Hej, kto Polak na… Syberię

by romskey

… właśnie wczoraj słuchałem historii człowieka zesłanego na Sybir (za cara). Jego pomysłem na sprzeciw wobec systemu było… nie dać się zginąć na Syberii czyli przeżyć. Bardzo to cwane i bohaterskie, nie powiem, tylko zastanawiam się, dlaczego nie chciał przeżyć odmawiając sobie śpiewania głośno w okupowanym kraju pieśni patriotyczno-religijnej w kościele za co został zesłany?

Czy wg. Polaka tylko doniosło-obnośne akty niepełnosprawnego umysłowo patriotyzmu są skuteczną formą walki z tyranią? Co one właściwie dają – „Ducha nie gaście!” czy może jedynie stają się wdzięcznym tematem pieśni takich jak o Janku Wiśniewskim czy kibitkach, które gnały na Sybir w ciemną, mroźną noc?

Po latach (czyt. po porażkach) powstają spekulacje, mówiące o tym, że to okupant, zaborca czy dyktator manipulował zręcznie opozycją sugerując jej za sprawą swoich tajnych agentów podejmowanie działań, które nie przyniosą żadnego politycznego skutku, a podejmującym przyniosą dotkliwą szkodę. Takie spekulacje oczyszczają trochę nasze sumienia, gdyż gdybyśmy sobie tak tego nie wyjaśniali musielibyśmy uznać, że jesteśmy nienormalni (dodatkowo: dzięki spekulacjom możemy zwalić winę na jakichś zdrajców).

Oczywiście, nie zawsze było głupio. Dziwnym trafem, w czasie II wojny światowej, żaden działacz podziemia nie wybiegał przed gmach Gestapo z biało-czerwoną flagą śpiewając „Boże coś Polskę”. Wówczas jakoś ludzie byli mądrzejsi albo rozumieli, że pewne działania są jeżeli już nie głupie to przynajmniej bezsensowne. Partyzantka psuła okupantom krew i jako walka na wykończenie (tym bardziej, że wróg musiał walczyć na wielu frontach) miała swój potencjał, oczywiście… do czasu gdy nie odebraliśmy sobie „patriotycznej” premii w postaci Powstania Warszawskiego. Mimo wszystko – gdy spojrzymy np. na Afganistan, to przyczyną wycofania się ZSRR nie były akty desperacji Afgańczyków. Właściwie, do tej pory nie wiemy dlaczego ZSRR wycofało się, choć zachód przebąkuje coś o Stingerach i związanej z tym ekonomii (patrz. koszt naramiennej wyrzutni (konkretnie:pocisku) vs koszt radzieckiego helikoptera).

Mamy jednak pokój. W pokoju – ludzie zasadniczo wychodzą na ulicę gdy czegoś chcą, głośno o tym krzyczą a władza pod wpływem krzyczącego tłumu mięknie i wprowadza korzystne zmiany.
No cóż… tak bywa głównie w dobrze kończących się bajkach, choć czasem – gdy tłum bywał spory – zdarzało się i naprawdę, dlatego:
W Polsce nie ma tłumu!!! – słychać ubolewanie ze strony 120 tysięcy hermetycznych, niezdolnych do współpracy i skłóconych ugrupowań opozycyjnych, które chcą przejąć władzę gdyż mają receptę na Polskę (każde ugrupowanie dysponuje receptą niepowtarzalną).

Mógłbym na powyższej konstatacji zakończyć, gdyby nie kilka myśli wiążących się:

1. Jak stworzyć parodię demokracji?
Rozdrobnić tak prodemokratyczne siły polityczne, by większościową (demokratyczną!) władzę zdobyła partia np. z 10% poparciem społecznym.
2. Jak nie przejąć władzy?
Stworzyć zjednoczenie (koalicję) 120 tysięcy ugrupowań sprzeciwiających się danej władzy i chcieć by każde przejęło władzę poprzez powyrzynanie się wcześniej w walce o numery na listach wyborczych.
3. Co nie pociąga w opozycji?
Idea powrotu tego co stare oraz coraz wymyślniejsze opisy tego jak bardzo krwiożercza dyktatura w Polsce panuje.

Jak jest?
PiS przed wyborami ugrzeczniło się, nawet Radio Maryja zajęło się płodami używanymi do produkcji szczepionek w zastępstwie szczucia przeciw uchodźcom, UE, itd. Nowy rząd PiS (a przynajmniej minister środowiska) całkiem błyskotliwy, wygadany a co niezwykłe… koncyliacyjny (pozostali właściwie również). Padają deklaracje otwarcia na rzeczowe i przyjazne rozmowy z UE o klimacie, uchodźcach, sądach, punkcie 7, a nawet rozliczaniu „ONR-ów”. Pojawiają się krytyczne głosy o kościele płynące z łona kościoła. Gdzieś z kręgów PiS słychać, że to wszystko po to, by PiS stało się poważną partią konserwatywną a nie durno-wściekłą jak dotychczas. Gdy ta atmosfera przetrwa do wyborów i nikt nie zostanie zabity na komisariacie to PiS może spać spokojnie.

Jednak spokojny sen zapewnia nie tylko powyższe i rozdrobnienie tzw. „opozycji”. Rozdrobnienie ma także drugi poziom (wewnętrzny). Jak okazało się, np. kobiety związane z każdym ze 120 tys ugrupowań, nie są w stanie uzgodnić czy wychodząc protestować walczą:
a) z pis
b) z kościołem
c) o liberalizację przepisów aborcyjnych
d) o kompromis aborcyjny
e) o prawo wyboru dla ok. 90% katolików w Polsce
f) najładniejsze hasło i plakat, który pokażą w GW lub TVN

Prawdziwe przywództwo wyłania się z umiejętności wybrania z tych licznych punktów (jednych i drugich) tego co realnie łączy (posiada potencjał) oraz przekonania do tego ludzi.
Póki co trwa konkurs na miss/mistera charyzmy.

—————————————————————————————
Pragmatyzm – jak mówi SJP – to postawa życiowa polegająca na trzeźwej ocenie sytuacji i podejmowaniu wyłącznie działań, które zapewniają skuteczność
—————————————————————————————-

Reklamy