KSIĘGI OLGI TOKARCZUK

by romskey

Pierwsza kwestia: Książka
„Księgi Jakubowe” to grube jak cegła tomisko (powstawało 6 lat) opowiadające nigdy głośną historię Jakuba Lejbowicza Franka, „założyciela” ruchu frankistów – kontrowersyjnej, religijnej grupy żydowskiej. Nie interesuje mnie ten temat na tyle bym znalazł czas na czytanie, choć z dwugodzinnego spotkania z autorką wiem, że dla badaczy lub zwyczajnie zainteresowanych, książka może być bogatym o ile nie najbogatszym źródłem wiedzy nie tylko o frankistach ale realiach sprzed kilkuset lat na naszych, nie zawsze naszych i nie tylko naszych ziemiach.

Druga kwestia: Wypowiedź
Wymyśliliśmy historię Polski jako kraju tolerancyjnego, otwartego, jako kraju, który nie splamił się niczym złym w stosunku do swoich mniejszości. Tymczasem robiliśmy straszne rzeczy jako kolonizatorzy, większość narodowa, która tłumiła mniejszość, jako właściciele niewolników czy mordercy Żydów” – powiedziała Olga Tokarczuk.

Podstawowa teza jest fałszywa. Wiedza o tym, że robiliśmy straszne rzeczy nie jest wiedzą tajemną i nie odnoszę wrażenia, że wymyślono jakąś inną historię. Oskarżanie o fałszerstwo ma sens gdy ktoś zaprzecza temu, że było Jedwabne, Pogrom Kielecki lub twierdzi, że Żydzi w Polsce (i na okupowanych terenach Polski) przez wieki doświadczali wyłącznie dobrodziejstw. Nie było tak. Polacy wyrządzali szkodę nie tylko Żydom, bo i Ukraińcom, Cyganom. Skala? – tu jest już pole do dyskusji, bo czy nasz morderczy dorobek można zrównać określeniem „morderca” z dorobkiem niemieckim, rosyjskim lub ukraińskim i czy nie wymaga takie porównywanie choćby podstawowego „stopniowania”? Wyczuwam w stawianiu tej kwestii przez panią Olgę Tokarczuk sposób, w który uczynił to niedawno dyr. FBI, bardziej wywoływanie poczucia winy niż potrzebę zrozumienia. To jest rodzaj dyktatu moralnego a nie głos pomocny w dociekaniu prawdy, rekonstrukcji pełnego obrazu lub mający na celu zbudowanie nowych mostów czy umocnienie pozytywnych relacji.

Hejt – jest tej samej próby co w przypadku wypowiedzi dyr. FBI czy innych podobnych wystąpień. Czy nie warto dostrzec tego, że takie masowe oskarżanie/prowokowanie ludzi, którzy mają problem z poczuciem wartości, którzy czują, że tracą własną tożsamość, którzy chcą odnajdować w historii wzory i autorytety spotka się z negatywną reakcją? Przyznam się, w pierwszej chwili myślałem, że Księgi Jakubowe są o Polakach, którzy palą Żydów w Auschwitz po uprzednim schwytaniu ich i pobiciu na ulicach. Okazało się, że atak dotyczy nie książki a wypowiedzi prawdopodobnie emocjonalnej i przez co nie całkiem fortunnej.

Nie mam ochoty setny raz wyjaśniać, że zrozumienie mechanizmu „skutku i przyczyny” nie jest usprawiedliwianiem hejterów, gwałcicieli czy zamachowców, których powinno spotkać nieuchronnie to co przewidziało prawo na takie przypadki. Zwracam uwagę na to, że ktoś powinien być mądrzejszy. Ile razy można wchodzić do tej samej rzeki? Jakiego skutku powinniśmy oczekiwać gdy każdą rozmowę z wierzącymi zaczniemy słowami „BOGA NIE MA, jesteś głupi!”?

ort

ciąg dalszy nastąpił:

Olga Tokarczuk po fakcie wydała oświadczenie. Czytamy w nim m.in. „Wszyscy też wiemy, że obok mnóstwa przykładów bohaterstwa Polaków w czasie wojny, było wiele przypadków obojętności, a także przemocy indywidualnej i zbiorowej, które prowadziły do śmierci ofiar.”. Jakże inne słowa od tych, które wywołały burzę.