosły koncerty, akademie, wszystkie pod łopocącą amerykańską flagą, pośród dźwięków amerykańskich pieśni narodowych (historycznych/patriotycznych). Budziła się tzw. jedność narodowa, społeczeństwo wyraziło gotowość do stawienia czoła zagrożeniu.

Tym o czym głównie chcę powiedzieć jest to, że przebudzenie takie można niestety wywoływać sztucznie poprzez pompowanie, stwarzanie czy wprost zmyślanie zagrożeń. Im bardziej będziemy straszyć społeczeństwo nawałą uchodźców, Ukraińców, islamu, terroryzmu, Unia Europejską, inwazją rosyjską, niemieckimi roszczeniami, żydowskim spiskiem ekonomicznym i diabeł wie czym jeszcze – to jednym z pierwszych efektów będzie odradzanie się „idei narodowej”, „jedności narodowej”, „tożsamości narodowej”, itd, itp. i co bardzo ważne! – szerzący propagandę zagrożenia posiada sposobność wskazywania bardzo konkretnego wroga.

Nie wiem dlaczego jako społeczeństwo jesteśmy w stanie ulegać takim propagandowym narkozom, w każdym razie nie całkiem wiemy jak przed tym bronić się lub co zrobić by coś co potencjalnie powinno nas chronić nie obróciło się przeciwko nam.

Czy jesteśmy w stanie rozwiązać problem dialogiem, edukacją (tajnymi kompletami obecnie) a może demaskując publiczne kłamstwa wskazując, że jedynym skutkiem wynikającego zeń strachu są społeczne podziały i polityczne zwycięstwa ludzi, dla których patriotyzm był wyłącznie narzędziem? A może patriotyzm należy odkłamać?

================================================================
Wielki Han (Hanuszkiewicz) spotyka Daniela Olbrychskiego i opowiada mu o tym kiedy problemy należy rozwiązywać szablą a kiedy trzeba rozmawiać. Tylko czy to jest „ten moment” czy może coś już przespaliśmy?

===============================================================
Jeden z koncertów Tribute to Heroes po zamachach 11/09

Reklamy

HISTORIA PROKURATORSKA

Miałem iść smacznie spać, ale nie udało się, gdyż zadałem sobie enty raz pytanie, czy warto dyskutować, gdy argumenty nie mają żadnego znaczenia [nie chodzi o bloga, inspiracją były dyskusje w innym miejscu sieci]? Wyrażamy jakieś racje, przemyślenia, staramy się je uzasadniać… i nic. Pozostajemy przy swoim, bo przecież każda opinia „w demokracji” ma równorzędny status i „mamy prawo”. Po co więc dyskutować? Nie zmierzamy do znalezienia jakiegoś mostu zrozumienia, poszerzenia horyzontów, lecz forsujemy czarne lub białe dyktaty oddzieleni jaskrawą linią podziałów politycznych (religijnych też).
Ale do rzeczy:

Historia prokuratorska to historia z tezą… ba, żeby tylko z tezą, to historia z pełnym aktem oskarżenia. Na dobrą sprawę, w ramach przeciwwagi, można byłoby uprawiać „historię adwokacką” i o dziwo taką uprawia się w wielu przypadkach, tylko czy o to powinno nam chodzić?

Każda ze stron zarzeka się, że zależy jej na przeciwdziałaniu złu i na udziale w budowie świadomego społeczeństwa, a jednak – wbrew deklaracjom – skutki tego są coraz bardziej opłakane. Co jest problemem, skoro wszyscy chcą tego samego? Otóż, okazuje się, że tak jak w przypadku walki o niepodległość, metody dążenia do niej jak i same jej wizje potrafią nas tak podzielić, że zanim potencjalną wolność odzyskamy, większość z nas ma poprzegryzane przez współplemieńców krtanie (i z wzajemnością).

Postawa obecnej władzy rzeczywiście wskazuje na zakusy napisania „nowej” Historii Narodu Niepokalanego (m.in. poprzez pozamykanie w więzieniach wszystkich kontestatorów takiego projektu). To chore, choć równie chore są próby przeciwdziałania tym ambicjom przez utrwalanie Historii nARODU Podłego i Bezwartościowego.

Niestety – to nie przejdzie. Być może żyję w innej Polsce, ale nie odnoszę wrażenia, by wiedza o relacjach polsko-żydowskich była wiedzą tajemną. Mamy bezproblemowy dostęp do setek jeśli nie tysięcy godzin materiałów wideo, audio i literatury. Nawet gdy wśród nich pojawiają się rewelacje Nowaków, Żarynów czy Żebrowskich, to dla równowagi mamy też opinie skrajnie przeciwne choć… równie „zastanawiające”.
W związku z tym nie kłócimy się już o to czy coś wydarzyło się czy nie gdyż byłoby to kompromitujące, a że musimy o coś się kłócić to spieramy się o to jacy jesteśmy (lub byliśmy): Margines czy większość? itd.

Gdy PiS krzyczy: „margines” to opozycja woła „większość”, gdy PiS mówi „większość” to opozycja krzyczy „margines”. Gdy PiS krzyczy „prowokacja” to opozycja krzyczy „antysemityzm”. A jakie są na to dowody? – i tu okazuje się, że żadna ze stron nie posiada porażającego arsenału.

Każda ze stron stara się tak niemiłosiernie naciągać swoje argumenty by przykryć nimi przeciwnika i zadusić, tylko każdy kto nie ma problemów ze wzrokiem widzi, że to niczemu nie służy a nadmierne rozciąganie wywołuje pęknięcia przez które dostaje się powietrze. Szmalcownikami nie przykryje się Sprawiedliwych Wśród Narodów Świata i odwrotnie, Podlasie nie wykluczy Żoliborza (historycznego!) i odwrotnie, donosiciele nie zamażą Żegoty i odwrotnie, nawet przy olbrzymich chęciach nie zakryjemy białych plam. I naprawdę możemy sobie prywatnie oceniać, umniejszać lub „uwiększać”, słuchać Weissa lub Grossa.

Antysemityzm, mit mordów rytualnych, prowokacja ubecka, radziecka, kościelna, terror wojny i powojnia, pobudki materialne, prywatna zemsta? A co gdy wszystko naraz w stu odcieniach na mapie Polski? Tak, wiem, tego nie lubimy, gdyż to komplikuje i trudno użyć takiej prawdy jak cepa… a Marsz Niepodległości idzie dalej.


(źr.graf.emaze.com)

JACY JESTEŚMY? JACY BYLIŚMY?

Najprościej odpowiedzieć: „różni”, choć nie mówi to nam zupełnie nic. Podobnie moglibyśmy zapytać o to, czy w Marszu Niepodległości maszerują naziści czy piękna biało-czerwona młodzież? Osobiście odpowiadam „nie wiem”, gdyż uważam, że obie, bardzo popularne w Polsce oceny (naziści lub dumny kwiat patriotycznej młodzieży) są z gruntu fałszywe. W jednym z filmów w serwisie YouTube, vloger zbliżony do środowisk prawicowych, relacjonując marsz podchodzi do pary ok. 40-50-letnich Brytyjczyków. Mężczyzna dzieli się wrażeniami (cyt. z pamięci): „Odwiedziliśmy Polskę i korzystając z okazji wzięliśmy udział w tym ważnym i pięknym dla was święcie, ale słuchaj!” – przerywa nagle – „tam idą faszyści, zróbcie coś z tym!”. Brytyjczyk pokazuje palcem grupę osób, nad którymi powiewa czarna flaga z krzyżem celtyckim. Wyraźnie zagubiony vloger filmuje całą scenę, po czym wycofuje się bez słowa i kontynuuje relację rozmawiając z innymi uczestnikami (niosącymi już na ogół biało-czerwone flagi), rejestrowane opinie przedstawiają dość szeroką paletę poglądów.

Kilka godzin temu wpadłem na pomysł, który jednak okazał się trudny do wykonania ze względu na ograniczony czas, którym dysponuję. O ile w ogromnej większości spraw znalezienie wiarygodnych materiałów źródłowych nie jest trudne, tak tu natrafiłem przynajmniej na znaczne białe plamy a chciałem określić odcienie przekonań politycznych Polaków w okresie międzywojennym na podstawie ich preferencji wyborczych.

Czy Polska była w całości endecka (a więc otwarcie antysemicka)? – to pytanie nasunęło się mi już dawno. Istniała przecież lewica, istniał silny obóz piłsudczykowski, ok. 10% ludności stanowiły mniejszości narodowe mające również swoje polityczne przedstawicielstwa – do tego endecja praktycznie nigdy nie rządziła, choć była silna np. we wschodnich regionach kraju. Analizując wyniki wyborów od 1918 do 1935 zetknąłem się – przyznaję ze skruchą – z ugrupowaniami, których nazwy nie mówiły mi zupełnie nic a sprawdzanie ich byłoby kolejnym pracochłonnym wyzwaniem. Problem stanowiło też to czego doświadczamy i obecnie – Polacy wówczas nie byli entuzjastami wyborów, gdyż frekwencja wynosiła mniej więcej 50%, więc co z tymi, którzy głosować nie chodzili?

Pomimo to, w moim przekonaniu, zbadanie preferencji wyborczych i ich zmian na przestrzeni ok. 20 lat, dałoby pewien ogólny i racjonalny obraz, który można byłoby konfrontować z istniejącymi w obiegu dwiema raczej subiektywnymi „narracjami” o przeciwstawnych treściach: „Polska antysemicka” lub „Polska kultur”.

Żydowska rodzina opuściła Polskę dowiadując się o Pogromie Kieleckim choć mieszkała w innej części kraju. Strach i zagrożenie – nie sposób odebrać ludziom prawa do obaw i podważać racjonalności decyzji, jednak czy takie zdarzenia jak Pogrom Kielecki były normą w powojennej Polsce? Czy były normą w dużych miastach, mniejszych, we wsiach? Jak wygląda sytuacja w czasie wojny? Jedwabne i inne polskie miasteczka – gdy sięgniemy po mapę i zaznaczymy ich lokalizację, okaże się, że nie są rozsiane po całym okupowanym kraju, lecz znajdują się głównie w regionach wschodnich, gdzie akurat endecja była silna.

Gdyby zbudować obraz współczesnych Niemiec na opiniach ofiar rasistowskich czy etnicznych ataków to znacznie odbiegać mógłby od obrazu stworzonego na podstawie badań niemieckiej opinii publicznej, które ukazałyby, że np. kilka procent Niemców ma negatywny stosunek do emigrantów.

Wiem, że nie wyczerpuję wszystkich ciekawiących mnie wątków, ale odnosząc się do współczesności: czy gdy grupa agresywnych „narodowców” zaatakowała kilku sympatyków KOD w biały dzień, to czy możemy z czystym sumieniem powiedzieć, że brak reakcji świadków wynikał z uprzedzeń wobec KOD a Polacy to nacjonaliści?

Obraz Polski stworzony na podstawie relacji ofiar i świadków przestępstw to obraz ponury i silnie nacechowany emocjami. Z drugiej strony w kontrze do opinii „Obozy zagłady powstały właśnie tu” można przedstawić równie silną i sugestywną opinię: „Największa diaspora żydowska była właśnie tu”. Polin – czyli Polska w języku hebrajskim oznacza także „tutaj odpoczniesz”.