AUSCHWITZ

by romskey

Nie świętowałem wyzwolenia Auschwitz. W ubiegłym roku temat ten zajął ważne miejsce w moim „poznawaniu świata”. Wysłuchałem relacji dziesiątków świadków, obejrzałem chyba wszelkie dostępne filmy dokumentalne o obozach zagłady a dzięki zachowanym i wciąż odkrywanym dokumentom poznawałem mechanizmy zbrodni, jej podłoże polityczne, społeczne. Oficjalne obchody i komentarze do nich, ze względu na okoliczności, tradycyjnie stały się płytką polityczną przepychanką skutkującą dyskusją o tym: „która nacja poniosła większe straty?” lub „kto świat wyzwalał?”. Refleksja nad „nigdy więcej” zabrzmiała cicho, została zmarginalizowana do wyrecytowania przez oficjeli kilku utartych formułek, co nawet nie dziwi, gdyż świat współczesnej globalnej polityki nie daje wyraźnych powodów by sądzić, że na „nigdy więcej” komuś jeszcze realnie zależy. Daleki jestem od sugerowania ciszy nad trumną, ponieważ akurat nad tą trumną powinno być głośno, choć może w inny sposób.

Niewielu ludzi zastanawiających się nad teraźniejszością zdaje sobie sprawę z tego, że to właśnie symbol Auschwitz zmienił prawo międzynarodowe, że doświadczenia wojny były przyczynkiem do stworzenia praw człowieka, obrania przez Europę i Świat innego, nowego kierunku. Świata i Europy nie zmienił kapitalizm, chrześcijaństwo czy lewica, świat zmieniła prowadzona ponad podziałami dyskusja nad „Nigdy więcej” – oto prawdziwe korzenie współczesnych „wartości”.

Dziś, przysłuchując się wielu rozmowom można odnieść wrażenie, że potępienie i zwalczanie nazizmu gwarantuje bezpieczeństwo przed powrotem do przeszłości. Odżegnanie się od „bycia nazistą” stało się podstawowym punktem politycznych deklaracji, jakby pozostałe nurty religijne czy politycznie nie miały sobie niczego do zarzucenia. Umyka istota symbolu Auschwitz.

Auschwitz było fabryką upodlenia, eksperymentem nad granicami człowieczeństwa, eksperymentem, który się powiódł. Okazało się bowiem, że „człowieczeństwo” jest figurą czysto teoretyczną, potencjalnie łatwą do realizowania lub pozorowania w czasie pokoju, gdy w warunkach mniej sprzyjających przestaje istnieć. Tym, którzy dziś mają wiele zastrzeżeń do humanizmu, można śmiało odpowiedzieć: „Tak, macie rację, jesteśmy na przegranej pozycji”. Humanizm nie jest mieczem. Skłania raczej do pytania o to czy potrafimy odnaleźć w sobie człowieka i sprzeciwić się temu co w nas tego człowieka zabija.

Auschwitz1

Advertisements