TO BYŁY LATA CZEKANIA

by romskey

To były lata czekania, choć gdy patrzę na zawziętą, psychopatyczną twarz Kukiza, któremu chyba całkowicie odbiło, nie wiem czy to jest to na co czekałem. Nie wiem czy celem czekania był Duda, który wciąż jeszcze korzysta z limitu ochronnego dla nowej twarzy. Nie wiem w jakim kraju obudzimy się jesienią, gdy spoglądając na zdjęcie pomnika Jezusa dla Poznania (wyjątkowo ohydnego lub idealnego na okładkę płyty Slayera) dziwnie się czuję. Pod pomnikiem dwie osoby, rozpoznaję – rodzice przyszłego prezydenta, lecz ‚co’ właściwie oni markują, z czego są dumni? Czy to jest powierzenie przyszłości opatrzności czy nawiedzonym rzeźbiarzom i ich rzeźbom? – jakże łatwo zrozumieć dlaczego żydzi i muzułmanie zakazali tworzenia wizerunków boga.

Czuję się nieswój, bo chciałem zmiany ale władza specjalistów d/s dialogu łańcuchem i paloną oponą, nieśmiertelni obrońcy krzyża, lubujące się w marszowym kroku „łyski” to jakiś dziwny zestaw, bez precedensu na mapie świata. Są siłą a kto ma siłę ten bierze władzę, jednak jak Rydzyk niegdyś o A.Grodzkiej zapytam: „Do człowieka (ludzi) nic nie mam, jednak jakie wartości oni wnoszą?”. Czy ich samych to nie niepokoi? Istnieją różne poziomy natężenia ideowego, ale brygady Dirlewangera nie były traktowane przez Hitlera jako elita, która po wojnie przyjmie ministerialne teki.

W jakimś sensie pozwoliliśmy na to, nawet nie tyle ulegając sile i krzykowi, co zostaliśmy wyzuci z argumentów obrony tego co było. Przypominają się mi słowa Jeffersona (…pierwej sobie dadzą wyrwać serce z piersi niż władzę…). Nikt nie musiał nam wyrywać władzy, po prostu leżała bezpańsko na ulicy, porzucona jak niespełniona nadzieja, za to gdy „oni” zdobędą władzę wyrywanie nie pójdzie łatwo, będą gryźć.

A może nic się nie zmieni? Pozorowany liberalizm zastąpi pozorowany katolicyzm i patriotyzm, ot, szkopka, ku uciesze nikogo. Po lekcji religii dzieci zaśpiewają na dyskotece „pizda nad głową” i jakoś się zbilansuje. Zastanawia mnie jedynie to poczucie cofnięcia się o krok. Jakaś gęsta atmosfera, która sprawia, że co wrażliwsi mówią o „emigracji wewnętrznej” czy realnym wyjeździe. Nie emigrujcie. Żyjcie! Sam nigdzie nie wybieram się, mam to szczęście, że prowadzę interesy także z „super-patriotami”, dla których temat polityki czy wiary jest jedynie jakimś krzepiącym dodatkiem do codziennych zmagań. Oni są również anty-systemowcami, nie posiadają związków z władzą tą czy przyszłą. Dla nich wizja pozamykania „złodziei z góry” nie jest receptą na poprawę sytuacji, lecz zaledwie formą zadośćuczynienia, najprościej rozumianymi „prawem i sprawiedliwością”. Tym co nas łączy jest wzajemna pomoc, lojalność, wspólnie podzielana idea dążenia do szczęścia, materialnej niezależności, zaufanie, szacunek oraz sprzeciw wobec tych praw systemu, które nasze dążenia blokują. Potrafimy śmiać się, kląć i robić swoje. Nie ulegliśmy propagandzie nienawiści i pogardy do „tych po drugiej stronie”, którą – przyznajcie szczerze – nasączały społeczeństwo obie strony. Czasem rozmawiamy o prawach gejów, aborcji czy eutanazji i w spokojnej atmosferze jesteśmy w stanie zatrzymać się na stwierdzeniu, że to jednak bardzo trudne tematy są, że nie jest tylko czarno lub tylko biało. Są też tematy zgodne, jesteśmy w stanie zgodzić się z tym, że i katolik i lewak potrafią być kurwami lub porządnymi ludźmi, że Polakowi trzeba patrzeć na ręce, bo gdy odwrócisz wzrok to podpierdoli coś albo spartaczy robotę. „Dlaczego ludzie są tacy, co się z nimi porobiło?” – te pytania pojawiają się często, gdy ktoś nie odda pieniędzy, nie dotrzyma umowy, oleje coś. Powrót „wartości” dla wspólników z prawej strony jest w ich oczach jedynie jakąś namiastką nadziei naprawy, nadzieją na to, że będzie prościej i uczciwiej.

Gdzieś w tyle mojej głowy kołacze się wciąż myśl: po 2007 wydawało się, że nastąpi jakieś nowe otwarcie, że staniemy się krajem podobnym krajom rozwiniętym, krajom obywatelskim, że nowa władza zrównoważy dążenie do celów: „państwo i obywatel”. Zabrakło tego drugiego. Potraktowano wielomilionowy ogół jak szarą masę bez marzeń, bez duszy, masę, którą można zarządzać mediami. Choćby kultura, niechby nawet kontrowersyjna, ale ona zniknęła, kulturą w Polsce zajmuje się serwis YouTube, społeczeństwem obywatelskim Facebook i Twitter, polityczną analizą Radio Maryja.

jutro

Proszę, wydobądźcie z tego tekstu to co łączy a nie dzieli.

Reklamy