POSTKRYZYS

by romskey

Gdy rzekomo świetnie działający system nagle potyka się o własne nogi pojawia się zwątpienie. Nieleczone zwątpienie im dłużej trwa tym silniej obrasta gniewem i goryczą. Krąg oskarżanych o kompromitację środowisk staje się coraz szerszy. Oskarżanie nie jest trudne skoro każdy z nas widzi nieprawidłowości wokół siebie. Nie zastanawiamy się nad skalą czy jednostkową winą, gniew na bankierów czy polityków przelewa się na sądownictwo (winni przecież nie zostali ukarani) środowiska naukowe (skoro nie potrafiły przewidzieć i zabezpieczyć), media (które skutecznie nie piętnują), gdzieś w finale na lekarzy czy producentów żywności (którzy być może celowo nas podtruwają aby prościej nas zniewolić i ogłupić). Wrogiem staje się system, ustrój, tworząca go elita.

Obrona ideałów jest skomplikowana. Ile razy przemknęło mi przez myśl pytanie: czy broniąc (jako ogółu) lekarzy, naukowców, prawników, postępuję słusznie? W dobie internetu, dowody (choćby anegdotyczne) na błędność takich przekonań mkną z prędkością światła i potrafią poważnie podkopać wiarę w to, że większość jest w porządku. Czy ktoś zresztą potrafi powiedzieć jak jest? Możemy tylko wierzyć w jedną czy drugą opcję.

Mechanizmy samo-naprawcze?….
Dla oskarżonych (niejednokrotnie) sposobem na ratunek staje się równie proste jak zarzuty odpieranie ich złożeniem deklaracji: „Jestem jednym z was!”.
„Jestem lekarzem ale nienawidzę szczepionek, wierzę w strukturyzatory wody, lampy światła spolaryzowanego i wszystko co sobie tylko wymarzycie”. Podobnie dzieje się w mediach („my jesteśmy polskie media a nie niemieckie”) oraz polityce, w której obietnica zemsty i przywrócenia porządku staje się bardzo cenną obietnicą, choć w ostatnim wymienionym przypadku, gdy przyjdzie co do czego okazuje się, że wszystkiemu winni są geje i uchodźcy. Trudno takie postawy uznać za zwiastuny rehabilitacji i poprawy.

Advertisements