Romskey's blog

A tłum skandował: Złodzieje, złodzieje!

Month: Maj, 2016

PATRIOTYZM Z TARGOWISKA

Od kilku dni, krąży w sieci list wnuczki rtm. W. Pileckiego

Drodzy Państwo

Jestem oburzona tym , że w ostatnim czasie środowiska polityczne i narodowe wykorzystują wizerunek i życiorys mojego dziadka dla własnych, partykularnych interesów i rozgrywek.

Rtm. Witold Pilecki służył nie Polsce podzielonej, ale Polsce wolnej od uprzedzeń, podziałów i nienawiści. Witold nie dzielił ludzi ze względu na światopogląd i wyznanie, nikogo nie wykluczał. Był człowiekiem wielkiej wiary w Boga i człowieka.

Szczególny mój sprzeciw wywołały marsze w Toruniu i wczorajszy w Łodzi zorganizowany przez ONR i Młodzież Wszechpolską w czasie trudnym dla naszej rodziny, w rocznicę zamordowania dziadka.
Proszę wszystkich Patriotów : zapoznajcie się z życiorysem i raportami Witolda.
Patriotyzm i nacjonalizm to przeciwieństwa!… Patriota chce DOBRA dla kraju, nacjonalista chce kraju dla siebie…

z poważaniem Beata Pilecka-Różycka
Warszawa 26 maja , 2016

Gdzieś w tyle głowy zaświtała mi domyślna odpowiedź wymienionych środowisk, ale pozostanę przy łagodniejszej wersji:
– Czy to źle, że młodzi ludzie sięgają do patriotycznej przeszłości i czy należy im to utrudniać?

A jednak..
Choć autorka listu wskazuje osobiste, polityczne i ideologiczne aspekty problemu, to nie porusza, moim (i nie tylko moim) zdaniem dość istotnej o ile nie fundamentalnej kwestii.
Porównując zdjęcia, czyny, poezje, język wspomnień m.in. Powstańców Warszawskich z dokonaniami ich współczesnych „naśladowców” osiągniemy raczej żenujący wniosek: przepaść. Fakt, można próbować tę różnicę bronić tym, że historię wygładzano, wyodrębniano z niej chwalebne wątki pomijając milczeniem te mniej dumne. Czy jednak po stronie współczesnych, rodzimych patriotów-nacjonalistów możemy wyodrębnić coś wartego naśladowania, zapisania w historii? W mojej subiektywnej, skromnej ocenie „NIE” i nie mam na myśli zasług, których współcześni ze zrozumiałych względów nie posiadają ale samo to jak zaczynają. Porównywanie tzw. „kibolstwa ustawkowego” do harcerzy z Szarych Szeregów (co bywa sugestywnie nam przekazywane) jest chore, wyjątkowo prymitywne, śmieszne lub jak kto woli krzywdzące. Z pewnością nie są to „tacy sami młodzi ludzie”.

Polski „kulturowy dualizm” trafnie opisała niedawno moja znajoma Astrid:
/…/Ostatnio odczuwam i doświadczam, że bliżej mi do pewnego typu ludzi (czuję się wśród nich lepiej i bardziej na miejscu) przez wzgląd na to, kim są, a nie z powodu miejsca w którym się urodzili. Dobrze się czuję wśród osób, które trzymają pewien poziom kultury osobistej, życzliwości wobec pozostałych, zachowują się etycznie./…/

W Stanach Zjednoczonych podobną kategorię oceny wyraża pojęcie „good moral character”, które w wolnym choć trafnym przekładzie brzmi: „Dobry Człowiek”.
W naszym kraju to kategoria wciąż niepojęta. Wiele dyskutuje się o zagrożeniu ze strony multikultikulturalizmu, o zderzeniu cywilizacji – gdy realnie od lat doświadczamy tego typu konfrontacji na własnym podwórku i nie chodzi o podziały na prawicę, lewicę, wierzących czy niewierzących. Powiedzmy sobie szczerze, zderzeń kultur (szczególnie tych osobistych) doświadczamy niemal każdego dnia: w pracy, tam gdzie mieszkamy, na ulicy, czytając lub słuchając wiadomości.

Polacy już raz doświadczyli „rewolucji kulturowej” po II wojnie światowej, kiedy to bydlak stawał się urzędnikiem skoro posiadający kompetencje do pełnienia takiej funkcji okazywał się politycznie niepoprawny. Gloryfikacja chamstwa i prymitywu w imię zdeptania i zmarginalizowania „niewygodnych” była jednym z narzędzi systemu. Prawdziwe zdziwienie wywołuje to, że powrócono do podobnych praktyk także w Wolnej Polsce, gdy uzyskaliśmy pełną swobodę rekonstruowania tego co starano się wykorzenić a co było dla nas cenne. Skutki?

W jakim punkcie znalazł się obecnie ten najbardziej jaskrawy, wyrazisty patriotyzm? Otóż, znalazł swoje tętniące źródło na targowisku. Obok t-shirta z nadrukiem „Podaj piwo kobieto” czy „Ssij” oglądamy całą galerię orłów, flag, husarzy a obsługę stanowi zapyziały sprzedawca z petem, dokładnie ten sam który jeszcze kilka lat temu oferował Che Guevarę z liśćmi marihuany. Znajdujemy patriotyzm w cuchnących mentalnym kanałem i nienawiścią „patriotycznych” portalach, w których 1/3 powierzchni zajmują reklamy producentów złotych „Polsk Walczących”. Patriotyzm odnajdujemy u spitego do nieprzytomności patrioty, którego strzeże wygrawerowany na łydce Mały Powstaniec. Wyjątkowo wyrazisty patriotyzm odnajdujemy w wystąpieniach Mędlara. Patriotyzm w takim wydaniu trudno zaakceptować dlatego wielu mówi „dość!”, izoluje się, choć nie od Polski i polskości, ale „nośników”.

Zdrowy patriotyzm spaja, sprawia, że obywatele chcą i utożsamiają się z narodowymi symbolami, z państwem, współobywatelami, historią i kulturą gdy patriotyzm potraktowany jak barwy żylety klubu piłkarskiego to nie problem ideologiczny, polityczny czy religijny. To sekciarstwo i ciemnota.

SKUTECZNOŚĆ WOBEC PROWOKACJI

Jedno jest pewne: ocena skuteczności nie powinna podlegać terminom. Niekiedy, zapoczątkowane bez fajerwerków procesy, narażone na potknięcia i wątpliwości, przynosiły po latach plony, nierzadko znacznie przekraczający oczekiwania inicjatorów. Nierzadko spektakularne i szybkie sukcesy kończyły się sromotną klęską.

Jak być skutecznym wobec prowokacji?

Jedną z fundamentalnych spraw jest znane z porzekadła niewchodzenie na terytorium idioty a mówiąc inaczej: nie należy wstępować na wyznaczone przez prowokatora ścieżki. Jeżeli prowokator oczekuje od nas danej reakcji to rozczarujmy go. Rozczarowanie prowokatora nie jest jeszcze sukcesem, ale krokiem w dobrym kierunku.

Prowokacja

Ustalmy ludzkim językiem czym jest prowokacja. Wyobraź sobie, że czytasz w sieci artykuł i zamiast chłodnej świadomości pogłębiania swojej wiedzy doznajesz emocjonalnej burzy, gniewu, goryczy, wściekłości, oburzenia, zniesmaczenia, strachu, nienawiści, skrzywdzenia, zmarginalizowania, bezsilności. Gdy doświadczasz tego typu emocji możesz mieć pewność, że autor nie miał na celu wzbogacić Cię czymkolwiek lecz wywołać taką właśnie reakcję. Możecie nie zgodzić się z tym, że prawda jest „chłodna”, że np. poznawanie historii z wielu perspektyw wzbudzi raczej nasze wątpliwości lub to, że plusy i minusy osiągną najczęściej równowagę (zero), ale z prawdą jest trochę tak jak ze sztuką. Sztuka ma pobudzić Twoją wyobraźnię, zawładnąć nią na jakiś czas, ale wszelką interpretację i emocje pozostawia Tobie. Czym innym jest tzw. „design” – mówiąc brzydko „sztuka przemysłowa”. Ten drugi rodzaj operuje tymi samymi środkami ekspresji, formy, ale cel ma zupełnie inny – ma wywołać Twoją określoną reakcję (np. zakupy w sklepie). Za przykład designu podaje się fluorescencyjne tabliczki wskazujące wyjście ewakuacyjne. Niektóre są naprawdę bardzo estetyczne, ale w najmniejszym stopniu ich celem jest wzbudzenie Twoich artystycznych uniesień.

Dlaczego prowokator wybiera emocje?

1. Emocje są silniejsze niż rozsądek, emocje są w stanie rozsądek przyćmić, odłożyć go na bok, na jakiś czas go wyeliminować, wywołać zagubienie, zapętlenie myśli. Stare porzekadło mówi „tonący brzytwy się chwyta” a robi tak dlatego, że chwyta się każdej możliwej okazji uratowania swojego życia. Prowokator podaje rozemocjonowanemu tonącemu brzytwę a nie dłoń a udaje się to dlatego, że tonący nie jest w stanie odróżnić brzytwy od dłoni. Siedząc w wygodnym fotelu trudno to sobie wyobrazić, ale tonąc zaczęlibyśmy „niemyśleć” inaczej.

2. Gdy zdarzeniom towarzyszą emocje lepiej je zapamiętujemy i bardziej te negatywne niż pozytywne, dlatego m.in. pamiętamy lepiej złe rzeczy niż dobre i tyranów bardziej niż tych dobrych. Gdy prowokator wyzwoli w nas burzę emocji (np. strach) to i jego przekaz doklejony do tych emocji zapadnie nam lepiej w pamięci. To nie matrix, ale taki implant może zostać wykorzystany w dowolnej chwili. W wielkim uproszczeniu do obrazu nawały krwiożerczych islamistów można dolepić wizerunek silnego przywódcy, który stanowi antidotum na zagrożenie. Gdy maszyna propagandowej prowokacji zadziała dobrze, to widok każdego Araba na ulicy wywoła w nas wspomnienie antidotum, a najlepiej gdy takie wspomnienie pojawi się tuż przed wyborami („najlepiej” niekoniecznie dla nas).

3. Emocje są zagadkowe, emocje są szybsze niż analiza. Napisano wiele o budowie i funkcjonowaniu mózgu dlatego nie chcę Was męczyć. W każdym razie, najpierw czujemy zapach a dopiero potem analizujemy skąd pochodzi czy co dokładnie pachnie. Zapach chloru zapewne wywoła u nas najpierw odruch wycofania niż jakąkolwiek myśli w ogóle. Stańcie kiedyś twarzą w twarz ze znajomy i ostrzeżcie go nagle, że coś leci w jego kierunku (z tyłu). Krzyknijcie: „uważaj!” i skulcie się jakbyście sami nie chcieli oberwać. Zapewniam Was (choć to zależy od Waszych zdolności aktorskich), że Wasz znajomy najpierw zrobi unik nim zacznie zastanawiać się nad tym czy mówicie prawdę.

Powiecie, że takiej analizy nie sposób zapamiętać, nie sposób uchronić się. Pocieszę Was. Nie musicie nic z powyższego pamiętać. Ogromnie często – o ile nie w zdecydowanej większości przypadków – celem prowokatora, jak internetowego trolla jest wprowadzenie zamętu, rozbicia dyskusji, zniszczenie spoiwa łączącego ludzi. Podział daje mu przewagę, gdyż w jedności moglibyście być dla niego zagrożeniem.
Tu jest w ogóle tragedia, jeżeli zdamy sobie sprawę z tego jak często i w jakich dziedzinach życia sięgano po prowokację. Prosty przykład:
Przemysłowiec chce wyżyłować do cna swoich pracowników. Pracownikom to nie podoba się więc zaczynają szeptać z niezadowoleniem między sobą. Widmo strajku czy jakiejś rewolucji zawisa nad fabryką, dlatego przemysłowiec wpada na świetny pomysł: nierównego wynagrodzenia. Jednym daje więcej, innym mniej, nagradza sukinsynów, obcina zarobki uczciwym. O ile procedura taka zostanie przeprowadzona fachowo (wielo-poziomowo np. dodanie odpowiedzialności zbiorowej, uruchomienie sieci kapusiów /wzbudzenie nieufności/), to nie tylko załoga podzieli się na lepszych i gorszych (niewspółpracujących ze sobą), ale sukinsyny będą trzymać stronę przemysłowca. To, że sukinsyny są na ogół bezwzględne i silne sprawi, że żadne rewolucyjne pomysły nie zagoszczą na długo w głowach umiarkowanych.

Jedność

Po zamachach w Paryżu prezydent Hollande wezwał do jedności narodowej. Dziwne? Nie. Po prostu właściwie zdiagnozował jeden z głównych celów terrorystów, którym jest właśnie rozbicie spoiw społecznych, wywołanie podziałów, strachu prowadzącego do ustępstw, osłabienie przeciwnika, itd. Większość, najbardziej niebezpiecznych prowokatorów ma jedną misję: wywołać podziały dlatego jednoczenie się jest tym czego oczekują najmniej. Strach doskonale sprawdza się w oddzielaniu zastraszonych od zaangażowanych, masowo upowszechniana pogarda doskonale zniechęca do udziału w różnych grupach, akcjach, burzy morale grupy, kontrowersje doskonale dzielą.
Czyli jedność i nieuleganie prowokacjom?
Proste choć trudne.

unity-logo

P.S.
Oczywiście nie sposób omówić tematu w pełni, gdyż prowokują artyści, imbecyle bez konkretnego powodu, czasem ktoś prowokuje w pozytywnych celach „by wstrząsnąć”. Być może warto ustalić „piramidę priorytetów” spraw dla nas ważnych czyli tych, które czynią nas silniejszymi i czasem zastanowić się, czy ktoś przy tym nie grzebie.