POZWÓLCIE MI WĄTPIĆ

by romskey

Jeżeli kiedykolwiek staraliście się bronić jakiejś sprawy, zapewne napotykaliście też opór skierowany przeciwko Wam i racjom, które wyrażacie. Wasi oponenci okazywali się wybitnie przygotowani do dyskusji z Wami, gdyż jedynie oprócz Waszych próbek DNA dysponowali wyczerpującymi diagnozami stanu Waszej psychiki, motywacji, stopnia naiwności, medialnego ogłupienia, niedojrzałości, podejrzanej przeszłości, braku doświadczenia, niewiedzy i chuj wie czego jeszcze. Nawet gdy zastanowiło Was przez chwilę to, skąd posiadają taką wiedzę (skoro widzą Was pierwszy raz na oczy lub nie dysponują najmniejszym przygotowaniem specjalistycznym do stawiania takich diagnoz) to otrzymywaliście kolejny pakiet argumentów dotyczących Waszych niepopularnych przekonań politycznych, ślepego humanitaryzmu czy ujmującej choć głupiej empatii. Wasze prośby o jakieś argumenty kwitowano wnioskami, Wasze pytania o źródła ich wiedzy, finalizowano pogrążeniem źródeł, z których Wy czerpiecie choćbyście nawet nie słyszeli o takich (oni te źródła znają!).
Na dobrą sprawę, można odnieść wrażenie, że w naszym kraju marnują się wprost wybitne talenty w dziedzinie psychologii, kryminalistyki, przenikania na wskroś czy nawet kontroli skarbowych. Dziw bierze, że osoby tak genialnie przygotowane i doświadczone pracują w zawodach, w których mogą wykorzystywać swoje umiejętności wyłącznie na szefach, współpracownikach, znajomych, bliskim otoczeniu. Polska niewątpliwie traci na niesłuchaniu głosu tych, którym wystarczy jedno spojrzenie na twarz polityka, sąsiada, przechodnia czy celebryty by dokonać całościowej analizy jego przeszłości, osobowości no i oczywiście przyszłości. Pomyślcie sami, jak wzrosłaby wykrywalność przestępstw, gdyby posiadający opisane zdolności policjant spojrzał na zatrzymanego i od razu wiedział czy ten jest winien, jakie miał motywy, jak dokonał czynu i czy będzie właściwie sprawował się w więzieniu. Samo wypuszczenie na ulice tych wybitnych jednostek (z odpowiednimi uprawnieniami) pozwoliłoby wyłapywać bandytów, którzy zechcą popełnić zarzucane im czyny za rok czy za 50 lat. Dlaczego nie doceniamy tych ludzi? Ich udział w naszej współczesności mógłby być zbawienny. Wystarczyłoby kilka dni, by wychwycić wszystkich przyszłych terrorystów, oszustów, bandytów, chwiejnych polityków oraz osoby nie rokujące na poprawę.

W latach sześćdziesiątych, pewien czarnoskóry chłopak postanowił odbyć spacer po nieprzeznaczonej dla czarnych stronie ulicy oddzielającej dwie dzielnice (aryjską i murzyńską) w Los Angeles. Nie minęło wiele chwil, gdy drogę zagrodził mu rozpędzony radiowóz na sygnale. Funkcjonariusze rzucili czarnoskórym o ścianę skrupulatnie go przeszukując.
– Za co jestem zatrzymany? – zapytał zdziwiony i wściekły Murzyn
– Wyglądasz mi na przestępcę – rzeczowo odparł policjant
– A jak wygląda przestępca? – dociekał zatrzymany
– Dokładnie tak jak ty.

Czyniono próby zatrudniania ludzi nadprzenikliwych i nie sięgam już do czasów drugiej wojny, kiedy to intuicja antyżydowska przyczyniła się wymordowaniu przez nazistów kilku do kilkuset tysięcy Ormian. Polacy mają genialnego nosa do wykrywania szpiegów, zdrajców, morderców, złodziei, spiskowców, wichrzycieli, wrogów ludu, zagrożeń i aż dziw, że oprócz kilku okresów w naszej historii nie doceniano ich zalet. Dlaczego władze są tak obojętne? Niejeden opisywany bystrzak, mógłby zastąpić całe komisariaty, sądy a nawet urzędy, choć w tych ostatnich jak sądzę poluzowano trochę reguły naboru gdyż widzący wszędzie złodziei i oszustów otrzymują pełne etaty. „Co z naszą kulturą będzie?” – pytał śpiewnie i z troską kolejny natchniony – Rydzyk, gdy „takie coś” Grodzka weszła do sejmu. „Nie mam nic do człowieka” – zaznaczał – „tylko jakie wartości?”. A jakie kurwa wartości do sejmu wnosi żrąca michę Pawłowicz?

Prawdopodobnie jestem zazdrosny, gdyż cierpię na brak owej intuicji. Podobnie cierpiałem z powodu braku boga, co było (jak słyszałem) powodem wszystkich błędów, które popełniłem w życiu. Być może pogodziłbym się ze stwórcą, gdybym zauważył, że mający boga błędów nie popełniają, jednak przyznam, że po dokonaniu porównania wolę pozostać przy błędach, które są skutkiem boga-niemania.

I czas na sedno.
Czy nadprzenikliwi – podobnie do mnie – są gotowi ponieść konsekwencje błędów w swoich diagnozach? Czy są gotowi przyjąć na klatę odpowiedzialność za przyszłość, którą wykreują? Odpowiedzą, że tak, oczywiście, przecież są nieomylni.
Pozwólcie mi wątpić. Chociaż to.

500

Advertisements