Romskey's blog

A tłum skandował: Złodzieje, złodzieje!

Month: Marzec, 2017

POSTKRYZYS

Gdy rzekomo świetnie działający system nagle potyka się o własne nogi pojawia się zwątpienie. Nieleczone zwątpienie im dłużej trwa tym silniej obrasta gniewem i goryczą. Krąg oskarżanych o kompromitację środowisk staje się coraz szerszy. Oskarżanie nie jest trudne skoro każdy z nas widzi nieprawidłowości wokół siebie. Nie zastanawiamy się nad skalą czy jednostkową winą, gniew na bankierów czy polityków przelewa się na sądownictwo (winni przecież nie zostali ukarani) środowiska naukowe (skoro nie potrafiły przewidzieć i zabezpieczyć), media (które skutecznie nie piętnują), gdzieś w finale na lekarzy czy producentów żywności (którzy być może celowo nas podtruwają aby prościej nas zniewolić i ogłupić). Wrogiem staje się system, ustrój, tworząca go elita.

Obrona ideałów jest skomplikowana. Ile razy przemknęło mi przez myśl pytanie: czy broniąc (jako ogółu) lekarzy, naukowców, prawników, postępuję słusznie? W dobie internetu, dowody (choćby anegdotyczne) na błędność takich przekonań mkną z prędkością światła i potrafią poważnie podkopać wiarę w to, że większość jest w porządku. Czy ktoś zresztą potrafi powiedzieć jak jest? Możemy tylko wierzyć w jedną czy drugą opcję.

Mechanizmy samo-naprawcze?….
Dla oskarżonych (niejednokrotnie) sposobem na ratunek staje się równie proste jak zarzuty odpieranie ich złożeniem deklaracji: „Jestem jednym z was!”.
„Jestem lekarzem ale nienawidzę szczepionek, wierzę w strukturyzatory wody, lampy światła spolaryzowanego i wszystko co sobie tylko wymarzycie”. Podobnie dzieje się w mediach („my jesteśmy polskie media a nie niemieckie”) oraz polityce, w której obietnica zemsty i przywrócenia porządku staje się bardzo cenną obietnicą, choć w ostatnim wymienionym przypadku, gdy przyjdzie co do czego okazuje się, że wszystkiemu winni są geje i uchodźcy. Trudno takie postawy uznać za zwiastuny rehabilitacji i poprawy.

BYĆ BLISKO LUDZI…. EUROPO

Przychodzimy na ten świat, niedługo potem idziemy do szkoły, w której dowiadujemy się o prawie, nauce, wielkich projektach politycznych w których jesteśmy podmiotami (a jakże!). Żyjemy w słodkim przeświadczeniu funkcjonalności tychże do chwili gdy doświadczamy sytuacji, w której prawo nie działa, choć wszystko mówi nam, że powinno zadziałać, że wspaniałe projekty polityczne wykazują zainteresowanie nami jedynie w obszarze tego ile procent naszych odchodów muszą pochłonąć, że świat nauki jest światem nabzdyczonych bubków, żyjących we własnym hermetycznym świecie. Zderzenie z rzeczywistością bywa bolesne, dlatego ratując stabilność gruntu pod własnymi stopami próbujemy wyjaśniać sobie rzecz tym, że doświadczyliśmy marginalnego błędu, chwilowej anomalii, że czyjaś niekompetencja, że czarna owca, że nie wszystko da się przewidzieć. Z czasem te doświadczenia mogą sumować się i coraz trudniej nazwać je marginesem. Ratując się przed myślą „Przecież nie jesteśmy aż tak głupi” przyjmujemy koncyliacyjny wariant pt.: problem dotyka maksymalnie połowy przypadków (50%) i twardo postanawiamy, że nie cofniemy się dalej nawet o krok.

Jak bardzo teoria rozmija się z praktyką? Jak bardzo jest źle?

– Z pewnością, jest źle na tyle, że każdy kto zechce zachwiać naszym poczuciem stabilności będzie mógł to robić wystarczająco dobitnie, długo i bez większych przeszkód.

CO Z REAKCJĄ?

Szukając obrazowego przykładu przyszła mi na myśl tzw. „mobilność NATO”, który to sojusz kilka lat temu zdał sobie sprawę z tego, że nie jest w stanie zareagować w ciągu 48 godzin, że potrzebuje znacznie więcej czasu a do owego „większego czasu” należy doliczyć jeszcze weekend (dwa dni) podczas którego urzędnicy wszelkich rad bezpieczeństwa mają ustawowe wolne. Nietrudno dostrzec, że gdyby ktoś wpadł na pomysł przeprowadzenia działań zbrojnych wykalkulowanych na tydzień, to zapewne poważnie zaskoczyłby nasze ośrodki decyzyjne, których ewentualne decyzje byłyby już i tak psu na budę.

Mnożenie groźnych przykładów (choćby współczesny terroryzm) nie jest trudne – ale nie to jest przedmiotem tego tekstu. Kolejny raz chcę zwrócić Waszą uwagę na schemat, który obejmuje praktycznie wszystkie istotne dziedziny naszego życia, schemat, który można ująć bardzo prosto „TO NIE DZIAŁA! – i jakie to niesie ze sobą skutki.

W praktyce…

Gdzieś za oceanem, kilka rodzin mieszkających na odludziu powołało cywilną, lokalną milicję. Oczywiście nie zwolnili szeryfa, nie odwołali panującego prawa, lecz zaopatrzyli się w broń i w ramach działań rozrywkowo-szkoleniowych zajęli się organizowaniem wypadów strzeleckich do lasu. Dziennikarz, który ich nawiedził zapytał, po co zwykłym ludziom (księgowym, ekspedientom, mechanikom samochodowym) granatniki, izraelskie Uzi, rodzima, wojskowa broń szturmowa w ilości sztuk kilku (do kilkunastu) na głowę?
Odpowiedź była prosta:
– Zanim przyjedzie policja, sami będziemy w stanie rozwiązać problem.
Niby logiczne, choć siłą ognia będącą w posiadaniu tych „poczciwych, zwykłych ludzi” można byłoby spokojnie odeprzeć szturm regularnej dywizji wojska (ok. 5–15 tys. żołnierzy). Na to również pojawiła się odpowiedź, choć już nie tak prostolinijna jak poprzednia. Ci ludzie starali się przygotować także na militarną agresję i może nawet nie tyle ze strony komunistów czy zombie co… kto wie, czy nie ze strony rządu, który przecież – jak powszechnie wiadomo – jest uwikłany w spisek, mający na celu eksterminację ludności…

Brzmi strasznie i śmiesznie, ale tam gdzie zachodzi zjawisko pt. „TO NIE DZIAŁA!” pojawia się domorosła prowizorka.
Ta prowizorka dotyczy tak kwestii bezpieczeństwa, jak zdrowia, edukacji czy nawet kultury: tam gdzie nie zadziała prawo pojawi się lincz, tam gdzie nie zadziała lekarz pojawi się znachor, tam gdzie nie zadziała naukowiec pojawi się teoria spiskowa, tam gdzie nie zadziała nauczyciel, edukacją zajmie się ulica, czy wreszcie tam gdzie nie pojawi się informacja pojawi się propaganda.

DLACZEGO TAK SIĘ DZIEJE?

Spróbujmy odpowiedzieć sobie na pytanie o przyczyny tego stanu rzeczy. Dlaczego to co miało być na wyciągnięcie ręki, to co miało być zwarte, sprawne i gotowe w chwili nawet drobnego kryzysu (czasu próby) przestaje istnieć/ funkcjonować? Jak to zmienić? Czy wszystko da się wyjaśnić brakiem funduszy?

Rozwiązania bywały różne. Drzewiej, tylko miasta mogły szczycić się jako taką funkcjonalnością i bliskością dóbr cywilizacyjnych. Utrzymywanie wojska czy szpitali na prowincji było ponad stany królewskich czy miejskich skarbców. Sytuacja byłaby „beznadziejna” gdyby nie to, że nigdy nie brakowało chętnych do pełnienia roli kapłanów czy poborców podatkowych, dlatego funkcje państwa na prowincji przejmował kościół. Miasto mogło być sobie wolne, oświecone i demokratyczne, gdy prowincja pod kontrolą kleru stawała się strefą ciemnoty, zabobonu, leczenia modlitwą, diagnozowania grzechem, podwójnego wyzysku chłopstwa (podwójnego gdyż należało opłacić dwie administracje, tę bliższą i tę wyższą). Gdy przyszła tzw. „komuna” dokonano potężnej reformy. Wieś doświadczyła swoistego rozkwitu w dziedzinie edukacji, opieki medycznej, a nawet kultury jednak na dłuższą metę system nie był w stanie rozwiązywać tak bieżących problemów jak i rosnących (aczkolwiek wciąż podstawowych) oczekiwań społecznych. Jedność centrum z ‚okolicą’ okazała się mrzonką. System sprzyjał tworzeniu lokalnych sitw a „centralna władza” pojawiała się tylko wtedy, gdy należało rozliczyć prowincję z podatków lub zrobić sobie ładne ujęcia do Trybuny Ludu po pomalowaniu na zielono skrajnie zapuszczonych trawników.

Czas przemian przyniósł nadzieję pt.: „społeczeństwo obywatelskie”, że „nic o nas bez nas”, że „autonomia małych ojczyzn”, itd., itp. Jak to wyszło? Ano jak zwykle. I nie chcąc już dotykać rzeczy potężnych, rozejrzyjmy się wokół: jak wygląda walka z naciągaczami, w internecie, na babcię, na spółkę energetyczną? Czy płacimy miliony podatków za zamieszczenie na witrynie policji dwu-zdaniowej informacji o treści „uwaga, nie daj się oszukać!”???? Jak idzie walka z dezinformacją, pseudonauką, z „żydzi do gazu” na murze”? Kolejny raz ludzie biorą sprawy w swoje ręce – tam gdzie „NIE DZIAŁA” Bralczyk lub Miodek, tam działa Max Kolonko i Korwin Mikke.