DALEKO DO SPARTAKUSA

by romskey

Musiałem pogrzebać w pamięci zastanawiając się nad tym, czy wszyscy przywódcy ludowych rebelii mieszkali nieźle, nie byli bez grosza, związani byli z jakąś strukturą? Obraz współczesnych przewodników mas, kłócący się z tradycyjnym wyobrażeniem „ludzi z ludu” zyskuje coraz większą aprobatę, bo „przecież lider biedaków nie musi być biedakiem”. Marks, jak wieść niesie, budował swoją ludową ideę mieszkając w nie najgorszej dzielnicy Londynu i bynajmniej wiodąc życie przykładnego idealisty-komunisty. P.Kukiz lub J.Korwina-Mikke? O! Wałęsa – tu było trochę inaczej, albo Spartakus! Żył tak jak ci, którzy za nim szli.

W Polsce coś pomieszało się z tą reprezentacją. Ociekający bogactwem, feudalny kościół reprezentuje i prowadzi najbardziej wykluczonych. PiS partia ulizanych (Polak, Patriota, Katolik) pajaców przewodzić chce stadionowej chuliganerii. Chciałbym przez sympatię pominąć Janusza Palikota – ale milioner, który stał się orędownikiem równości, wolności, wiążący swoje losy z lewicą…hmmm. J.Hartman („WIR”) – raczej wykluczenie ekonomiczne, bezrobocie czy prawa gejów nie są jego żywotnymi bolączkami.

Czy to, że spoglądamy w stronę takich ludzi jest pokłosiem przyzwyczajania nas przez wieki do zbawców, rycerzy na białych koniach, wielkich panów, którzy przyjdą i zrobią? Brak wiary we własne siły przygnębia i niech tam, że uczono: „jednostka zerem”, ale ile czasu można?

Taka sytuacja wywołuje określone skutki. Nie sposób przeniknąć intencji tych, którzy darują swoje przywództwo tłumom korzystając ze zdobytej wcześniej sławy i uznając, że VIP otworzy więcej drzwi czyli więcej może. Jak ukazuje historia, VIP otwierał rzeczywiście więcej drzwi, tylko znikał nie raz za nimi i nikt już później go nie widział – choćby JKM w PE. Nie twierdzę, że każdy „książę” biorący „lud ciemny” w obronę marzy wyłącznie o jeszcze wyższym taborecie. Czasem jak Buddzie, znudzi się dworskie życie, czasem filantropią leczy się przykry pi-ar. Podstawową wadą „Lidera-zbawiciela” jest – mówiąc wprost – oderwanie od realiów. Uzależnia się takowy od głosu ankieterów i innych Machiavellich, gdyż nie doświadcza. Spogląda „głodnie” tam gdzie ludzi dużo i myśli „jeżeli ma być ruch, to musi być wielki, bo tylko tak można zmienić”, tworzy samodzielnie listę zmian ustalając priorytety wedle wielkości ewentualnego poparcia lub aktualności medialnych: pedofil zgwałcił dziecko? Przywróćmy karę śmierci! Wojna na Ukrainie? Rozmawiajmy o armii i bezpieczeństwie. Za chwilę nowe newsy wypierają stare i w końcu ludzie zaczynają gubić się w tym za czym właściwie są. Iluż polityków mówi np.: „byłem przedsiębiorcą” i wywleka problemy z czasów kiedy przedsiębiorcami byli? Aktualne? Człowieku, prowadź firmę, spisuj na bieżąco co cię boli a wtedy dopiero okaże się, że jesteś na czasie, że nie grzejesz starych kotletów.

A może ludzie wolą kogoś kto bierze ich sprawy w swoje ręce, bo to jego ewentualnie rozszarpią? Weźmy historię pewnego reformatora – czy ktoś pod tym krzyżem protestował? Patrzyła się gawiedź, ciesząc się, że ją ominęło.

Masonius_attack

Reklamy