EUROPEJCZYCY (ISLAM)

by romskey

Churchill stwierdził niegdyś „Od sojuszników gorszy jest tylko ich brak” lecz właśnie z powodu ewentualnych sojuszników w sprzeciwie wobec projektu „islamizacji Europy” nabawiłem się wątpliwości. Islamscy fanatycy wzbudzają niepokój, używają coraz ostrzejszych słów i czynów, rekrutują młodych często europejskich aktywistów-wyznawców, wizja szariatu wprowadzonego w ramach demokracji z odległej i nierzeczywistej stała się bardziej realna. W krajach, w których populacja emigrantów zbliża się do 10% napięcia rosną. Czy istnieje jakiś plan na Europę, na to by wytrwała taką jaką znamy?

Pozwoliłem sobie na wypunktowanie kilku elementów problemu:

1.
Każda luka prawna powstała na fundamencie szczególnego traktowania religii okazała się furtką dla wprowadzania dowolnego religijnego dyktatu. M.in. kościoły chrześcijańskie nie przewidywały, że z ich doświadczeń mogą skorzystać inne wyznania, także zupełnie obce kulturowo. Demokracja okazała się w tej sferze słaba, bądź przynajmniej nieprzygotowana.

2.
Obdarzanie sowitym socjalem wszelkich narodzonych dzieci na terytoriach doznających demograficznego niżu, było pomysłem krótkowzrocznym. Dla wielu emigrantów korzystanie z pomocy socjalnej stało się sposobem na życie, co w dobie kryzysu – a więc znacznego pogorszenia sytuacji bytowej ogółu – wywołało naturalne napięcia. Nie wolno jednak zapomnieć o tym, że emigracja była głównie inspirowana przez przemysł europejskich krajów, który poszukiwał źródeł taniej siły roboczej. W obliczu załamania się przemysłu powstał problem bezrobotnych emigrantów, których w imię najczyściej pojmowanej sprawiedliwości należało otoczyć opieką. Zrzucanie winy na zwolenników „multi-kulti”, którzy mieliby rzekomo swoim nastawieniem wpływać na wzrost liczby emigrantów jest w przypadku kilku pokoleń emigrantów mocno naciągane.

3.
Demokratyczna wolność słowa i rozwój technologii komunikacyjnych otworzyła nowe perspektywy promocji nie tylko demokratycznych wartości. Zwolennicy pełnej wolności w tym zakresie nie brali pod uwagę tego, że wolność ta może zostać skierowana przeciwko nim samym.

4.
Dylematem jest to, jak traktować uchodźców z krajów dotkniętych konfliktami (niekiedy z naszym udziałem) i innymi niegodziwościami. Wielu z nich to muzułmanie i wybaczcie „populistyczny przykład”, ale nie chcąc muzułmanów w Europie, nie powinniśmy udzielić azylu nawet Nadi al-Ahdali, 11-letniej dziewczynce z Jemenu, która uciekła przed ślubem z dużo starszym mężczyzną (jej video-apel obiegł cały świat). Pozwólcie tutaj na kilka zdań:
Dziewczynka, szczęśliwie znalazła oparcie w wujku, którego słowa warto przytoczyć w obliczu zarzutu o genetyczne mordercze skłonności muzułmanów: „Nada nie miała nawet 11 lat, miała dokładnie 10 lat i trzy miesiące. Nie mogłem pozwolić na wydanie jej za mąż, bo to zniszczyłoby jej przyszłość, szczególnie, że jej ciotka została zmuszona do ślubu w wieku 13 lat i się podpaliła”. Wujek, zapobiegł zaślubinom i przygarnął dziewczynkę. Uzyskał zgodę na jej wychowanie. Ok. 25% Jemenek jest wydawana za mąż przed ukończeniem 15-go roku życia. Śluby są sposobem naprawienia fatalnej sytuacji ekonomicznej Jemeńczyków. Pan młody lub jego rodzina kupują żonę przeciętnie za kilkaset dolarów. Podobna sytuacja ma miejsce w Afganistanie, choć tam stawki są wyższe i sięgają kilku tysięcy dolarów. Jak dotąd nie powstał sensowny projekt poprawy sytuacji w ubogich częściach świata co zapewniłoby zmniejszenie transferu uciekających do Europy przed nędzą lub nieludzkim traktowaniem. To smutne, że pod pozorami pomocy, praktycznie jedyne co byliśmy w stanie zaoferować to nisko płatne miejsca pracy i pożyczki za złodziejską eksploatację surowców. Nie każdy wie o tym, że Liberia czy Afganistan znajdują się w czołówce krajów o najszybciej rosnącym PKB. W Liberii – PKB per-capita (na głowę) wynosi już bez mała… nieco ponad 400 dolarów rocznie. Żyć nie umierać. Można wspomnieć również o tym, że środki na odbudowę Iraku pochłonęły instytucje i firmy amerykańskie, które – jak ukazuje rzeczywistość nie w pełni wywiązały się z zadania.

5.
Jak reagować na zjawiska typu ISIS? Tylko w teorii jesteśmy w stanie wykorzystać militarną przewagę. Somalijskie piractwo ukazało złożoność zjawiska. Terroryzm zarówno piratów jak i islamskich fanatyków jest często oparty na szantażu, w którym mamy dwa wyjścia: ulec terrorystom i zapłacić (spełnić ich żądania) lub poświęcić życie uprowadzonych. Wybaczcie, ale nie wiem co gorsze, dlatego polegam na mądrości i praktyce negocjatorów.

6.
W dyskusjach, często pojawia się kwestia wzajemności i obowiązku szanowania praw gospodarza. W tym temacie pojawia się niekiedy brak konsekwencji, gdyż domagamy się od muzułmanów podporządkowania naszym prawom gdy goszczą u nas, zaś gdy my gościmy w krajach arabskich domagamy się szanowania praw przywiezionych przez nas z Europy. Kanony wartości mamy dość różne a więc trudno oczekiwać symetrii.
Wspominam oczywiście o naszych prawach mając na myśli prawa demokratyczne, gdyż koncepcje europejskiej tzw. prawicy w sferze stosunku do kobiet, mniejszości, ateistów czy innowierców są całkowicie zgodne z wymogami radykalnie pojmowanego islamu. Gdyby nie różnica religijnych logotypów wielu „prawicowców” czułoby się w kalifacie jak w domu.

7.
Zderzenie kultur – w tym przypadku zawsze staram się podkreślać to, że fanatyzm islamski ma taki związek z kulturą arabską, co fanatyzm zwolenników radia Maryja z cywilizacją europejską. W ogromnej większości przypadków, doświadczamy zderzenia kultury europejskiej z brakiem kultury arabskiej i to ten właśnie kontrast jest dla nas szczególnie bolesny. Być może arabscy emigranci byliby w stanie zeuropeizować się, choć my Europejczycy potrzebowaliśmy na to kilkuset lat i kilku najkrwawszych w historii świata wojen, które okazały się szczęśliwie kubłami zimnej wody.

8.
Spotkałem się z argumentem, że lewica popełnia błąd pochylając się nad mniejszością arabską w Europie czy Australii. Otóż, chciałbym przypomnieć, że pochylanie się nad mniejszościami – przybierające niekiedy skrajne formy – nie jest pomysłem lewicy, lecz m.in ONZ, o której to organizacji mówiło się, że powstała na prochach Auschwitz. Ogromna część ludzi przyjęła po prostu, że gościnność i opieka nad mniejszościami etnicznymi jest naszym moralnym obowiązkiem, który ochroni nas przed skutkami ewentualnie odrodzonego nazizmu. W latach 20-30 ubiegłego wieku, ogromna część Europejczyków zachowała bierność w tej kwestii, dlatego nie chcemy wchodzić kolejny raz do tej samej rzeki. Wysoka liczba emigrantów w Niemczech wskazuje na to, że otwartość tego kraju jest formą spłaty długu wobec historii.

Celowo nie poruszyłem kwestii historycznych, gdyż ważenie tychże zaprowadziłoby nas w niekończąca się licytację win. Przeszłości nie można zmienić, przyszłość tak, dlatego wierzę w mądrość przywódców naszego świata i mądrość tych, którzy ich wybierają. Myśląc o najgorszym scenariuszu, przypominam sobie wiele słów gen. Ścibora-Rylskiego, który mówił o tym jak warto zachować się w przypadku wojny i dzięki temu zachować dumę. Jako europejczycy jesteśmy dumnym społeczeństwem, dlatego głęboko wątpię w to, że pozwolimy biernie zniewolić się lub pozostawić agresję wobec nas bez odpowiedzi. Chroniąc naszą kulturę pamiętajmy o tym czym jest i nie postępujmy głupio. Dedykuję nam fragment nieformalnego hymnu W.Brytanii, w którym można zamienić nazwę narodowości:
Britons never will be slaves
„Brytyjczycy, nigdy nie będą niewolnikami”.

nada
Na zdjęciu: Nada al-Ahdal

Reklamy