JEBIE SIĘ LUDZIOM W GŁOWACH

by romskey

Siedzi kilku Polaków pod pomnikiem Stalina. Wokół flagi z sierpem i młotem łopoczą radośnie, z głośników na latarniach dobywają się skoczne dźwięki rosyjsko-ojczyźnianej muzyki. Jeden z Polaków spogląda na nazwy ulic pisane po rosyjsku, na drogową tablicę informacyjną „Варшава”, wzdycha rzewnie i mówi do pozostałych:
– Aleśmy wreszcie obalili te wredne PO!

Putin jest patriotą, wysoko ceni rolę cerkwi w nowoczesnym społeczeństwie, aktywnie działa na rzecz niezapomnienia martyrologicznej historii, daje swojemu narodowi poczucie siły nawiązując do tradycji imperialnych Rosji. To naprawdę zastanawiające, że człowiek o takich przekonaniach stał się idolem części polskiej lewicy. Niechęć do PO rozumiem, ale Władymir? Wiem, wiem, dla skrajnego lewicowca to bez znaczenia, bo „proletariusze wszystkich krajów łączcie się”, tylko gdzie ten proletariat? Oligarchowie z Kremla tworzą międzynarodowe biznesy, trzymają pieniądze w kapitalistycznych bankach i kupują domy na Lazurowym Wybrzeżu. Konto Putina jest bynajmniej socjalistyczne, córka mieszka (lub mieszkała) w Holandii, a „komunizm” w Rosji wykorzystywany jest tak jak w wielu miejscach na świecie religia, ot, opium dla ludu ku sentymentalnym rozmowom przy wódce i kawałku słoniny.

Gdy wypomni się polskiemu lewicowcowi, że robi laskę przywódcy obcego kraju, to natychmiast oburzy się i złoży deklarację polskiego patriotyzmu. Pewnie, tylko to trochę tak, jak mówić „stop islamowi” i oferować stancję bojownikom państwa islamskiego. Jeżeli jako opozycja jesteśmy zbyt słabi by dać wpierdol Platformie, to czy bratanie się z kim popadnie służy naszej sprawie? Powiem Wam, są sojusznicy, którzy pomagają i wracają do siebie i są sojusznicy, którzy zostają. Na przykład Krzyżacy, o ile ktoś nie pamięta, to również sprowadziliśmy ich do pomocy w zwalczaniu pewnych problemów, a jak było dalej to dokładnie wiemy. Podobnie szukanie sojuszy wyglądało przy zdarzeniu, które znamy pod nazwą „Targowica”. Czy było lepiej? Chuja było.

Jakaś część Kresowiaków z patriotycznym ADHD odkryła w roku 2014 istnienie nowego kraju – Ukrainy. O ile miliony Polaków i Ukraińców przez przynajmniej ostatnie ćwierć wieku łączyły dość zażyłe relacje towarzyskie, biznesowe i kulturalne, to nagle Kresowiacy z ADHD postanowili nas ostrzec stwierdzając z trwogą w głosie:
– To banderowcy, oni wyrzynają Polaków na śniadanie, nienawidzą nas.
„No kurwa” – myślę – miałem szczęście! Tak nierozsądnie chodziłem po targu a mogłem zginąć w każdej chwili! Mało tego, muzycy z grupy Enej podstępnie zwodzą naszą młodzież, a po koncertach, cichaczem obrzynają swoim fanom łby. Albo taki Waglewski – antypolak – śpiewa z Ukraińcami, więc albo on jakiś UB-ek jest albo sam Ukrainiec.

Dlaczego patriotyczne ożywienie Kresowiaków z ADHD nabrało rumieńców, dopiero gdy pogorszyło się między Rosją a Ukrainą? Jakieś kuriozum, że Kresowiacy (z ADHD) wielbiący żołnierzy wyklętych i orła w koronie z krzyżem, stają nagle po stronie tego, kto im kraj na pół wieku zajebał i z kim usilnie wojowali. No fakt, Ukraińcy rezuny, lepszy ruski pan niż hajdamaki za płotem.

Właśnie. Pan. Przeczytałem gdzieś tekst pewnego historyka, który zwrócił uwagę na to, że Polacy byli tak często pod czyimś butem, że nawet gdy jakimś cudem wybijali się na niepodległość, to jedną z pierwszych myśli wolnościowych było szukanie protekcji – oczywiście za granicą (z Watykanem włącznie). Polakowi bez pana jebie się w głowie, czuje się jak zaszczute zwierzę, nieufne i lękliwe, rozgląda się jedynie za jakimś lwem czy niedźwiedziem, za którym skryć się można i któremu można zapłacić haracz za opiekę. W niechęci do rodaka gotów sprzymierzyć się z każdym, CIA, krzyżakami, KGB czy innymi, oby tylko temu ziomkowi gorzej było. „Pogoda taka piękna, że aż się chce podpierdolić sąsiada do skarbówki” czytam w jednym z memów i coś w tym jest.

Owszem, były czasy, w których byliśmy mocni. Polska od morza do morza i te sprawy, w apetycie nie ustępowaliśmy Rosji, Niemcom czy Brytyjczykom. Tylko coś nie grało, skoro z wymienionych tylko my znikaliśmy z mapy świata. Co robiliśmy źle?

rus

Reklamy