TRUDNY ŚWIAT

by romskey

Kiedy młodzi w ramach subkulturowego buntu zaczynają wielbić konserwatyzm a leciwi przedstawiciele społeczeństwa wykazują zainteresowanie egzotycznymi nurtami filozoficznymi pokroju NEW AGE pozostaje stwierdzić:
– Przesadzono, świat stał się zbyt trudny dla zwykłego człowieka.

Proste odpowiedzi i rozwiązania stały się obiektem zbiorowego głodu z czego szybko skorzystali populistyczni politycy, szarlatani i podobni, choć pogłębili jedynie problem. Mający nieść ratunek przedstawiciele polityki, nauki, prawa, biurokraci rozłożyli ręce: Nie możemy nic zrobić, nie możemy się cofnąć.

Gdy jeszcze kilka lat temu mówiono wiele o ekonomicznym rozwarstwieniu społecznym, to dziś doświadczamy kolejnego rozwarstwienia i trudno użyć słowa „intelektualnego”, choć o taki zakres chodzi. Z jednej strony naukowcy zderzający hadrony a z drugiej ludzie biegający po ulicach ze smartfonami w poszukiwaniu pokemonów. Z jednej strony przeintelektualizowana lewica, z drugiej prostacka prawica…. jakby zapadł się gdzieś środek. Ten środek stanowiła niegdyś klasa średnia. Owszem, taki projekt jak 500+ może pomóc stworzyć ekonomiczną klasę średnią (tak mieli uczynić Orban czy Erdogan) ale co z nazywaną szeroko cywilizacją? Wrócimy mentalnie do średniowiecza?

Dwa światy rozdzielają się coraz silniej, a mostów coraz mniej.

Można zapytać: kogo obchodzi jakaś cywilizacja? Czy musimy się rozwijać, pędzić w kosmos? Co nam to daje, gdy mamy problem ze zrozumieniem regulaminu usługi oferującej nam złote góry za ćwierć ceny? Nowe źródła energii? Może i przydatne, ale po co nam one będą w kalifacie?

Spory i rozmowy o skrajnościach ukazują, że można osiągnąć konsensus, konsensus w postaci stwierdzenia uznanego przez strony: wszystko jest wielkim G. Jednak optymizm buntuje się: „No przecież tak nie można, jakieś światła w tunelu są… znaczy mogą być… znaczy ewentualnie powinny być”.

chaos

Reklamy