DWA GATUNKI? czyli RED IS BAD vs młody anarchosyndykalista

by romskey

Młody anarchosyndykalista, konstruktywnie ‚strollował’ nową kolekcję sklepu „Red is bad”. Czytając z zainteresowaniem konfrontację argumentów i bluzgów zauważyłem ciekawą rzecz – coś dla psychologów w sam raz:

Anarchosyndykalista napisał w którymś momencie, że NSZ to była banda skurwysynów (tu także krótkie i zwięzłe uzasadnienia), na co pojawiła się odpowiedź taka:
– z kimś kto obraził NSZ w ogóle nie warto gadać.

Wskazuje ów epizod na to, że w kręgach tzw. prawicowych argumenty nie mają znaczenia, znaczenie mają świętości a obrona świętości jest całkowicie odporna na argumenty.

Teraz pytanie/pytania:
Bardzo często – wchodząc w podobne spory – staramy się coś wyjaśniać, gdy nie ma to znaczenia. Czy np. argumenty naukowe przekonują „ziębian” (zwolenników J.Zięby)? Czy wytykanie braku logiki i innych wad raportowi Macierewicza zmienia coś w nastawieniu „smoleńczyków”? Przykładów dających do myślenia można mnożyć.
Np. kościół zareagował natychmiast, gdy ktoś obwiesił puszkami po piwie Lech krzyż w trakcie wydarzeń na Krakowskim Przedmieściu. Jednak trudno uznać profanację za broń, gdy profanacja nie burzy wiary, a może jedynie wzmóc nienawiść wierzących.
W związku z tym:

Czy jest jakiś klucz do serc i umysłów ludzi prawicy lub wierzących, czy istnieje jakaś płaszczyzna wzajemnego zrozumienia? A może jesteśmy skazani na rzeczywistość, w której żyją jednocześnie dwa „mentalne gatunki” stosujące zupełnie różne kategorie odbioru i rozumienia świata?

SZ

Reklamy