M.ROLA I INTELEKTUALNY PRZEWRÓT PRAWICY

by romskey

Staram się nie poruszać tzw. „bieżączki”, gdyż ta jak w rysunku Raczkowskiego wstrząsa opinią publiczną choć nie ma żadnego znaczenia (dziś jest, jutro nie ma, jest nowe, zapomnij). Jednak w tym przypadku stało się coś wyjątkowego.

W youtubowym „wRealu24.pl” M.Roli, niejaki Sklepowicz powiedział to co powiedział o protestujących kobietach i nie wiedziałem czy w ogóle warto odnosić się do tego choćby niewymagającym wysiłku kliknięciem emotki typu „zły” czy podobnej. Kaliber ‚publicystów prawicy’ ma określoną pozycję w moim prywatnym rankingu dlatego zachowałem się tak a nie inaczej.

W przeciwieństwie do mnie, ludzie (na ogół z lewej strony) oburzają się i z jednej strony słusznie, a z drugiej bez skutku. Nie widać przecież jakiejś szczególnej przemiany np. K.Pawłowicz, której wypowiedzi jeżyły i jeżą włos na głowie wielu. Nie pomagają protesty, listy, felietony i cała ta kulturowa mechanika. „Skoro lewica jest wściekła a prawica doznaje ekstazy to znaczy, że jest dobrze a mnie widać” – przynajmniej tak rozumiem intencje produkujących „masakracyjno-orające” treści.
Wszystko byłoby w normie i tym razem, gdyby pytanie o to kto rucha protestujące nie wywołało zgrzytu po prawej stronie. Tak, dobrze czytacie. Coś nie zagrało w tym praktycznie nie różniącym się od innych swojskim tekście.

Marcin Rola wystosował publiczne przeprosiny. Nie przeprosił „imiennie” kobiet, nawet gdy można odnieść takie wrażenie. Poszło o coś innego, co zgrabnie i dość jasno wyraził Dubitacjusz Szczeciński z portalu „prawica.net”:

/…/
Wracając do proPiSowskich publicystów.
Oni, zaproszeni do mainstreamowym (tj. nieprzyjaznych lub neutralnych) telewizji i skonfrontowani z postępowymi dziennikarzami, potrafią dyskutować w sposób kulturalny, miarkując OSTRE wypowiedzi. Te, pojawiają się w przekazie do „patriotów”.
Czy to znaczy, że odbiorców mainstreamu uważają za normalnych ludzi, a „swoich” za motłoch?
A co ze stroną antysystemową?
Czy ona jest skazana tylko na oranie, masakrowanie, ostro, mocno?

/…/

Przyznam, że jestem w szoku. Dostrzeżenie tego, że pewni ludzie rozmawiając z Michnikiem rozmawiają jak z człowiekiem, gdy komunikując się ze swoimi rozmawiają jak z bydłem, to coś – jak na nasze warunki – bardziej wyjątkowego niż odkrycie fal grawitacyjnych.


(źr.fot.pressmania)

Reklamy