DZIEŃ DOBRY POLSKO!

by romskey

Jednym z podstawowych wskaźników stanu demokracji jest wielkość tzw. aktywności obywatelskiej, którą finalnie ilustruje frekwencja wyborcza (dobrowolna!). Frekwencja na poziomie 100% stanowiłaby ideał gdyż oznaczałaby, że wszyscy uprawnieni do głosowania posiadają w kandydatach i ich programach swoją reprezentację. W wyborach prezydenckich 2015 w Polsce, połowa Polaków nie była w stanie utożsamić się zarówno z kandydatami jak i ich programami. Zamiast wielkiego narodowego święta i wydarzenia mieliśmy do czynienia ze średniej jakości politycznym ‚eventem’. 70% frekwencja w Niemczech (spadek z ok. 90% w latach 70-tych) została nazwana dramatem i dzwonem alarmowym, w USA poparcie dla urzędującego prezydenta na poziomie 30% jest uznawane za katastrofę. W Polsce, przy gorszych notowaniach wzruszamy ramionami.

Amerykanski pisarz, Ch.Bukowski dopytywany o politykę w jednym z wywiadów stwierdził, że wybór między ciepłym a zimnym gównem jest trudny. W Polsce stworzono system, w którym inny wybór nie jest możliwy, dlatego też nie dziwi to, że koncepcje JOW, referendów a nawet siłowe burzenie systemu stają się atrakcyjne dla tych, którzy mają jeszcze nadzieję. Działania w ramach „my z synowcem na przedzie i jakoś to będzie” budzą jednak wątpliwości lub opór tych, którzy dostrzegają głębszy sens w racji: „…że i przed szkodą i po szkodzie…”.

„Wszystkie rewolucje mają punkty wspólne. Choćby spontaniczne zaangażowanie zwykłych ludzi. Ale też wszystkie rewolucje popełniają jeden błąd. Zawsze oddają wielkie zwycięstwo (z braku kompetencji – przyp. moje) biurokratom i politykom”.
Lech Wałęsa

Można byłoby poprawiać istniejące, jednak idea poprawiania tego co wadliwe nie cieszy się wzięciem. Nie jest wyrazista, legitymizuje znienawidzoną władzę, zmusza do aktywności większej niż wycieczka do urny co kilka lat, nie prowadzi ludu na ulubione barykady, zmusza do dialogu z tymi, którym nie chce się podać nawet ręki. Ale…

„Tam, gdzie każdy ma wpływ na sprawy swojej lokalnej republiki i czuje, że bierze udział w zarządzaniu tymi sprawami, nie tylko przez głosowanie raz do roku, ale na co dzień, gdzie w całym państwie nie znajdzie się człowieka, który nie byłby członkiem jakiejś wielkiej czy małej rady, prędzej da on sobie wyrwać serce z piersi niż odebrać władzę.”
Thomas Jefferson

Demokracja w Polsce jest demokracją pozorów. Z jednej strony wyposażeni jesteśmy we wszystkie niezbędne narzędzia, z drugiej jednak, stan ten okazuje się czystą teorią. Chcąc uczynić krok napotykamy zupełnie nieprzewidziane komplikacje: biurokrację, brak środków, media, brak czasu. Pochłonięci codziennymi sprawami nie jesteśmy nawet w stanie rzetelnie przeanalizować napotykanych problemów by szukać dobrych rozwiązań, wypatrujemy kogoś kto zajmie się tym za nas, a nie znajdując schodzimy z boiska.

Rządy mniejszości – będące skutkiem tej sytuacji – nie są w Polsce niczym nowym.

democracy

Reklamy