LIST DO NAS (UKRAINA)

by romskey

Nie wiem jak zacząć, więc zacznę od biurokracji. Tak bardzo irytująca nas biurokracja jest wiernym odzwierciedleniem naszej polskiej (słowiańskiej) mentalności. Lubimy sobie pogadać, popisać i pragniemy jednocześnie by ktoś kto nas słucha i czyta pochylił się nad każdym zdaniem, zadumał i stwierdził: „Tak masz rację, musimy coś z tym zrobić” (i zrobić). W praktyce wygląda to tak, że 10 tys. ludzi pisze jednocześnie rozwlekłe (w zamyśle precyzyjne) listy do polityka czy urzędnika licząc na to, że akurat jego sprawa zostanie dogłębnie przebadana, pozytywnie rozpatrzona a do tego w znośnym terminie. Jest to technicznie niewykonalne i gorzkim przykładem skutków są sądy tonące w pozwach (akurat sądy – w przeciwieństwie do wielkich korporacji – muszą każdą sprawę wziąć pod uwagę). To dziwne, że nasze umiłowanie wytwarzania nadmiaru słów zupełnie nie przeszkadza nam w wymaganiu szybkich decyzji, reakcji – prawdopodobnie nie zauważamy związku (nie nazwę tego egoizmem, choć taka postawa ma coś z głębokiej koncentracji na sobie), a to, że milczący telefon w biurze obsługi klienta jest dla nas dowodem pomiatania klientem a nie np. skutkiem przeciążenia linii przez nam podobnych – pozostawiam na boku. Nie dziwmy się, urzędnicy są także Polakami.

Grupa ukraińskich intelektualistów (w tym dwóch byłych prezydentów i patriarcha kijowski) wystosowali list do Polaków. Treść przypomina znane w Polsce orędzie biskupów polskich do biskupów niemieckich, które pamiętamy jako: „przebaczamy
i prosimy o przebaczenie”. Pomimo, że rozmiar tekstu raczej zawęża krąg jego odbiorców ucieszyłem się, gdyż list Ukraińców jest prawdopodobnie dokumentem najwyższej dotychczas rangi a chęć zmierzenia się z trudną historią na tak wysokim szczeblu jest z pewnością dobrym znakiem.

W trakcie lektury natrafiam jednak na zdanie:
„Prosimy o wybaczenie za popełnione zbrodnie i krzywdy – to nasz główny motyw. Prosimy o wybaczenie i tak samo przebaczamy zbrodnie i krzywdy uczynione nam – to jedyne uczucia, które powinny być w każdym ukraińskim i polskim sercu pragnącym pokoju i porozumienia.”

Pierwsza moja myśl – wybaczcie szczerość – brzmiała: „Tak nie pisze się przeprosin, gdyż trudno je odróżnić od oskarżeń” ale to nie była najistotniejsza refleksja. Postawiłem się na miejscu przeciętnego Polaka, który słysząc o winach polskich wobec Ukraińców popukałby się w czoło. Niestety, bracia Ukraińcy, wiedza w Polsce o tym co Polska uczyniła Ukrainie jest tak samo powszechna jak na Ukrainie wiedza o tym co Ukraińcy uczynili Polakom. Nasze narody jednakowo czują się ofiarami wzajemnych negatywnych wpływów. Naprawdę nieliczni – do których należę – są w stanie zadać sobie pytanie o źródła nienawiści – by zrozumieć. W większości przypadków przyjmuje się najprostszą odpowiedź „Ukraińcy/Polacy to genetyczni zbrodniarze a krzywdzenie innych narodów – a w szczególności siebie nawzajem – mają we krwi”.

Obraz Ukraińca w Polsce ukształtowały praktycznie trzy historie. Rzeź Wołyńska, obozy koncentracyjne i okupowana Warszawa. Niemal każda relacja ocalałych z pierwszych obozów koncentracyjnych zawiera wzmiankę o ubranych w czarne uniformy ukraińskich „najemnych” strażnikach. Faktem jest, że relacje te nie są zawsze negatywne, niekiedy odnajdujemy w nich współczucie, gdyż w przypadku niesubordynacji wobec niemieckich zwierzchników status ukraińskich strażników okazywał się niewiele wyższy od statusu więźniów a właściwie równy. Nie pozostaje jednak żadna wątpliwość co do tego, że staliśmy po dwóch stronach barykady. Obecność Ukraińskiej Policji Pomocniczej (Ukrainische Hilfspolizei) zapamiętali nawet Warszawiacy.

Dziś możemy starać się zrozumieć to, że wykorzystano Was, że podgrzewano Wasze uprzedzenia. W 1940 roku, Hans Frank (w latach 1939–1945 generalny gubernator okupowanych ziem polskich) powiedział:
W rozwiązaniu tych problemów (polski ruch oporu) przyjdzie wam z pomocą 600 tys. Ukraińców, wrogów Polski od kolebki. Będziemy świadomie przyciągać tych Ukraińców i angażować ich do policji oraz służb publicznych. Mamy pod ręką sokoły, które nie będą oszczędzać Polaków„.
UH uczestniczyła (ponoć z zapałem) także w likwidacji gett.

Jako Polak nie mam najmniejszego problemu z wymienieniem win ukraińskich wobec moich rodaków. Zapewne (o czym już wspomniałem) również Wy, bracia Ukraińcy nie macie problemu z wymienieniem setek aktów dyskryminacji i prześladowania Was przez Polaków. Tylko, że tam my jak i Wy – statystycznie, jako narody – o tym nie wiemy. Wychowuje się w nas poczuciu dumy z własnych historii, którą tworzyły wyłącznie jednostki szlachetne, warte szacunku i naśladowania. W naszych historiach to my byliśmy napadani, gwałceni i mordowani. Nigdy nie byliśmy napastnikami, zawsze przestrzegaliśmy praw, a kiedy już gdzieś wtrącaliśmy się to zawsze w obronie wolności „naszej i waszej”. Nie jestem pewien czy powołanie kolejnego tworu w rodzaju „Polsko-Rosyjska Grupa do Spraw Trudnych” co wydaje się być konsekwencją listu coś zmieni, a przynajmniej szybko. Przede wszystkim nie jestem pewien, czy jestem właściwym adresatem Waszych słów.
Nie oceniam Was przez pryzmat historii a więc czy powinienem wybaczać? Obserwuję współczesną wymianę kulturalną, występy ukraińskich zespołów muzycznych, wielu Ukraińców pracuje w Polsce. Historyczne zadry w ogromnej mierze zostały zasypane kurzem czasu. Nie jestem uprzedzony, natomiast ci, do których prawdopodobnie list został skierowany ze swoich uprzedzeń nie zrezygnują. Ci, którzy nienawidzą i chcą widzieć Ukrainę na kolanach, błagającą o przebaczenie nie zamierzają podać po jezusowemu ręki i rzec „wstań i nie grzesz więcej”. Nienawiść do Ukraińców spaja ich szeregi, oni muszą posiadać zewnętrznego wroga. Choć nienawiść do Ukraińców została częściowo wyparta przez nienawiść do uchodźców i muzułmanów, to jednak te polskie grupy bardzo sprawnie przejmują narrację rosyjską (typu: Ukraińcy to faszyści), dlatego reaktywacja antagonizmów jest bardzo prosta.

Popieram intencje, podzielam ideę wzmacniania pozytywnych relacji między naszymi narodami, ale czy pogrążanie się w martyrologii lub „nieufność” wobec Rosji mogą stać się trwałym fundamentem naszej zgody? To wschodni model sprawowania polityki. Wznieśmy się ponad to. Budujmy pozytywne relacje międzyludzkie, zwalczajmy akty wzajemnej wrogości, studźmy ekstremizmy. Od ponad 50 lat nie wyrządziliśmy sobie szkody, to wystarczająco długo by zapomnieć, by nowe pokolenia były dla siebie otwartymi księgami. W dobie internetu jest to trudne, gdyż sieć stała się tubą propagandy nienawiści, wytykania i wyolbrzymiania najdrobniejszych błędów, nierzadko idiotycznego interpretowania zdarzeń. Doceniam list jako gest, choć znam również swój naród i wiem, że część moich rodaków lubuje się w rozdrapywaniu blizn i jątrzeniu niezagojonych ran, oni nie wybaczą i nie zapomną. Ja nie muszę wybaczać i nie proszę o wybaczenie. Część mojej rodziny uniknęła rzezi na Wołyniu, gdyż została ostrzeżona przez… Ukraińca. Powikłane są ścieżki naszych historii, tak jak powikłane są ścieżki prowadzące do wolności.

Drodzy Pobratymcy,

zbliżają się dni pamięci po poległych synach i córkach naszych narodów. W historii stosunków Ukraińców i Polaków jest wiele kart zarówno jednoczących nas jak braci, jak i krwawych. Epizodem szczególnie bolesnym i dla Ukrainy, i dla Polski pozostaje tragedia Wołynia i polsko-ukraińskiego konfliktu z lat II wojny światowej, w wyniku którego zginęły tysiące niewinnych braci i sióstr.

Zabijanie niewinnych ludzi nie ma usprawiedliwienia.

Prosimy o wybaczenie za popełnione zbrodnie i krzywdy – to nasz główny motyw. Prosimy o wybaczenie i tak samo przebaczamy zbrodnie i krzywdy uczynione nam – to jedyne uczucia, które powinny być w każdym ukraińskim i polskim sercu pragnącym pokoju i porozumienia.

Morderstwa, tortury, poniżanie z pobudek religijnych lub narodowych, społeczny wyzysk i deportacje – nasze narody dobrze znają te słowa. Zaznaliśmy każdego z tych cierpień.

Dopóki będą żyć nasze narody, dopóty będą nas boleć rany historii. Ale żyć będą nasze narody tylko wtedy, jeśli – na przekór przeszłości – nauczymy się traktować siebie nawzajem jak równych sobie pobratymców.

Największym złem w naszych stosunkach była nierówność wynikająca z braku państwa ukraińskiego. Katastrofa ukraińskiej państwowości prowadziła do ruiny państwowości polskiej. Ta reguła to tragiczny aksjomat stosunków między Ukrainą a Polską.

Państwo ukraińskie stoi jeszcze przed zadaniem pełnego sformułowania swego całościowego i godnego stosunku do doświadczeń, jakie przeszliśmy, ich przyczyn, a także własnej odpowiedzialności za przeszłość i przyszłość.

Polska myśl winna w pełni uznać samodzielność ukraińskiej tradycji narodowej jako sprawiedliwej i godnej szacunku walki o własną państwowość i niepodległość. Uznajmy wreszcie siebie nawzajem zarówno w myśli, jak i w sercu. Najważniejszym pomnikiem naszych narodów staną się nie osobne panteony, lecz wyciągnięte ku sobie ręce.

Współczesna wojna Rosji przeciwko Ukrainie jeszcze bardziej zbliżyła nasze narody. Walcząc przeciwko Ukrainie, Moskwa prowadzi również ofensywę przeciwko Polsce i całemu wolnemu światu.

Dziś przypominamy o tym ze szczególną troską, aby przestrzec polityków obu krajów przed mową nienawiści i wrogości, która może wyprzeć chrześcijańskie poczucie przebaczenia i porozumienia. Tragedie przeszłości wymagają pokuty. Ale wykorzystywanie wspólnego bólu do politycznych rozrachunków doprowadzi do niekończących się oskarżeń. Krzywda jest bowiem zawsze obustronna – i wobec mogił, i wobec pamięci, i wobec przyszłości.

Wzywamy naszych sojuszników, polskie władze państwowe i parlamentarzystów, aby nie przyjmowali jakichkolwiek niewyważonych deklaracji politycznych, które nie ukoją bólu, lecz jedynie przysporzą korzyści naszym wspólnym wrogom. Nie mamy wątpliwości – ofiarami ich wrogiej propagandy staną się oba społeczeństwa.

Pamiętajmy również, że Kijów i Warszawa to strategiczna wschodnia opoka całej Europy. Musimy sobie uświadomić, że przykład naszego porozumienia może się stać wzorem dla całej przestrzeni europejskiej.

W przeddzień uroczystości rocznicowych, które w lipcu odbędą się w obu państwach, wzywamy do powrotu do tradycji wspólnych apeli parlamentarnych – nie dzieliły nas one, ale łączyły w pokucie i wybaczeniu. Kierując się duchem braterstwa, wzywamy razem do ustanowienia wspólnego Dnia Pamięci Ofiar Naszej Przeszłości i Wiary w Niepowtórzenie się Zła.

Wieczna i godna pamięć o naszych świętościach zależy od wielkiego i mądrego porozumienia między nami zawartego na zawsze.

Wierzymy, że nasz głos zostanie usłyszany przez polskie społeczeństwo.

Leonid Krawczuk, prezydent Ukrainy (1991-94);
Wiktor Juszczenko, prezydent Ukrainy (2005-10);
patriarcha kijowski i Wszechrusi-Ukrainy Filaret, Ukraiński Kościół Prawosławny Patriarchatu Kijowskiego;
Światosław Szewczuk, najwyższy arcybiskup Ukraińskiego Kościoła Greckokatolickiego;
Wiaczesław Briuchowecki, literaturoznawca, honorowy rektor Narodowego Uniwersytetu „Akademia Kijowsko-Mohylańska”;
Iwan Wasiunyk, współprzewodniczący Obywatelskiego Komitetu na rzecz Uczczenia Pamięci Ofiar Hołodomoru – ludobójstwa lat 1932-33, wicepremier Ukrainy (2007-10);
Iwan Dziuba, akademik, literaturoznawca, działacz społeczny;
Danyło Łubkiwski, zastępca ministra spraw zagranicznych Ukrainy (2014);
Dmytro Pawłyczko, poeta, działacz polityczno-społeczny;
Wołodymyr Panczenko, literaturoznawca, pisarz, profesor Narodowego Uniwersytetu „Akademia Kijowsko-Mohylańska”;
Myrosław Popowycz, akademik, filozof, dyrektor Instytutu Filozofii im. Hrihorija Skoworody;
Wadim Skuratowski, historyk sztuki, literaturoznawca, akademik Narodowej Akademii Sztuk Ukrainy;
Ihor Juchnowski, akademik, pierwszy prezes Ukraińskiego Instytutu Pamięci Narodowej.

ukraina

Advertisements