KULTURA PRAWNA

Tytuł jest w zasadzie przypadkowy. Jedząc późny obiad pomyślałem, że „Kultura Prawna” to niezła nazwa dla gazety czy portalu, który może nawet nie tyle piętnowałby polskie postkomunistyczne, postokupacyjne czy postzaborcze nawyki, co inicjował swoisty powrót do cywilizacji. Obiadowe przemyślenia wynikły z uświadomienia sobie absurdu w którym tkwimy.

(z Wikipedii)
Kultura prawna – aspekt ogólnie pojmowanej kultury, odnoszący się do stosunku człowieka wobec prawa. Kulturę prawną można zdefiniować jako przejawiające się w społeczeństwie, indywidualne i zbiorowe postawy wobec prawa, zarówno w rozumieniu egzekwującego sprawiedliwość aparatu, jego instytucji jak i konkretnych norm prawnych. Podstawą kultury prawnej jest postępowanie określane jako „prawe” (w przypadku jednostek) lub „praworządne” (w przypadku organizacji i państw).

„Poseł” Żalek

Jegomość ów, w świetle telewizyjnych jupiterów oskarża (a konkretnie znieważa) uczestników demonstracji KOD: „ Jeżeli to jest naród, to ten, który miał krępującą przeszłość w SB i UB. Ale to nie jest naród polski” – koniec cytatu.
Przepraszam bardzo, nawet gdy zabrzmi to absurdalnie jak na nasze zafajdane warunki, to tego rodzaju wypowiedź w cywilizowanym kraju (państwie prawa) pociągnęłaby za sobą:
– pozbawienie go immunitetu
– przykry proces
– dymisję
– wypłatę sowitych odszkodowań
– konieczność zamieszczenia kosztownych przeprosin w głównych mediach
– środowiskową infamię
– wstyd i wykluczenie

Co dzieje się w kraju nad Wisłą i uwierzcie, że z trudem nie nazwałem go „pierdolonym krajem nad Wisłą” ???! Otóż w kraju nad Wisłą taka kreatura, zostaje zaproszona do TVN by móc uzasadniać swoje przekonania lub tłumaczyć – na modłę radia Erewań – że powiedział coś innego niż to co powiedział. Jak reaguje druga strona? Przewidywalnie. W polskiej kulturze prawnej reakcją na podobne zjawiska jest napisanie przez pięciu niszowych blogerów otwartego listu do „posła” Żalka a następnie powstanie akcji na Facebooku pt. „Nie chcę oglądać posła Żalka”, która zdobędzie tysiąc pięćset lajków. Sprawiedliwości stało się zadość….?

Niestety obawiam się, że podjęte w ten sposób kroki nie przyniosą pożądanego skutku. Żalek nikogo nie przeprosi, zostanie pogłaskany po plecach przez podobne mu indywidua, włos z głowy mu nie spadnie, stanie się gwiazdą sezonu TVN a my, będziemy mogli poczuć dumę z tego, że samodzielnie przyklepaliśmy bezkarne nazywanie nas kurwami powołując się przy tym na ochronę „państwa prawa”.

O kłapaniu w USA

Ja naprawdę nie lubię Maxa Kolonko, ale zrealizował kiedyś dla Superstacji fajny materiał na temat tego jak kłapanie ozorem opłaca się w USA czyli, że nie opłaca się. Zwrócił uwagę na to, że w Polsce (w trakcie jakiegoś procesu) sędzia słysząc jak wysokiego odszkodowania domaga się prokurator od pewnego czasopisma stwierdził, że to może przynieść bankructwo pismu, więc powinno być mniejsze. Max pyta: „Czy gdy jakiś bezdomny menel zwyzywa nas od gnid, to nie należy wymierzyć mu kary gdyż nic nie posiada a kara oznaczałaby jego bankructwo?”.
Nie tędy droga – ciągnie Max – i kwituje mniej więcej tymi słowami: „Chcesz coś powiedzieć (obsobaczyć kogoś)? Zastanów się 5 razy”.

W kraju nad Wisłą chodzenie po sądach nie należy do kultury prawnej, gdyż opinia kapusia nie należy do chwalebnych, choć o dziwo – nie słyszałem jednak by ktoś przylepiał łatkę kapusia Kaczyńskiemu, który pognał do sądu pozywając Stonogę za niewybredne nazwania. Nie słyszałem by ktoś nazwał kapusiem obywatela Nowaka d/s walki z sektami, który w każdym pierdnięciu dopatruje się obrazy uczuć religijnych
i zmierza do prokuratury. Czyżby kapusiem był tylko ten, który kapuje nie na tych co trzeba? Najwyraźniej! Mamy jednak inne przeciwwskazania: proces kosztuje, a zresztą można przegrać bo sądy są ruskie. Jest to zaszłość po czasach, w których system był wrogiem a podporządkowane systemowi instytucje rzadko realizowały sprawiedliwości wymierzanie. Pomni dziejów i oddani nawykom wolimy polubownie, obrazić się na kogoś, nie odzywać się, nie podać ręki. Tylko że to nie działa, nie powstrzymuje tych, którzy gnojenie innych mają we krwi. Mało tego, nie powstaje jakaś wiodąca wersja/interpretacja dotycząca tego czy coś było czy może nie było kurewstwem.

Blisko korzeni…, za blisko

W jakimś sensie polska kultura prawna jest blisko związana z fundamentami prawa, filozofią odzwierciedlania przez prawo zbiorowej moralności (prawo ma służyć ludziom i być kształtowane przez ludzi, itd). Wydarza się jakieś zło, zbiera się dana społeczność
i dyskutuje nad czynem. Tylko po co w takim przypadku utrzymywać wymiar sprawiedliwości, po co spisywać kodeks karny skoro potrafimy wszystko załatwić po swojemu? Czy przypadkiem nie zatrzymaliśmy się na etapie półdzikich, paleolitycznych społeczeństw plemiennych? Czy my u diabła we własnym państwie postanowiliśmy być jakimś wewnętrznym sądem żydowskim, cygańskim czy szariackim?

Podając przykład Żalka zwracam uwagę na to, że tu nie chodzi o jakieś odstępstwa religijne, obyczajowe czy inne pierdoły ale publiczne oskarżenie/znieważenie 50-70-100-150(?) tys ludzi (w tym bardzo młodych), zarzucenie im pracy w najpodlejszych służbach komunistycznego reżimu, odpowiedzialnych za zbrodnie, więzienie, pobicia, zastraszenia, niszczenie ludzi (podobne do Żalka wypłuczyny wyrzuca z siebie niemal każdego dnia „posłanka” Pawłowicz, Pięta i podobni)! A naród co? Obsobaczony naród, który w licznych przypadkach z tym systemem walczył
i zbierał za to cięgi, pisze listy otwarte, tweety, oburza się i kręci nosem.
No ja przepraszam! Na miejscu Żalka poczułbym wiatr w żagle, bo akurat to co pisze „gorszy sort” miałbym głęboko w dupie a gdy jest reakcja ale nie ma procesu, to znaczy, że trafił w punkt.

żalek_se
fot. źródło SE.pl

P.S.
Podpowiadam: pozwy zbiorowe, jak nie w polskich sądach to w Strasburgu. Pomijam rolę mediów, którym etyka dziennikarska pozwala szerzyć takie wypowiedzi co na dobrą sprawę jest współudziałem w przestępstwie. Zastanawiam się: dlaczego w kraju nad Wisłą łatwiej skazać kogoś za obrazę uczuć niż za obrazę człowieka?

Pomocne akty prawne i pojęcia:
„Znieważenie publiczne” – tak kwalifikuje się obrażenie J.Kaczyńskiego.

Art. 216 Kodeksu Karnego (!) Znieważanie osoby
§ 1. Kto znieważa inną osobę w jej obecności albo choćby pod jej nieobecność, lecz publicznie lub w zamiarze, aby zniewaga do osoby tej dotarła, podlega grzywnie albo karze ograniczenia wolności.
§ 2. Kto znieważa inną osobę za pomocą środków masowego komunikowania,
podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do roku.
§ 3. Jeżeli zniewagę wywołało wyzywające zachowanie się pokrzywdzonego albo jeżeli pokrzywdzony odpowiedział naruszeniem nietykalności cielesnej lub zniewagą wzajemną, sąd może odstąpić od wymierzenia kary.
§ 4. W razie skazania za przestępstwo określone w § 2 sąd może orzec nawiązkę na rzecz pokrzywdzonego, Polskiego Czerwonego Krzyża albo na inny cel społeczny wskazany przez pokrzywdzonego.
§ 5. Ściganie odbywa się z oskarżenia prywatnego