EMIGRANCI, TERROR, NEWSY DNIA

by romskey

Wiedza deklasuje wyobrażenia, ciekawość jej poznawania zostaje wynagrodzona czymś nieporównywalnie silniejszym od kojących wierzeń: daje nam pewność i świadomość pt. „WIEM!” a nie „Wierzę, że tak jest”. Każdy jest w stanie wyobrazić sobie różnicę pomiędzy „idźmy tędy” a „wierzę, że to ta droga”. Ilekroć spotykałem się z próbami alternatywnego rozumienia rzeczywistości, wspieranego m.in. grzebaniem w dowolnie interpretowanej fizyce kwantowej, udowadnianiem, że to co wokół jest fikcją, tworem jakiegoś wewnętrznego nad-bytu zawsze prędzej czy później okazywało się, że autorem tych twierdzeń jest człowiek wierzący, nawet z nutą fanatyzmu, np. chrześcijanin, który w ramach odwetu na nauce (która wg. niego ośmieliła się zachwiać jegoż pewnością) stara się zachwiać jej fundamentami. To prawda, zdarzało się, że nauka bywała narzędziem walki z wiarą i sympatia ta była sowicie odwzajemniana. Jednak to nauce i rzetelnej wiedzy a nie wierzeniom zawdzięczamy skok cywilizacyjny. Tam gdzie zwyciężały wierzenia – postęp przestawał istnieć.

Porządkowanie chaosu

Nie wszystkich zjawisk możemy doświadczyć osobiście, więc problemem stają się źródła naszej wiedzy. Czy wierzyć PAP, Gazecie Wyborczej, Reutersowi, TVN24 czy Deutsche Welle, CNN, Frondzie? Czy znajdziemy w nich rzetelne informacje? Czy Arabia Saudyjska przyjęła 2,5 mln Syryjczyków, czy ma problem w nosie i jedynie dotuje obozy dla uchodźców w Libanie, Jordanii i innych miejscach poza swoim terytorium? Źródła podane jako pierwsze, nie objawiły nam stanu faktycznego – zrelacjonowały jedynie oświadczenie saudyjskiego MSZ (oficjalną wersję), jednak źródła przeciwne (twierdzące, że A.S. nie przyjmuje uchodźców) oparły się praktycznie na niczym. Rekonstruując stan faktyczny możemy zauważyć, że Arabia Saudyjska przyjęła 2,5 mln Syryjczyków od roku 2011 (pierwsza faza wojny) a w tym: stu tysiącom syryjskich uczniów zapewniono dostęp do edukacji, ok. 500 tys. obywateli Syrii zapewniono status rezydenta, pozostałym zapewniono swobodę przemieszczania się po saudyjskim terytorium, lecz by nie narażać na ich na niebezpieczeństwo nie przyznano im statusu uchodźców. Oznacza to, że rzeczywiście „uchodźców syryjskich” w Arabii Saudyjskiej nie ma, ale czy nie ma Syryjczyków uciekających przed wojną?

Powyższy przykład informacyjnego bigosu mimo wszystko jest krzepiący. Choć nie poznajemy w pełni stanu faktycznego, to możemy bez trudu stwierdzić, które źródła zadają sobie choćby podstawowy trud dociekania prawdy a które tworzą newsy z palca. W dyskusji o istnieniu boga jest podobnie: nie można zarzucić wierzącym, że kłamią, ale z pełną stanowczością możemy stwierdzić, że nie posiadają żadnych weryfikowalnych dowodów czy przesłanek na stawiane takiej tezy.

Społeczne niedoinformowanie żerem sępów.

Czy wśród uchodźców są terroryści? Rzecz wygląda identycznie jak powyżej. Gdybyśmy wiedzieli, że takowi znajdują się, z łatwością odsialibyśmy ich i aresztowali. Na czym w takim razie oparto tezę obecności terrorystów wśród uchodźców? Dlaczego stawiający tę tezę nie pospieszyli na policję by wskazać ich? Czy oparli się jedynie na prawdopodobieństwie lub na stwierdzeniu przedstawiciela państwa islamskiego, który taką strategię walki z Europą ogłosił (czy wprawni dowódcy informują świat i przeciwnika o położeniu swoich wojsk??!). Czy rzeczywiście chodziło o lęk przed terrorystami, czy może o wskazanie całej (niewygodnej) grupy jako ewentualnego źródła zagrożenia?

ISIS sieje lęk i wzmaga nienawiść do uchodźców dzięki czemu zyskuje argument szlachetnej walki z prześladowaniem muzułmanów (takie odwetowe działanie usprawiedliwia Koran).
Ponoć dwóch terrorystów aresztowano na Węgrzech i utajniono ich personalia, ale sytuacja staje się „ciekawa”. Pojęcie terrorysty terroryście nie równe. W kręgu przyjaciół W. Putina, do których należy i prezydent Syrii Assad oraz prezydent Węgier Orban – za terrorystów uważa się także rebeliantów, którzy „podnieśli rękę” na tzw. „legalne władze Syrii”. Na Ukrainie, wg. Kremla – terrorystami są uczestniczący w majdanie euroentuzjaści. Z „zachodniego” punktu widzenia, te osoby są sojusznikami. Powróćmy do wiodącego pytania: Czy wśród uchodźców są terroryści? Jak widać, wiele zależy od punktu widzenia.

Kto leje się w Niemczech?

Sieć obiegają zdjęcia i filmy z krwawych „ustawek” śniadych rezydentów Niemiec. Kolejny raz o ocenie społecznej zadecydował najprostszy schemat. Uważamy, że skoro biją się śniadzi z dzielnic, w których islam jest powszechny, to znaczy, że „biją się muzułmanie”. Poniekąd. W jednym z filmów widzimy zamieszki we Frankfurcie. Starli się tam tureccy nacjonaliści z Kurdami (zwolennikami budowy ludowego państwa kurdyjskiego – Kurdystanu, sympatykami Partii Pracujących Kurdystanu narodowo-socjalistycznej partii uznanej za organizację terrorystyczną, z uwagi na stosowane metody – m.in. zamachy bombowe). Gdyby tego było mało, PPK ma wielu sympatyków wśród niemieckich anarchistów i socjalistów, którzy chętnie dołączają do swoich kurdyjskich kolegów, a jak nie trudno domyślić się, z niemiecką lewicą walczy oczywiście niemiecka prawica. Koniec końców wrogiem wszystkich staje się niemiecka policja. Efektem jest przedstawienie na przynajmniej cztery fajerki, co wskazuje, że nasz Marsz Niepodległości jest o niebo mniej skomplikowany.
Inny film przedstawia zamieszki sprzed lat w Hamburgu. Tutaj tło jest ściślej związane z religią. Salafici (radykalny, fundamentalny odłam islamu) starli się (ponownie) z niezbyt wierzącymi Kurdami (sympatykami PPK).
Tu warto przytoczyć opinię oficera niemieckiej policji, który opisał jak inspiruje się tego typu uliczne burdy z użyciem maczet, noży, siekier, etc. Salafici, wpuszczają w obieg za pomocą Facebooka i telefonów komórkowych np. takie informacje:
– Przed chwilą naszej siostrze jadącej metrem, Kurdowie zdarli chustę z głowy i ugodzili ją nożem
– Kurdowie zaatakowali naszego brata, ugodzili go nożem, trafił właśnie do szpitala a szanse jego przeżycia są niewielkie.

Już po chwili sieć tętniła chęciami rozwiązywania problemów maczetą. Nakręcenie zbiorowej agresji i żądzy zemsty jak widzicie jest niezwykle proste. Przekazywanych „plotek” nie udało się potwierdzić służbom i nawet gdybyśmy uznali, że ich  publikowanie  jest przestępstwem, to czy jesteśmy w stanie dotrzeć do źródła, gdy każdy zatrzymany stwierdziłby, że dowiedział się o sprawie z sieci? Salafitów mieszka i działa w Niemczech kilka tysięcy. Ich środowisko choć bardzo hermetyczne jest infiltrowane i monitorowane przez niemiecką policję – oczywiście oczekiwania społeczne są większe, ale imamowie salaficcy i wahabiccy nie mają w Europie spokojnego snu – żyją na granicy świata legalnego i nielegalnego (Francja pod rządami prezydenta Hollande wydaliła już takich ponad 40, a kilku imamów brytyjskich musi zaspokoić się nawracaniem jedynie kolegów spod celi).
W poprzedniej notce wspomniałem o „asymilacji uchodźców z uchodźcami”, więc mamy powyżej sztandarowy przykład problemów asymilacji – nie tyle z Europejczykami, co emigrantów z samymi sobą. Kto znajdzie sposób by pojednać lewicowych Kurdów, prawicowych Turków i fundamentalnych salafitów np. z halafitami – zasłuży na pokojową nagrodę Nobla. Proces asymilacji warto było zacząć już w obozach w Grecji, Włoszech i Turcji, choć z drugiej strony, spoglądając na wiek biorących udział w burdach wiele można ‚zwalić’ na bunt we krwi. Czy ktoś stara się asymilować kibiców Legii i Widzewa? Narodowców z ludźmi LGBT? Jedyne co możemy zrobić to minimalizować liczbę ofiar. Potencjalnie, dzieci, matki z wózkami i staruszkowie, którzy trafiają przypadkiem w centrum tego typu zadym są na ogół całkowicie bezpieczni. Co ciekawe, liczba ofiar śmiertelnych jest zaskakująco niska (0-4 osób).

Powyższe przykłady można użyć w rozważaniach nad tzw. „poprawnością polityczną”. Czy medium używające w tytule „Muzułmanie zgwałcili pracownicę ośrodka” mówi prawdę odrzucając „lewacką poprawność polityczną”? Nie. Takie źródło jest  po prostu nieprofesjonalne. Źródła profesjonalne mówią o trzech Egipcjanach, dwóch w wieku 17 i jednym 19 lat, którzy dopuścili się tego czynu. Źródła nieprofesjonalne karmią na ogół instynkty – dla zysku, niekiedy pełnią rolę propagandową – gdy profesjonalne starają się być po prostu rzetelne. Brak profesjonalizmu skutkuje tym, że pani Zuzanna z trzeciego piętra, nigdy nie będzie zadowolona z funkcjonowania państwa, którego instytucje po ukazaniu się artykułu o gwałcących muzułmanach nie uruchamiają akcji ogólnokrajowej czystki etniczno-religijnej. Służby działają pod presją, gdyż pani Zuzanna z trzeciego piętra w kościele lub Facebooku chętnie opowie, że policja nic nie robi z problemem, realnie zaś… policja nie robi tylko tak jakby chciała pani Zuzanna.

news

Reklamy