CZY NIEMCY POSIADAJĄ KONSTYTUCJĘ?

by romskey

Co zrobicie gdy ktoś nagle obwieści Wam, że Niemcy NIE POSIADAJĄ Konstytucji?

Od paru lat sięgam do niemieckiej konstytucji (wybiórczo, najczęściej po to by porównać jak sformułowano róże przepisy), dlatego pojęcie „Konstytucja Niemiec” jest dla mnie czymś równie oczywistym jak to, że Niemcy istnieją. Wszystkie źródła, z których korzystałem dotychczas, mówiły o Konstytucji Niemiec, zresztą istnienie niemieckiego Trybunału Konstytucyjnego wydawało się mi kropką nad „i”.

Okazuje się jednak, że…. Niemcy formalnie nie posiadają Konstytucji lecz tzw. „Ustawę zasadniczą”. To pewna pułapka dla Polaka, w którego języku pojęcia „konstytucja” i „ustawa zasadnicza” oznaczają to samo. Chodzi o artykuł 146 tej ustawy:

„Niniejsza Ustawa Zasadnicza, po urzeczywistnieniu jedności i wolności Niemiec, obowiązująca cały Naród Niemiecki, utraci moc obowiązującą w dniu, w którym wejdzie w życie Konstytucja przyjęta w drodze swobodnej decyzji Narodu Niemieckiego”.

Artykuł ten wyjaśnia się w ten sposób, że (realna) Konstytucja Niemiec zostanie ogłoszona dopiero wówczas, gdy niemiecki naród zjednoczy się, stanie się w pełni wolny, suwerenny i wybierze dla siebie nową w wolnej elekcji (do tego czasu ma obowiązywać Ustawa Zasadnicza zastępując konstytucję. U.Z. weszła w życie dnia 24 maja 1949).

Wskazuje się na dwie przyczyny powstania tego zapisu.
Pierwsza to przegrana wojna i tego skutki. Ustawa Zasadnicza, była pisana pod nadzorem zachodnich aliantów – zapewne z uwagi na brak zaufania do wyborów ówczesnych Niemców. Przyjęto, że po udanej denazyfikacji i ‚resocjalizacji’ Niemcy będą mogli już całkowicie samodzielnie taki dokument stworzyć.

Druga: ogłoszenie Ustawy Zasadniczej a nie Konstytucji(!) uzasadniano równolegle tym, że po drugiej wojnie światowej Niemcy zostały podzielone na strefę kontrolowaną przez aliantów zachodnich i strefę kontrolowaną przez ZSRR. Nie było więc mowy o wspólnym prawie dla wszystkich Niemców. Biorąc pod uwagę tę okoliczność i z szacunku dla Niemców, którzy znaleźli się w strefie wpływów ZSRR, do momentu zjednoczenia się Niemiec postanowiono korzystać z „Ustawy Zasadniczej” czyli w rozumieniu niemieckim „konstytucji tymczasowej” (zwanej też „Konstytucją Niemiec Zachodnich)

Gdy runął mur berliński, o referendum w sprawie konstytucji (do tej pory) nikt nie wspominał, choć zgodnie z założeniami art 146 taka dyskusja powinna mieć miejsce. Można byłoby przyjąć, że komuś zależy na tym, aby Niemcy nie posiadali „pełnoprawnej” Konstytucji lub nie są nadal suwerenni lub zjednoczeni…. Tylko kto taką dyskusję blokuje, no i kto właściwie postuluje zmiany skoro większość ludzi na całym świecie, łącznie (jak domyślam się) z przeważającą częścią Niemców uważa, że Niemcy są krajem wolnym, suwerennym, demokratycznym, zasobnym, w którym żyje się dobrze?

Zasięgnąłem języka w dostępnych źródłach dowiadując się m.in. że brak „pełnoprawnej Konstytucji” doskwiera najbardziej skrajnie prawicowej, populistycznej formacji Bürgerbewegung pro Deustchland, która właściwie zainicjowała dyskusję na ten temat. W retoryce Bürgerbewegung słychać echa znanych także w Polsce postulatów o (narodową) demokrację bezpośrednią, która referendami wręcza władzę w ręce i głosy Narodu (przez duże N).

Wczytując się głębiej w oficjalne i nieoficjalne uzasadnienia, dowiedziałem się, że obecna „lewacko-liberalna” niemiecka Ustawa Zasadnicza podtrzymuje poddańczy charakter Niemiec wobec m.in. USA (+ reszty zachodnich aliantów czyt. UE) co czyni z Niemiec kraj niesuwerenny(!). Dopatrzono się także tego, że kapitulacja Wehrmachtu i wszystkich wojsk lądowych, powietrznych oraz floty III Rzeszy podpisana 8 maja 1945 r. tak naprawdę nie była kapitulacją, gdyż nie skapitulowała III Rzesza, a co za tym idzie brak „właściwych” traktatów pokojowych sprawia, że wciąż trwamy w stanie wojny (lub zawieszenia broni) a Niemcy znajdują się wciąż pod okupacją (amerykańsko-unijną) i nawet o tym nie wiedzą(!)
Nie ukrywa się również, że lewacka Ustawa Zasadnicza uniemożliwia patriotyczną i prospołeczną działalność prawdziwych Niemców taką jak stawianie oporu mniejszościom religijnym i etnicznym, utrudnia decydowanie przez społeczeństwo o budowie meczetów czy ośrodków dla uchodźców.

Bürgerbewegung objeździła pół świata z tym problemem, lecz na ogół spotykało się to z pukaniem w czoło a jedyny przyjazny głos i zrozumienie wyraziła… Moskwa, do której również przybyli emisariusze z hasłem „RFN = III Rzesza”. Jednak…. Moskwa, niedługo potem, choć hasło bardzo jej podobało się, również uznała, że coś z ideami Bürgerbewegung nie gra i sprawa ucichła.

Pomimo solennych obietnic rozwiązywania kluczowych problemów społeczeństwa niemieckiego, Bürgerbewegung zdobywa tak około 0,2% głosów, być może po części dlatego, że nie ukrywa związków z takimi formacjami jak neonazistowska NPD, czy JN (Młodzi Narodowcy).

Zastanawiam się teraz czy nie straciłem czasu na grzebanie się w tym. Jednak nie. Odkryłem – a może raczej utwierdziłem się w przekonaniu, że prawicowy populizm czy to we Francji, Niemczech, w Polsce czy na Węgrzech jest bardzo podobny. ‚Na grzbiecie’ haseł o braku suwerenności, bycia unijnym kondominium, historycznemu rewizjonizmowi, podważaniu legalności panującego prawa, systemu, grzaniu problemu uchodźców, antyislamizmu próbuje się ugrać mniej eksponowaną sprawę. Zdobyć władzę, zmienić konstytucje krępujące ambicje różnej maści „Młodych Narodowców”, stworzyć państwa czyste etnicznie i religijnie, „suwerenne” czyli wolne tak od wpływów UE, Ameryki i MFW jak od praw człowieka czy międzynarodowych konwencji pokojowych.

Powstaje pytanie – czy Niemcy są zadowoleni ze swojej „ustawy zasadniczej” czy może powinni ją zmienić pod wpływem argumentów prawicowych populistów? Potencjalnie, zmiana konstytucji na tę prawdziwą wydaje się kwestią leżącą w zbiorowym interesie Niemców, którzy nawet nie wiedzą w większości, że są okupowani, że są kondominium, że właściwie wojna trwa, a od wrogów zewnętrznych i wewnętrznych aż pulsuje ziemia, itd.

A może po prostu nie chcą jej zmieniać, skoro wprowadzono już ponad 30 nowelizacji w tym cztery uznane za fundamentalne:
/…/Demokratyzm – naród jest jedynym suwerenem władzy w państwie niemieckim. Rządy muszą działać na zasadzie reprezentacji poglądów politycznych społeczeństwa, a każdemu gwarantowane są prawa i wolności obywatelskie. Państwo nie może ingerować w żadnym stopniu w sferę poszanowania godności ludzkiej. Na straży przestrzegania praw i wolności stoją sądy, ze Związkowym Trybunałem Konstytucyjnym na czele./…/

Odzwierciedla te zmiany m.in. /…/Artykuł 20

(1) Republika Federalna Niemiec jest demokratycznym i socjalnym państwem federalnym.
(2) Wszelka władza państwowa pochodzi od narodu. Naród sprawuje ją poprzez wybory i głosowania oraz przez specjalne organy ustawodawcze, władzy wykonawczej i wymiaru sprawiedliwości.
(3) Ustawodawstwo związane jest porządkiem konstytucyjnym, a władza wykonawcza i wymiar sprawiedliwości ustawami i prawem.
(4) Wobec każdego, kto usiłuje obalić ten porządek, wszystkim Niemcom przysługuje prawo do oporu, jeżeli inny sposób przeciwdziałania nie jest możliwy. /…/

P.S.
Mój, tekst powstał w dość krótkim czasie i jest bardziej – na ile to było możliwe – wnikliwą opinią, niż treścią „encyklopedyczną”. Liczę, że znający zagadnienie zgłoszą ewentualne poprawki, im zwięźlejsze tym lepsze.

Advertisements