KOD: JEDNYM GŁOSEM

by romskey

Demokracja deklaratywna jest terminem którego nie warto wyjaśniać, gdyż tego typu demokracją byliśmy w czasach PRL*. Polska znajduje się na prostej drodze ku takiej demokracji a temat ten coraz częściej podejmowany jest w mediach zachodnioeuropejskich (głównie za sprawą protestów KOD). Wg. zachodnich komentatorów władze „Nowej Unii” (czyli krajów byłego bloku wschodniego – postsowieckiego) borykają się z problemem dostosowania do fundamentalnych norm zachodnich demokracji. Z uwagi na to, że pojęcie „fundamentalne normy zachodnich demokracji” nie jest dla każdego jednakowo jasne, pozwólcie na maksymalnie krótkie omówienie różnic:

„WŁADZA WIĘKSZOŚCI”? FAŁSZ! – TO SCHEDA PO PRL
Artykuły 4 i 2 konstytucji PRL z roku 1952 mówią: „Lud pracujący sprawuje władzę państwową przez swych przedstawicieli” oraz „Prawa Polskiej Rzeczypospolitej Ludowej są wyrazem interesów i woli ludu pracującego”. Jak można domyślić się, prawo PRL powstawało w duchu założenia, że większość Polaków stanowią zadeklarowani komuniści, którzy jako lud robotników i chłopów sprawuje władzę przez swoich przedstawicieli w PZPR. Wiedza o tym jak wyglądały wybory, kto je wygrywał i na ile władza reprezentowała lud jest wiedzą powszechnie znaną. Ugruntowana w PRL koncepcja „władzy większości” mówiła o rzekomej władzy większości komunistów nad marginalną resztą wywrotowców. Prawdziwym znakiem zapytania jest to, że w polskiej Wikipedii figuruje definicja demokracji jako władzy większości mająca swój rodowód we wspomnianym wyżej okresie, a co gorsze przypis kieruje nas do podręcznika WOŚ(!).

„WOLNOŚĆ POLITYCZNA OBYWATELA”
W modelu zachodnim podstawową kwestią jest nie tyle ustalenie kto kim rządzi i w jakich ilościach, lecz zagwarantowanie obywatelom wolności i równości (w myśl hasła Rewolucji Francuskiej „Liberté-Égalité-Fraternité:).

Wolność polityczna obywatela jest to ów spokój ducha pochodzący z przeświadczenia o własnym bezpieczeństwie. Aby istniała ta wolność, trzeba rządu, przy którym by żaden obywatel nie potrzebował się lękać drugiego obywatela – Monteskiusz

Z potrzeby obrony tego podstawowego dobra wynika koncepcja trójpodziału władzy zawarta w pracy Monteskiusza pt. „O duchu praw”:

TRÓJPODZIAŁ WŁADZY

„Wszystko byłoby stracone, gdyby jeden i ten sam człowiek lub jedno i to samo ciało magnatów, albo szlachty, albo ludu, sprawowało owe trzy władze: tworzenie praw, wykonywanie publicznych postanowień oraz sądzenie zbrodni lub sporów między obywatelami./…/Kiedy, w jednej i tej samej osobie lub w jednym i tym samym ciele, władza prawodawcza zespolona jest z wykonawczą, nie ma wolności; ponieważ można się lękać, aby ten sam monarcha albo ten sam senat nie stanowił tyrańskich praw, które będzie tyrańsko wykonywał. /…/ Nie ma również wolności, jeśli władza sędziowska nie jest oddzielona od prawodawczej i wykonawczej. Gdyby była połączona z władzą prawodawczą, władza nad życiem i wolnością obywateli byłaby dowolna; sędzia bowiem byłby prawodawcą. Gdyby była połączona z władzą wykonawczą, sędzia mógłby mieć siłę ciemiężyciela.”

(źródło cytatów: Montesquieu „O duchu praw” tłum. Tadeusz Boy-Żeleński. Rozdział VI. O ustroju angielskim.)

DEMOKRACJA ZACHODNIA
Demos (δῆμος) „lud” oraz krateo (κρατέω) czyli „rządy”. Jak łatwo zauważyć związek tych dwóch słów nie mówi nic o władzy większości lub mniejszości. Jest natomiast antonimem „arystokracji” czyli rządów elit (dosł: rządów kasty lepszych). Gdy weźmiemy pod uwagę tę różnicę, bardzo łatwo zrozumiemy, dlaczego zachodni model demokracji zmierza do jak najszerszego udziału społecznego w sprawowaniu władzy, sprzeciwiając się modelom ustrojów, które koncentrują się na kumulowaniu władzy w rękach hermetycznej elity czy jednego przywódcy (rządy autorytarne, dyktatura, totalitaryzm).

CHCEMY DEMOKRACJI RZECZYWISTEJ A NIE DEKLARATYWNEJ

Brak rzeczywistego trójpodziału władzy można uznać bezdyskusyjnie za zamach na polityczną wolność obywateli. Monteskiusz nie przewidział rządów Prawa i Sprawiedliwości czy PRL kiedy zachowanie pozorów demokracji miało służyć jedynie zapewnieniu obecności państwa w gremiach podejmujących decyzje międzynarodowe lub pozyskiwanie kredytów/ dotacji.

K.O.D.

A.Duda w wywiadzie dla BBC stwierdził, że manifestacje w Polsce organizuje opozycja, nikt nie atakuje protestujących, policja zapewnia demonstrującym ochronę co znaczy, że demokracja działa dobrze (źródło: BBC).

K.O.D. jednoczy bardzo różne środowiska lecz jak sami widzicie, wznoszenie haseł typowo partyjnych (antypisowskich) jest wodą na młyn propagandy PiS, której zadaniem jest oskarżenie manifestujących o wyłącznie partyjne pobudki czyli mówiąc wprost: żale przegranego. Słowa „nikt nie atakuje protestujących, policja ich chroni” to w politycznym żargonie tzw. „ucieczka do przodu”, która ma na celu podważenie realizmu/obiektywizmu zarzutów stawianych przez protestujących, z pominięciem odniesienia się do ich treści. KOD nie jest partią, więc narzucanie jednomyślności aktywistom nie byłoby mile widziane, jednak możliwe jest osiągnięcie konsensusu w kwestii unikania tego co szkodzi KOD-owi a szkodzi nadawanie komitetowi partyjnego (np. pro-PO) charakteru. Możliwie jest osiągnięcie konsensusu również w tym, że K.O.D. nie jest przeciwnikiem konkretnej partii ale formy sprawowanych rządów  zagrażających demokracji.

Przygotowując transparenty i hasła warto brać pod uwagę odbiorców z Europy Zachodniej po to by powstała przeciwwaga dla narracji partii rządzącej (wyrażonej m.in. w wywiadzie dla BBC przez prezydenta). Skonkretyzowanie „demokratycznych reguł” w pierwszej części notki może pomóc w tym zadaniu. K.O.D. nie dysponuje narzędziami „promocji”, którymi dysponuje władza, dlatego warto przywiązywać szczególną uwagę do tego jaki przekaz płynie bezpośrednio od samych manifestujących.

treshold

* Pojęcie demokracja deklaratywna pojawiło się w ważnym wywiadzie udzielonym przez prof. Ludwika Turko portalowi racjonalista.pl do którego wysłuchania zachęcam tych, którzy posiadaja 48 minut wolnego (link tutaj: http://racjonalista.tv/nie-przyjalem-orderu-od-prezydenta-andrzeja-dudy-prof-ludwik-turko/).

Reklamy