TEORIA ZARZĄDZANIA TERROREM

by romskey

Ogromny wkład w powstanie niniejszego tekstu włożył profesor socjologii Clark McCauley, wieloletni badacz i ekspert w dziedzinie terroryzmu, którego prace dają nam zupełnie nową perspektywę spojrzenia na problem. Chcę podzielić się z Wami jego wnioskami dodając od siebie komentarze tylko tam gdzie uznałem je za bezwzględnie konieczne.

Dlaczego ofiarami terrorystów stają się przypadkowi ludzie?

Całkowita przypadkowość ofiar przemocy noszącej znamiona działań terrorystycznych ma miejsce jedynie w wąskim zakresie działań tzw. samotnych strzelców (nierzadko osób cierpiących na zaburzenia psychiczne), którzy choć posługują się nierzadko argumentami ideologicznymi to nie są związani z żadnymi zorganizowanymi grupami terrorystycznymi a dobór celów ich zamachów jest na ogół bezładny. Współczesna definicja mówi nam o tym, że Terroryzm to użycie przemocy lub groźby jej zastosowania, przez małe grupy przeciwko niewalczących dużym grupom w celu osiągnięcia korzyści politycznych lub ekonomicznych. „Samotnych strzelców” jak widać, musimy z tej definicji wykluczyć.

W zaplanowanych i skoordynowanych działaniach terrorystycznych przypadkowość nie ma miejsca. O ile nie istnieje konkretna, personalna lista osób, które powinny zginąć, to istnieje „zbiorowy cel”. Takim celem może być naród, przedstawiciele danej kultury, rasy, religii, przekonań politycznych. McCauley wyjaśnia, że po Rewolucji Francuskiej różnica pomiędzy żołnierzami a cywilami (ludźmi w mundurach i bez mundurów) uległa erozji. Walczącą stroną stał się od tamtego czasu naród (plemię, ród), którego każdy przedstawiciel jest zaangażowany w mniejszym lub większym stopniu w walkę. Skutki tej koncepcji obserwowaliśmy m.in. podczas II Wojny Światowej w działalności nazistów, ale też bombardowaniach Drezna, Hamburga, Tokio, Hiroszimy czy Nagasaki, w których celem stali się w większości cywile potraktowani jako „regularni” wrogowie.

Dlaczego ludzie sięgają po terror?

Terroryzm jest narzędziem słabych, którzy nie są w stanie osiągnąć swoich celów w konwencjonalny sposób.

Kto staje się terrorystą?

Analizy zaprzeczają stereotypom. „Zorganizowanymi” terrorystami nie stają się osoby upośledzone psychicznie, nieprzewidywalne, funkcjonujące na marginesie grupy. Wprost przeciwnie. Cechy, które na ogół przypisujemy terrorystom utrudniałyby im funkcjonowanie. Skoordynowane działania terrorystyczne wymagają udziału osób bezwzględnie zaufanych, zdecydowanych, o silnych charakterach, inteligentnych.

Czy terroryzm wynika z religii?

Nie istnieje specjalny związek. W XX w. większość organizacji terrorystycznych (m.in. radykalnie-socjalistyczne Czerwone Brygady we Włoszech, Frakcja Czerwonej Armii w Niemczech, Świetlisty Szlak w Peru) nie motywowały swoich działań argumentami religijnymi. Praktycznie, nawet walka o prawa zwierząt czy ratowanie środowiska mogą być przyczynami sięgnięcia po terroryzm. Terroryzm jest metodą, która funkcjonuje zarówno gdy terroryści wykazują zakorzenienie religijne jak i gdy takie zakorzenienie nie ma miejsca.

Jakie cele wyznaczają sobie terroryści?

Na ogół uważamy, że celem terrorystów jest wzbudzenie strachu, choć konkretna odpowiedź na pytanie o to, czemu ów strach ma służyć sprawia już kłopot, w końcu straszą nas filmowcy, media i trudno nazwać ich działania terrorystycznymi. McCauley zdradza mniej znane oblicze celów. Polityczno-gospodarcze, militarne, społeczne.


Nagłe uderzenie w bezbronny cywilny cel prowadzi do zachwiania zbiorowym poczuciem bezpieczeństwa, co zmusza polityków do podjęcia działań skoncentrowanych na eliminacji źródeł zagrożenia. W przypadku terroryzmu takie przeciwdziałania mogą przypominać wyłącznie walkę z wiatrakami, gdyż potencjalnym terrorystą może być każdy, może uderzyć w dowolnym miejscu i czasie. Tworzenie zabezpieczeń, objęcie np. masową inwigilacją ogółu obywateli, pociąga za sobą nie tylko monstrualne koszty budżetowe (przyczyniające się do osłabienia gospodarczego), ale wzrasta również niezadowolenie społeczeństwa, np. wobec technik kontroli naruszających ich prywatność. Odłożenia na bok ważnych społecznie spraw (w imię walki z terroryzmem) wywołuje dodatkowe nasilenie niezadowolenia. W kraju, w którym np. zaufanie społeczne do władzy oscyluje w granicach 50% przechylenie szali na niekorzyść władz staje się wyjątkowo proste i może prowadzić do zmian politycznych.

Radykalne odwetowe posunięcia władz pozwalają terrorystom w ustawieniu się w pozycji ofiar i umotywowaniu swoich działań szlachetnymi obronnymi pobudkami. Odświeżenie w zaatakowanych społeczeństwach negatywnych stereotypów, pozwala terrorystom na posługiwanie się argumentem „odpowiedzi na nienawiść”. Wywoływanie i pobudzenie zbiorowej społecznej nienawiści konsoliduje przedstawicieli napiętnowanej grupy i sprawia, że sympatykami działań terrorystów stają się nawet dotychczas neutralni jej przedstawiciele. Poszerzanie kręgu sympatyków ma znaczenie nie tylko propagandowe (jest nas wielu) ale służy także rekrutacji czynnych terrorystów.

Kto jest realnym zagrożeniem dla terrorystów?

Okazuje się, że największym i bezpośrednim zagrożeniem terrorystów są sami terroryści. Nie istnieje żadna organizacja terrorystyczna wolna od wewnętrznych konfliktów ambicjonalnych (związanych z przywództwem) czy dotyczących np. doboru metod umiarkowanych bądź radykalnych. Jako społeczeństwo, nie zdajemy sobie sprawy, jak wielki wpływ na te konflikty ma nasza postawa, że od tej postawy zależy to, czy terroryści uznają swoje działania za nieefektywne lub przeciwnie odczują zwiększenie poparcia. Zorganizowany terroryzm posiada cel polityczny lub ekonomiczny, nie jest więc w stanie istnieć bez grupy popierającej go, na obronę której powołuje się. Dlatego też, gdy przestaniemy poruszać się ścieżkami wyznaczanymi przez terrorystów (nie będziemy reagować tak jak tego spodziewają się), możemy dać im wyraźny sygnał, że ich metody oddalają ich od osiągnięcia swoich celów. Nie wiem na ile pobudzam Waszą wyobraźnię, ale musimy wiedzieć, że nawet tak proste kwestie jak nasz stosunek do uczciwości tzw. „wojny z terroryzmem” postawić nas może w szeregu potencjalnych sympatyków terrorystów lub ich przeciwników. Clark Mc.Cauley jest autorem bardzo sugestywnego schematu nazywanego „piramidą McCauleya”, który pozostawiam Wam do wglądu.

pmac

Advertisements