„… TĘ TO BYM ZERŻNĄŁ”

Obejrzałem właśnie vlog dziewczyny, która przez łzy opowiedziała o tym, że jeżdżąc na rolkach przy jakiejś galerii handlowej niemal zawsze słyszy ‚komplementy’ takie jak zawarty w tytule.
Rzecz nie jest osobliwa, to dzieje się w Polsce. Autorka ocierając łzy, stara się przekazać oglądającym, że to nie są komplementy a ona zwyczajnie boi się i wie, że dotyka to masy dziewczyn w naszym kraju.

Temat jest znany, więc wałkowanie go tutaj niewiele zmieniłoby, podejrzewam, że mamy jednoznacznie negatywne nastawienie do tej kwestii. Jednak powód mojego wpisu jest inny, a konkretnie dotyczy tego co znalazłem w komentarzach i nie chodzi o „hejt” w stylu „sama sobie winna”, którego o dziwo nie było.

Jedna z komentujących zostawia słowa:
„Wydaje mi się, że właśnie po to jest feminizm, żeby w końcu zmieniło się coś w tej czarnej rzeczywistości”.
Reakcja autorki jest natychmiastowa:
„Nie muszę uważać się za feministkę, żeby działać, nie chcę należeć do żadnych grup”.

Otworzyłem oczy ze zdumieniem rozumiejąc, że walka o prawa kobiet w dowolnej formie jest już feminizmem. Skąd opór? Co znaczy „nie muszę uważać się” co znaczy „grupy”??
Czy w tej młodej pokrzywdzonej głowie feminizm jest już lewacko-liberalnym ścierwem i wypaczeniem, ideologią gorszą niż gender i jest do tego jakąś sektą?

Być może nad-interpretuję, ale wydało się mi, jakby wykorzystywany pracownik mówił: „Chcę uczciwego traktowania przez pracodawcę, ale od związków zawodowych wolę stronić” albo „jestem czarnoskóry i mam z tego powodu problemy, jednak antyrasiści to nie moja bajka” lub „kocham przyrodę ale nie utożsamiam się z obrońcami puszczy”.

Jestem w stanie zrozumieć niechęć do ekstremistek feminizmu, czyli niechęć do utożsamiania się z biegającymi z gołymi cyckami paniami, które sprawiają wrażenie bardziej walczących z płcią przeciwną niż problemami np. nierównouprawnienia. Jednak ten natychmiastowy opór przed słowem „feminizm” zaskoczył mnie. Czyżby ta dziewczyna wiedziała już, że gdyby nazwała siebie feministką (lub utożsamiła się z tym nurtem), to przy kolejnej wyprawie na rolki mogłaby zacząć się naprawdę bać, gdyż na ogół wiadomo co pewne kręgi chcą robić sierpem i młotem?

Czy walka o szacunek i bezpieczeństwo kobiet ze strony kobiet jest dopuszczalna wyłącznie po przystąpieniu do narodowo-kościelnej organizacji i może wyglądać np. tak? :

„- Oni (muzułmanie) uważają, że białe kobiety niemuzułmańskie trzeba gwałcić! Biała Europa zmierza ku upadkowi. Rządzą nami żydowscy imperialiści, a przybysze wyrżną nas wszystkich w pień! Przyjadą po dzieci, staruszki i wszyscy będziemy bez głów! Nie pozwolimy, by islamskie ścierwo zniszczyło naród polski” – fragmenty wypowiedzi Justyny H., absolwentki chemii, koordynatorki brygady dolnośląskiej ONR w trakcie wiecu we Wrocławiu.

Wspomniałem niedawno o propagandzie strachu i to jest przykład tego jak może działać: „Nie chcesz być zgwałcona, więc rób sobie vloga, ale bądź ostrożna bo wiesz co będzie gdy powiesz o słowo za dużo. Apeluj sobie ale nie szukaj pomocy wśród tych, których my – kwiat narodu – nie za bardzo lubimy. Walcz sobie samotnie ale nie próbuj jednoczyć się z „nimi”, bo będą problemy. Jeżeli chcesz działać to w naszej organizacji, tu też możesz otwarcie piętnować gwałt – oczywiście muzułmański bo o inne sama się prosisz”.

Reklamy