Romskey's blog

A tłum skandował: Złodzieje, złodzieje!

Month: Styczeń, 2018

Hej, kto Polak na… Syberię

… właśnie wczoraj słuchałem historii człowieka zesłanego na Sybir (za cara). Jego pomysłem na sprzeciw wobec systemu było… nie dać się zginąć na Syberii czyli przeżyć. Bardzo to cwane i bohaterskie, nie powiem, tylko zastanawiam się, dlaczego nie chciał przeżyć odmawiając sobie śpiewania głośno w okupowanym kraju pieśni patriotyczno-religijnej w kościele za co został zesłany?

Czy wg. Polaka tylko doniosło-obnośne akty niepełnosprawnego umysłowo patriotyzmu są skuteczną formą walki z tyranią? Co one właściwie dają – „Ducha nie gaście!” czy może jedynie stają się wdzięcznym tematem pieśni takich jak o Janku Wiśniewskim czy kibitkach, które gnały na Sybir w ciemną, mroźną noc?

Po latach (czyt. po porażkach) powstają spekulacje, mówiące o tym, że to okupant, zaborca czy dyktator manipulował zręcznie opozycją sugerując jej za sprawą swoich tajnych agentów podejmowanie działań, które nie przyniosą żadnego politycznego skutku, a podejmującym przyniosą dotkliwą szkodę. Takie spekulacje oczyszczają trochę nasze sumienia, gdyż gdybyśmy sobie tak tego nie wyjaśniali musielibyśmy uznać, że jesteśmy nienormalni (dodatkowo: dzięki spekulacjom możemy zwalić winę na jakichś zdrajców).

Oczywiście, nie zawsze było głupio. Dziwnym trafem, w czasie II wojny światowej, żaden działacz podziemia nie wybiegał przed gmach Gestapo z biało-czerwoną flagą śpiewając „Boże coś Polskę”. Wówczas jakoś ludzie byli mądrzejsi albo rozumieli, że pewne działania są jeżeli już nie głupie to przynajmniej bezsensowne. Partyzantka psuła okupantom krew i jako walka na wykończenie (tym bardziej, że wróg musiał walczyć na wielu frontach) miała swój potencjał, oczywiście… do czasu gdy nie odebraliśmy sobie „patriotycznej” premii w postaci Powstania Warszawskiego. Mimo wszystko – gdy spojrzymy np. na Afganistan, to przyczyną wycofania się ZSRR nie były akty desperacji Afgańczyków. Właściwie, do tej pory nie wiemy dlaczego ZSRR wycofało się, choć zachód przebąkuje coś o Stingerach i związanej z tym ekonomii (patrz. koszt naramiennej wyrzutni (konkretnie:pocisku) vs koszt radzieckiego helikoptera).

Mamy jednak pokój. W pokoju – ludzie zasadniczo wychodzą na ulicę gdy czegoś chcą, głośno o tym krzyczą a władza pod wpływem krzyczącego tłumu mięknie i wprowadza korzystne zmiany.
No cóż… tak bywa głównie w dobrze kończących się bajkach, choć czasem – gdy tłum bywał spory – zdarzało się i naprawdę, dlatego:
W Polsce nie ma tłumu!!! – słychać ubolewanie ze strony 120 tysięcy hermetycznych, niezdolnych do współpracy i skłóconych ugrupowań opozycyjnych, które chcą przejąć władzę gdyż mają receptę na Polskę (każde ugrupowanie dysponuje receptą niepowtarzalną).

Mógłbym na powyższej konstatacji zakończyć, gdyby nie kilka myśli wiążących się:

1. Jak stworzyć parodię demokracji?
Rozdrobnić tak prodemokratyczne siły polityczne, by większościową (demokratyczną!) władzę zdobyła partia np. z 10% poparciem społecznym.
2. Jak nie przejąć władzy?
Stworzyć zjednoczenie (koalicję) 120 tysięcy ugrupowań sprzeciwiających się danej władzy i chcieć by każde przejęło władzę poprzez powyrzynanie się wcześniej w walce o numery na listach wyborczych.
3. Co nie pociąga w opozycji?
Idea powrotu tego co stare oraz coraz wymyślniejsze opisy tego jak bardzo krwiożercza dyktatura w Polsce panuje.

Jak jest?
PiS przed wyborami ugrzeczniło się, nawet Radio Maryja zajęło się płodami używanymi do produkcji szczepionek w zastępstwie szczucia przeciw uchodźcom, UE, itd. Nowy rząd PiS (a przynajmniej minister środowiska) całkiem błyskotliwy, wygadany a co niezwykłe… koncyliacyjny (pozostali właściwie również). Padają deklaracje otwarcia na rzeczowe i przyjazne rozmowy z UE o klimacie, uchodźcach, sądach, punkcie 7, a nawet rozliczaniu „ONR-ów”. Pojawiają się krytyczne głosy o kościele płynące z łona kościoła. Gdzieś z kręgów PiS słychać, że to wszystko po to, by PiS stało się poważną partią konserwatywną a nie durno-wściekłą jak dotychczas. Gdy ta atmosfera przetrwa do wyborów i nikt nie zostanie zabity na komisariacie to PiS może spać spokojnie.

Jednak spokojny sen zapewnia nie tylko powyższe i rozdrobnienie tzw. „opozycji”. Rozdrobnienie ma także drugi poziom (wewnętrzny). Jak okazało się, np. kobiety związane z każdym ze 120 tys ugrupowań, nie są w stanie uzgodnić czy wychodząc protestować walczą:
a) z pis
b) z kościołem
c) o liberalizację przepisów aborcyjnych
d) o kompromis aborcyjny
e) o prawo wyboru dla ok. 90% katolików w Polsce
f) najładniejsze hasło i plakat, który pokażą w GW lub TVN

Prawdziwe przywództwo wyłania się z umiejętności wybrania z tych licznych punktów (jednych i drugich) tego co realnie łączy (posiada potencjał) oraz przekonania do tego ludzi.
Póki co trwa konkurs na miss/mistera charyzmy.

—————————————————————————————
Pragmatyzm – jak mówi SJP – to postawa życiowa polegająca na trzeźwej ocenie sytuacji i podejmowaniu wyłącznie działań, które zapewniają skuteczność
—————————————————————————————-

Reklamy

ZMIANY W RZĄDZIE – CZEMU SŁUŻĄ?

Chcąc wygrywać wojny, trzeba wygrywać bitwy. Jednak zmiana dowódców w tracie batalii może dziwić, skoro nie mieliśmy do czynienia z jakimś wyjątkowym skandalem, przestępstwem czy spadkiem wyników – było raczej odwrotnie. Czy chodzi o wywołanie powszechnego „zastanawiania się” nad tym? Mając to na uwadze, uległem umiarkowanej ciekawości i prześledziłem podobne ruchy w innych ekipach, rzuciłem okiem na daty i terminy wyborów, zapoznałem się z komentarzami polityków oraz politologów. Powiem Wam szczerze, że odpowiedzi jest tyle ile źródeł.

Czy trzech politologów może mieć inne zdanie? Czy politycy nie wiedzą co robi ich partyjna góra? Czy komentatorzy czerpią z „czegoś” czy tylko z głowy? Najbardziej czytelny w opisie tego typu zjawisk okazał się Leszek Miller, który komentując zmiany w rządzie D.Tuska (ok. 2013 r.) użył mniej więcej tych słów: „Zmiany w rządzie mogą przynieść chwilową ulgę, która pomaga przygotować się lepiej do wyborów. Wilki pędzące za saniami zatrzymają się na chwilę, ale warto wiedzieć, że potem zaczną pędzić jeszcze szybciej”. Hmmmm….

Brzmi prawie jak chińska wróżba z ciasteczka, ale owszem: zmiana – a szczególnie na ludzi mało znanych – niesie ze sobą element zaskoczenia. Nie ma na takich ludzi haków, nie można ich ocenić zanim czegoś nie zrobią (przyp. kandydat Duda), mogą również poprawiać wizerunek gdyż tryskają świeżością a nie wypaleniem. Ulga jest. Jednak czy rzeczywiście? Odsunięcie takich postaci jak Macierewicz czy Szyszko wywołało wściekłą reakcję środowisk związanych z tzw. „ośrodkiem toruńskim”. Sakiewicz zapewnił, że już nigdy nie zagłosuje na Dudę, Karnowskie wietrzą intrygę pt. „do prawdziwie polskiego rządu, wprowadza się salonowców z dworu Tuska”. Gorzkich słów nie szczędzi Pawłowicz i „pro-toruńsko-prawicowe środowiska ekologiczne”. Nie da się ukryć, że to właśnie miniona ekipa wypracowała wysokie notowania PiS (w sondażach) gdy dziś ta popularność staje pod znakiem zapytania skoro objawił się publiczności ostry podział w PiS.

Kolejny raz wracamy do tematu bezpośrednich przyczyn i tu spekulacjami możemy sypać z rękawa: „PiS zmieniło kierunek, ze szkodliwego ideologicznego na gospodarczy, który załagodzi tarcia z UE”, „Duda zaszantażował Prezesa Polski, że nic więcej nie podpisze, gdy Macierewicz nie odda mu armii”, „Kaczyński widząc jak Macierewicz urasta w siłę, postanowił pokazać mu, kto rządzi w PiS”. „Młode wilki z PiS rozsadziłyby partię od środka, gdyby nie dano im pola do popisu”. Tego naprawdę jest sporo i myliłby się ten kto sądzi, że podobnych spekulacji było mniej czy to za czasów PO czy SLD.

Zmiany w rządach po prostu są i mają przynieść jakiś efekt. Nawet gdy możemy powiedzieć jaki jest cel „strategiczny” (zwyciężanie w wyborach) to zmiany same w sobie pozostają taktyczną tajemnicą tych, którzy realnie zarządzają polityką.
Chyba, że macie jakiś wyciek?

ŻYDZI, NOBEL, NACJONALIZM czyli „ŻYCZENIE NOBLA” (niepoprawnie?)

Wielokrotnie spotykałem się ze stwierdzeniem, że największą liczbę laureatów nagrody Nobla posiadają Żydzi. Większość źródeł podaje, że Amerykanie…, ale intencja głoszących przytoczoną opinię była nazbyt czytelna: „Żydzi są najwybitniejszym narodem”. Irytowało mnie to, gdyż wierzę w równość ludzi i wiem, że ich sukces zależy od wielu czynników, lecz sugestia wobec różnych (takich jak moje) wątpliwości była wyraźna: „Jeżeli nie zgadzasz się, to jesteś antysemitą”.

Brakowało mi czegoś. Raz, że należałoby zapytać np. Szimona Pereza – laureata Nagrody Nobla z 1994 czy bardziej czuje się Żydem, Polakiem a może Izraelczykiem? Dwa – czy kraj pochodzenia świadczy o narodowości, lub czy ktoś kto urodził się we Francji ale nagrodę otrzymał posiadając obywatelstwo szwedzkie to nagroda należy się Szwecji czy Francji? Trzy – co z naukowymi kolaboracjami, kiedy nagrodę za dane odkrycie otrzymują naukowcy np. z trzech różnych krajów (czyli można być ‚narodowym noblistą’ np. w 50 lub 33%)? Cztery – czy na podstawie liczby noblistów można dokonywać ocen IQ czy potencjału całych narodowości, ras, grup etnicznych? Takich pytań było więcej.
Pojawiła się właśnie nowa odsłona wspomnianego na początku info. Mówi ona o tym, że Polacy wymieniają tylko kilku laureatów koniecznie katolików z polskimi nazwiskami zapominając o swoich żydowskich współobywatelach. Ponownie zadałbym pytania, które przedstawiłem wcześniej lecz przeglądam polskie źródła i różnią się one, choć owszem np. ambasada RP w Rydze na swojej witrynie podaje tylko 6 osób ale Wikipedia zawiera już większą listę….

Cóż… trudno wykluczyć, że intencje dokonujących „narodowego podziału” noblistów maja naturę nacjonalistyczną (dotyczy wszystkich stron), trudno wykluczyć, że antysemityzm istnieje, trudno wykluczyć to, że Żydzi również bywają nacjonalistami.

Jednak odpowiedź na nurtujące mnie pytania od lat znajduje się w Komitecie Noblowskim a konkretnie w testamencie Alfreda Nobla:

————————————————————————
/…/Alfred Nobel napisał w testamencie w 1895 roku: „Moim wyraźnym życzeniem jest, aby przy przyznawaniu nagród nie brano pod uwagę narodowości kandydatów, lecz to żeby otrzymali ją najbardziej godni”. Informacje na temat narodowości są często trudne do ustalenia, w związku z tym Laureaci Nagrody Nobla są wymienieni według kraju urodzenia, a nie według narodowości.

Na poniższej liście, kraj urodzenia odnosi się do nazwy kraju w momencie narodzin Laureata Nagrody Nobla. Na przykład, aby znaleźć laureatów Nagrody Nobla urodzonych w Indiach, należy uwzględnić również Indie Brytyjskie, Indie Brytyjskie (obecnie Bangladesz) i Indie (obecnie Pakistan). Austria, Niemcy, Polska i Rosja to inne przykłady krajów, w których granice uległy zmianie./…/
(źródło: https://www.nobelprize.org/nobel_prizes/lists/countries.html)
—————————————————————————

Innymi słowy, może nie nacjonalizujmy tej Nagrody szanując wolę fundatora, nawet gdy mamy jak najbardziej szlachetne czy nieszlachetne intencje?

P.S.
np. Maria Curie znajduje się w sekcji „Imperium Rosyjskie (obecnie Polska)”