CZY CHCESZ MNIE PRZEKONAĆ?

by romskey

W pewnej grupie, pewien osobnik stwierdził, że żyjemy we wnętrzu (wklęsłej) ziemi
i dlatego widzimy płaski horyzont. Nie będę oceniał, czy autor jest idiotą, żartownisiem, czy misjonarzem, lecz przejdę dalej.

Temat wzbudził kontrowersje pozostałych grupowiczów, więc autor wątku chętnie spieszył z wyjaśnieniami… a raczej wskazywał gdzie są wyjaśnienia. Podał linki do setki sążnistych tekstów w formacie doc. w prywatnym zbiorze (być może własnego autorstwa), kilkudziestu filmików z YouTube, mapek i innych „źródeł”, które zebrane w całość miały być dowodem jego twierdzenia. (W ten sposób odpierał też argumenty zawierające zdjęcia i filmy Ziemi wykonanymi z kosmosu, czy wyjaśnienia pt. „dlaczego widzimy płaski horyzont” – to, były wg niego oszustwa, a dowody znajdowały się w jego źródłach).

Bez trudu można zauważyć, że autor dał swoim „przeciwnikom” i „nieprzekonanym” rok na przygotowanie kontrargumentów lub odniesienie się do tematu, gdy ‚zwolennikom’ 5 minut na uwierzenie i udostępnienie dalej.

Nachodzi mnie taka myśl (powtórzę za kimś).
„Gdy jest sto argumentów potwierdzających daną tezę, to znaczy, że nie ma ani jednego dobrego”.

Czy nie jest tak, że często stawiamy różne tezy ale robimy wszystko, by nie przekonać do nich odbiorców?

Advertisements