DEMOKRACJA czyli WSZYSTKO WOLNO

by romskey

Obejrzałem ciekawy film dokumentalny o Berlinie lat 20-30-tych. W owym czasie, miasto stało się europejską, a może nawet światową stolicą „grzechu”. Powojenny kryzys zmusił ludzi do poszukiwania wszelkich możliwych form zarobkowania i m.in. prostytucja okazała się potencjalnie uczciwą a zarazem powszechnie dostępną profesją. Berlin oferował spełnienie dowolnych seksualnych zachcianek i pozostawał otwarty na szerokie, możliwe w dziedzinie eksperymenty. Do Berlina ściągali seks-turyści z całego świata, co z gospodarczego punktu widzenia nie było wcale takie złe. Setki klubów gejowskich, lesbijskich, transseksualnych, seks publiczny, przesycona seksem prasa, sztuka, teatry, rewie, kabarety, radio. W pewnym momencie zaczęto nawet podejrzewać, że przyczyną powszechnej rozpusty był fakt wzniesienia miasta na terenach bagiennych, z których opary oddziałują na mieszkańców niczym seksualny narkotyk. Narkotyki zresztą też były. Berlin lat 20-30-tych sprawiał wrażenie raju lewicowców oraz liberałów, którzy zresztą, stanowili większość populacji miasta łącznie z władzami. Oczywiście, nie można powiedzieć, że Berlin był klasyczną Sodomo-Gomorą – obok całego seksualnego wieczorno-nocnego rozpasania, za dnia rozkwitały niemieckie uczelnie, nauka, sztuka. Jak do tego doszło? Lektor informuje nas chłodnym rzeczowym tonem: „Po I Wojnie Niemcy miały stać się państwem demokratycznym, a że z demokracją nie miały żadnych doświadczeń przyjmowano, że demokracja to ustrój, w którym wolno wszystko”.

Przyznam się Wam, że skala berlińskiej „rozpusty” zawstydziła nawet mnie, choć tylko do chwili, gdy nie wspomniano o znanym już powszechniej kapralu. Ze swoją ideologią i metodami działania, wydał się prostackim, zakompleksionym, małomiasteczkowym dewotem, który trafiwszy do miasta świateł postanowił w imię wpojonych mu w domu i otoczeniu wartości naprawić zastane zło. Dość szybko zrozumiał, że berliński świat, który odkrył jest całkowicie bezbronny. Dostrzegł, że sprowadzenie spoza miasta kilku czy kilkuset mu podobnych prostaków z pałami, daje całkowitą przewagę nad liberalno-lewicowym – nawet wielomilionowym – społeczeństwem. A. Hitler, jak wiemy, swoje spostrzeżenia i doświadczenia rychło wykorzystał ze skutkiem wiadomym.

Ideologia hitleryzmu została w istocie oparta na nienawiści do wszystkiego tego, co reprezentował ówczesny Berlin. Za czasów hitlerowskiej reformacji zakazano słuchania jazzu, na cenzurowanym znaleźli się inteligenci, „płciowi odmieńcy” jak i „psujący gospodarkę Żydzi” (A.Einstein wyjechał dość szybko). Z lewicowcami zaczęto staczać regularne uliczne wojny, likwidowane burdele i kabarety zamieniano w siedziby NSDAP a na liczącym setki tytułów rynku prasy znalazło się zaledwie kilka hitlerowskich gadzinówek. Wszelkie swoje fobie i namiętności kapral mógł bez problemu leczyć i realizować dzięki użyciu pały, której zalet wcześniej nie doceniał.

Nie zdawałem sobie sprawy, że kontrast pt. „Berlin-Hitler” może dać tak żałosny dla tego drugiego skutek. Wyreżyserowana mimika i pozy führera kreującego się na obrońcę wartości, zasad oraz patriotyzmu były w istocie błazeńskim teatrzykiem małomiasteczkowego kołtuna, odbiciem tego jak rozumiał ‚wielki świat’, postęp, kulturę, wszystko.

Dziś martwię się o to, że na wielu obecnych, polskich, podobnych Hitlerowi klaunów (niektórzy wystawili swoje kandydatury w prezydenckich wyborach), stan naszej liberalizującej się demokracji działa jak czerwona płachta na byka (nawet gdy rodzimej demokracji daleko jeszcze do niemieckiej z okresu Republiki Weimarskiej). Posiadamy również bardzo podobny do niemieckiego defekt: budujemy demokrację, choć nie mieliśmy z nią żadnych doświadczeń!
Dziwić się więc, rzeczywistości….

Owocnych rozmyślań, poszukiwania analogii i propozycji rozwiązań Wam życzę:)


Jedno z zakazanych zdjęć Hitlera

Marlene-Morroco-3_1930-Photofest
Marlene Dietrich

Advertisements