Romskey's blog

A tłum skandował: Złodzieje, złodzieje!

Month: Grudzień, 2014

FUNDAMENTALIZM RELIGIJNY A TERRORYZM

Fundamentalizm

Gdyby Hitler zrealizował w pełni projekt „ostatecznego rozwiązania” to kilkadziesiąt lub kilkaset wersów Koranu straciłoby sens. Gdyby Stalin opanował świat i uwolnił go od wierzeń – straciłoby znaczenie kolejnych kilkadziesiąt lub kilkaset wersów. Gdyby zrealizowano oba zamysły (niekoniecznie jednocześnie), to święta księga muzułmanów nawoływałaby w poważnej części do walki z nieistniejącym i trudno byłoby w takim przypadku pogodzić koncepcję „mądrości boga” z rzeczywistością lub być „dobrym, zaangażowanym religijnie (wypełniającym nakazy wiary) muzułmaninem”. Wszelkie znane teksty objawione dotyczyły bardzo konkretnych czasów i okoliczności, być może tylko czasów, w których ‚bóg’ uznał, że należy interweniować. Konserwowanie tego przekazu jest zwyczajnie niemądre.

Czy można być fundamentalistą w Europie i wypełniać nakazy związane z wykupem niewolników? Takich problemów znajdziemy cały ogrom we wszystkich świętych pismach, dlatego trudno nie zgodzić się m.in. z Selimem Chazbijewiczem (byłym imamem wspólnoty muzułmańskiej w Gdańsku), który oczekuje ewolucji islamu a nie konserwowania reguł pochodzących z wczesnego średniowiecza. To bardzo ciekawy problem, gdyż w naszej „zachodniej kulturze” również istnieje niechęć do zbyt częstego zmieniania prawa w obawie przed utratą jego autorytetu. Czy czas nieprzejednanego trwania w określonych poglądach decyduje o autorytecie? Z pewnością decyduje o zaufaniu, choć niezmienność np. Jarosława Kaczyńskiego nakazuje potraktować zagadnienie z daleko idącym dystansem.

Ścieżki terroryzmu

Popularność m.in. islamskiego fundamentalizmu i ewentualne formy odpowiedzi na takowy to obszary, których nie należy ignorować. Chcąc je lepiej zrozumieć, natrafiłem na bardzo użyteczne materiały związane z historią Czeczenii. Czeczenia wydaje się bardzo dobrym przykładem służącym zobrazowaniu istotnych mechanizmów, gdyż nie znajduje się obecnie w centrum globalnego zainteresowania, a więc emocje związane z tematem można znacznie ostudzić. Zapewniam Was, że nie stracicie czasu, choć nie obiecuję, że tekst jest łatwy (mimo starań).

Siła tradycji

Czeczeni lubią powoływać się na starożytność swojej kultury. Zapewne jest w tym twierdzeniu sporo racji, skoro język czeczeński należy do jednych z najstarszych grup językowych, a do tego pomógł rozszyfrować teksty sumeryjskie (tak przynajmniej twierdzą źródła czeczeńskie [Hasiew 2000, s. 36]). Nie musimy negować tych tez, gdyż sama obecność języka podpowiada nam, że istniała jakaś spójna kultura a starożytność oznacza tu czasy przed(!) komunizmem, islamem, chrześcijaństwem, judaizmem czy nawet kulturą helleńską. Na ile współczesne tradycje czeczeńskie są zbieżne z tradycjami starożytnych Czeczenów trudno ocenić, jednak nie to jest ważne. Kultura i związane z nią tradycje zostały określone „niepoprawnymi ideowo” przez Związek Radziecki czy „pogańskimi” przez prawosławie lub islam, co wyraźnie podkreśla ich odrębność.
Nośnikiem czeczeńskiej kultury – podobnie do wielu innych miejsc na świecie – była starszyzna plemienna. Jak twierdzą historycy pomimo istnienia wielu czeczeńskich klanów, przez wieki, w głównych założeniach klany były zgodne. Tradycyjne zasady dotyczyły kształtu struktury plemiennej (rodziny, duże rodziny, klany), hierarchii, zasad gościnności, procedur rozstrzygania sporów i wielu innych aspektów codziennego życia takich jak obowiązek noszenia czapki przez mężczyzn. O tym jak wielkie znaczenie mają dla Czeczenów tradycje mówi zdanie jednego z badaczy: „Na co dzień wyobraźnia Czeczena rzadko wykracza poza obszar tejpu (klanu) [Górecki 2002, s. 71-72]”.

Powyższy opis przybliża (o ile kwestia nie jest całkiem jasna) istotę tzw. prawa zwyczajowego, czyli prawa przodków, zwykle niespisanego, przekazywanego ustnie, egzystującego obok prawa stanowionego czy religijnego (naturalnego – nie trawię tego określenia) i uznawanego za pełnowartościowy element panującego prawa. Jak prawo zwyczajowe koegzystuje z prawem oficjalnym (np. szariackim)? Odpowiedź jest prosta. Żadna święta księga czy ideologia nie rozwiązuje wszelkich możliwych problemów, nawet gdy sugeruje się, że reguluje wszelkie obszary życia. W przypadku islamu, prawo zwyczajowe określa się mianem „adaty”.

Adaty (arab. ﻋﺎﺪﺔ ʿādah) – prawa zwyczajowe w islamie, służą rozstrzyganiu problemów, odnośnie których nie ma żadnych przepisów w Koranie i hadisach.

Tradycja i wyznanie

Na ogół nie zauważamy tego, że w danym miejscu współistnieją dwa kodeksy zasad mające całkowicie różne pochodzenie, a co za tym idzie w różnych częściach świata, umownie panujący islam różni się od siebie. Tylko wybitni koraniści będą w stanie odróżnić działania związane stricte z Koranem od adatów czyli działań, o których Koran nie mówi kompletnie nic. To istotna sprawa, gdyż ogromna część źródeł pseudo-informacyjnych, ukazuje adaty jako integralne elementy Koranu, budując tym samym zafałszowany obraz tego wyznania (przykładem: obrzezanie kobiet).

Radykalizm

Historia Czeczenów jest niezwykle interesująca. Obrazuje nam w pigułce to, jak wielkie przedsięwzięcia polityczne i religijne wpływają na zmiany kulturowe i mentalne społeczeństw.

Od wieków podejmowano próby rozbicia spajającej Czeczenów kultury. Służyły temu m.in. deportacje ludności na tereny Kazachstanu dokonywane przez cara a później komunistów. Oderwanie kultury od ziemi, ‚zmieszanie’ jej z inną kulturą, rozproszenie – to generalnie najlepsze sposoby zatarcia tego co okupant lub najeźdźca uznaje za niepożądane dla nowych norm, które chce wprowadzić. Jak można domyślić się, sprawy nie zachodziły bez sprzeciwu. W trakcie wojen, nierzadko mało znaczące klany zasługiwały się i bogaciły zyskując na znaczeniu. Te niewielkie, obciążone doświadczeniami wojennymi tejpy narzucały pozostałym wygodny sobie kanon praw zwyczajowych (lub interpretacji tychże) m.in. stosunku do gości, jeńców, zdrajców, sposobu randkowania czy prowadzenia walki. Zmiany te nie zawsze były w smak starszyznom pozostałych klanów, jednak któż nie ulega „sile” argumentów? W tym punkcie analitycy umiejscawiają źródło osłabienia siły tradycji na rzecz praw powstałych w trakcie i na potrzeby wojny.

Osłabione moralnie a jednocześnie silne i pełne goryczy pokolenia dorastające w trakcie wojny okazują się najbardziej podatne na proste i radykalne nurty. Współcześni czeczeńscy 20-30 latkowie stają się narybkiem fundamentalnych odmian islamu (m.in. wahabizmu – podejrzewa się, że wahabitą był Osama bin Laden). Prastare prawo przodków a więc tradycja czeczeńska została uznana przez nich za zbyt skomplikowaną i nieefektywną, dlatego postanowili sięgnąć po prostsze drogi osiągnięcia… wolności i równości (czeczeńskich cnót). Nie oznacza to, że odrzucają swoją czeczeńskość, po prostu stosują zreformowane reguły, tworzą nowe „systemy wartości”, w których funkcjonują zarówno fundamentalne zasady Koranu (często sprzeczne) jak i całkiem nowe prawa zwyczajowe. To wyjątkowo niebezpieczna mieszanka. Rolę islamu dość łatwo określić. Islam daje poczucie siły i jedności z miliardem wyznawców na świecie, daje nadzieję nie tylko odzyskania wolności ale i panowania nad światem, zmazania goryczy poddaństwa Rosji (wcześniej ZSRR), utraty godności.

Postępowanie młodych Czeczenów skonfrontowane z tradycyjnymi czeczeńskimi wartościami daje do myślenia a są owymi wartościami (uwaga!): człowieczeństwo, miłosierdzie, szacunek, czystość, równość, prawda, osoba, wstyd, sława i cześć, kultura wewnętrzna i cierpliwość, etykieta. Wyparły je prawa zemsty, krwi, śmierci. Głosy starszego pokolenia tracą na znaczeniu: „Nie będzie żadnej odnowy, jeśli każdy nie nauczy się pytać sam siebie, co dobrego zrobił danego dnia. Czeczeni zwykli wierzyć, że każdego dnia człowiekowi jest dane dziewięć szans aby zrobić dobrze i dziewięć, aby pobłądzić. Nie deptać robaków, powstrzymywać się od mówienia słów brzydkich i wyrzucić złe myśli ze swojej głowy – to jest droga, aby nauczyć się dobra. To jest metoda, aby podwyższyć standardy społecznej moralności.” – mówił czeczeński etnograf Said-Magomed Khasiyev.

Zastanawiające i tragiczne są koleje losu, które pozwalają uformować współczesnego terrorystę. Czy jesteśmy w stanie zatrzymać błędne koło przyczyn i skutków? W przeszłości zmienić wiele nie możemy, choć przyszłość daje nam zdecydowanie lepsze perspektywy. Zakładając lub wierząc w to, że w nowych Czeczenach pozostało jeszcze choć trochę szacunku dla najstarszych czeczeńskich tradycji, nie pozostaje nam nic innego jak zjeść z nimi wspólny posiłek. Wiedzieli już o tym żołnierze ZSRR: tradycja zabrania Czeczenowi zabić kogoś z kim wieczerzał. Powstaje jedynie pytanie, czy potrafilibyśmy zachować wzajemność?

terrorist
(fot-terrorism.com)

P.S.
Walka z terroryzmem – o ile ma być skuteczna – stawia nas przed pytaniem: „Czy przejąć metody walki przeciwnika?”. Skoro terroryści dokonują uprowadzeń, bierzmy zakładników także my – będziemy dysponowali kartą przetargową przy wymianie jeńców. Jak wiemy jednak, trudno pogodzić taką formę walki z zachodnimi standardami. Islam jest o wiele bardziej elastyczny w tym zakresie co daje pewne nadzieje. Imamowie pełnią nierzadko rolę ekspertów, którzy rozstrzygają czy np. adaty mogą zostać uznane za zgodne z Koranem czy nie, czy fundamentalizm jest utopią czy nie. Oznacza to, że kwestia interpretacji może zostać poddana dyskusji. Kto wie czy Austriacy nie osiągną celu wprowadzając nakaz posiadania europejskiego wykształcenia przez imamów działających na terenie ich kraju i zakazując finansowania meczetów z zewnątrz. Te działania, mogą znacznie osłabić wpływ radykałów na rekrutację młodych ochotników (nie każdy wie o tym, że nawet kilkanaście osób z Polski, polskich konwertytów – nie emigrantów – walczy w szeregach IS).
Atmosfera wrogości z pewnością utrudni realizację takich pozytywnych procesów, tym bardziej, że większość tzw. „islamofobów” oprócz nienawiści, strachu i żądzy popularności nie posiada i nie proponuje żadnych rozwiązań a jeżeli już, to trudno dostrzec różnicę między kulturą Boko Haram a kreowaną przez nich „kulturą europejską”, której rzekomo chcą strzec.

PESZAWAR

Od dłuższego już czasu nurtuje mnie pytanie, czy np. małpa z krzyżem jest katolikiem?

O pakistańskich talibach trudno powiedzieć, że dzierżą półksiężyc nieświadomie, jednak jaki związek z ich wiarą ma wymordowanie ok. 130 dzieci, kilkorga studentów i nauczycieli? Dzieci były muzułmanami, pakistańscy żołnierze którzy zabili terrorystów byli muzułmanami, muzułmanie modlili się i płakali na muzułmańskim pogrzebie, muzułmańscy lekarze opiekują się tymi, którzy cudem ocaleli. O zgrozo lub o dziwo, nawet afgańscy talibowie potępili ten bezsensowny mord. Ilekroć słyszę o tym, że terrorystów pcha do takich czynów religia, krew mnie zalewa, bo religia jest dla tych zwyrodnialców bezmyślnie trzymanym w łapach tasakiem.

Czy gwałcąc niemowlę, mając biało-czerwoną opaskę na ramieniu wywołałbym potępienie polskości?

Już kilka lat temu sugerowałem – walczmy z terroryzmem, zabójcami, porywaczami, zamachowcami – zapomnijmy o wyznaniu jakim się zasłaniają. Jednak część źródeł notorycznie nakazuje mi potępiać i zwalczać islam a nie zwyrodnialców, tak jakby chciano ich osłaniać. UPA mordowało w imię „wolnej Ukrainy”, krzyżowcy mordowali w imię Chrystusa – wpływ religii czy patriotyzmu niewątpliwie istnieje, religia lub patriotyzm stają się „wartością wyższą” w imię których można dokonywać największych świństw i łajdactw, jednak dla ogromnej rzeszy wierzących i patriotów, wyznawane przez nich wartości są sposobem odnalezienia się w niezrozumiałym świecie, nie pchają ich do bestialstwa, ba! nierzadko czynią ich lepszymi, honorowymi ludźmi.

Religia + brak edukacji (także w sferze religii) to jak widać mieszanka piorunująca, zabójcza. Czy jednak sam brak edukacji można uznać za czynnik decydujący? Też z trudem.

Tępe zło rodzi się w zamkniętych, nisko wyedukowanych społecznościach, w których potrzeba posiadania i władzy tylko czeka na jakieś usprawiedliwienie. Nieważne czy będzie to religia, patriotyzm, inna ideologia czy rozgrzeszenie ze strony lokalnie szanowanego autorytetu.

Jestem z tym wszystkim na jakimś totalnym zakręcie. Nie wiem co jest dalej, szosa niknie we mgle.

reuters

EUROPEJCZYCY (ISLAM)

Churchill stwierdził niegdyś „Od sojuszników gorszy jest tylko ich brak” lecz właśnie z powodu ewentualnych sojuszników w sprzeciwie wobec projektu „islamizacji Europy” nabawiłem się wątpliwości. Islamscy fanatycy wzbudzają niepokój, używają coraz ostrzejszych słów i czynów, rekrutują młodych często europejskich aktywistów-wyznawców, wizja szariatu wprowadzonego w ramach demokracji z odległej i nierzeczywistej stała się bardziej realna. W krajach, w których populacja emigrantów zbliża się do 10% napięcia rosną. Czy istnieje jakiś plan na Europę, na to by wytrwała taką jaką znamy?

Pozwoliłem sobie na wypunktowanie kilku elementów problemu:

1.
Każda luka prawna powstała na fundamencie szczególnego traktowania religii okazała się furtką dla wprowadzania dowolnego religijnego dyktatu. M.in. kościoły chrześcijańskie nie przewidywały, że z ich doświadczeń mogą skorzystać inne wyznania, także zupełnie obce kulturowo. Demokracja okazała się w tej sferze słaba, bądź przynajmniej nieprzygotowana.

2.
Obdarzanie sowitym socjalem wszelkich narodzonych dzieci na terytoriach doznających demograficznego niżu, było pomysłem krótkowzrocznym. Dla wielu emigrantów korzystanie z pomocy socjalnej stało się sposobem na życie, co w dobie kryzysu – a więc znacznego pogorszenia sytuacji bytowej ogółu – wywołało naturalne napięcia. Nie wolno jednak zapomnieć o tym, że emigracja była głównie inspirowana przez przemysł europejskich krajów, który poszukiwał źródeł taniej siły roboczej. W obliczu załamania się przemysłu powstał problem bezrobotnych emigrantów, których w imię najczyściej pojmowanej sprawiedliwości należało otoczyć opieką. Zrzucanie winy na zwolenników „multi-kulti”, którzy mieliby rzekomo swoim nastawieniem wpływać na wzrost liczby emigrantów jest w przypadku kilku pokoleń emigrantów mocno naciągane.

3.
Demokratyczna wolność słowa i rozwój technologii komunikacyjnych otworzyła nowe perspektywy promocji nie tylko demokratycznych wartości. Zwolennicy pełnej wolności w tym zakresie nie brali pod uwagę tego, że wolność ta może zostać skierowana przeciwko nim samym.

4.
Dylematem jest to, jak traktować uchodźców z krajów dotkniętych konfliktami (niekiedy z naszym udziałem) i innymi niegodziwościami. Wielu z nich to muzułmanie i wybaczcie „populistyczny przykład”, ale nie chcąc muzułmanów w Europie, nie powinniśmy udzielić azylu nawet Nadi al-Ahdali, 11-letniej dziewczynce z Jemenu, która uciekła przed ślubem z dużo starszym mężczyzną (jej video-apel obiegł cały świat). Pozwólcie tutaj na kilka zdań:
Dziewczynka, szczęśliwie znalazła oparcie w wujku, którego słowa warto przytoczyć w obliczu zarzutu o genetyczne mordercze skłonności muzułmanów: „Nada nie miała nawet 11 lat, miała dokładnie 10 lat i trzy miesiące. Nie mogłem pozwolić na wydanie jej za mąż, bo to zniszczyłoby jej przyszłość, szczególnie, że jej ciotka została zmuszona do ślubu w wieku 13 lat i się podpaliła”. Wujek, zapobiegł zaślubinom i przygarnął dziewczynkę. Uzyskał zgodę na jej wychowanie. Ok. 25% Jemenek jest wydawana za mąż przed ukończeniem 15-go roku życia. Śluby są sposobem naprawienia fatalnej sytuacji ekonomicznej Jemeńczyków. Pan młody lub jego rodzina kupują żonę przeciętnie za kilkaset dolarów. Podobna sytuacja ma miejsce w Afganistanie, choć tam stawki są wyższe i sięgają kilku tysięcy dolarów. Jak dotąd nie powstał sensowny projekt poprawy sytuacji w ubogich częściach świata co zapewniłoby zmniejszenie transferu uciekających do Europy przed nędzą lub nieludzkim traktowaniem. To smutne, że pod pozorami pomocy, praktycznie jedyne co byliśmy w stanie zaoferować to nisko płatne miejsca pracy i pożyczki za złodziejską eksploatację surowców. Nie każdy wie o tym, że Liberia czy Afganistan znajdują się w czołówce krajów o najszybciej rosnącym PKB. W Liberii – PKB per-capita (na głowę) wynosi już bez mała… nieco ponad 400 dolarów rocznie. Żyć nie umierać. Można wspomnieć również o tym, że środki na odbudowę Iraku pochłonęły instytucje i firmy amerykańskie, które – jak ukazuje rzeczywistość nie w pełni wywiązały się z zadania.

5.
Jak reagować na zjawiska typu ISIS? Tylko w teorii jesteśmy w stanie wykorzystać militarną przewagę. Somalijskie piractwo ukazało złożoność zjawiska. Terroryzm zarówno piratów jak i islamskich fanatyków jest często oparty na szantażu, w którym mamy dwa wyjścia: ulec terrorystom i zapłacić (spełnić ich żądania) lub poświęcić życie uprowadzonych. Wybaczcie, ale nie wiem co gorsze, dlatego polegam na mądrości i praktyce negocjatorów.

6.
W dyskusjach, często pojawia się kwestia wzajemności i obowiązku szanowania praw gospodarza. W tym temacie pojawia się niekiedy brak konsekwencji, gdyż domagamy się od muzułmanów podporządkowania naszym prawom gdy goszczą u nas, zaś gdy my gościmy w krajach arabskich domagamy się szanowania praw przywiezionych przez nas z Europy. Kanony wartości mamy dość różne a więc trudno oczekiwać symetrii.
Wspominam oczywiście o naszych prawach mając na myśli prawa demokratyczne, gdyż koncepcje europejskiej tzw. prawicy w sferze stosunku do kobiet, mniejszości, ateistów czy innowierców są całkowicie zgodne z wymogami radykalnie pojmowanego islamu. Gdyby nie różnica religijnych logotypów wielu „prawicowców” czułoby się w kalifacie jak w domu.

7.
Zderzenie kultur – w tym przypadku zawsze staram się podkreślać to, że fanatyzm islamski ma taki związek z kulturą arabską, co fanatyzm zwolenników radia Maryja z cywilizacją europejską. W ogromnej większości przypadków, doświadczamy zderzenia kultury europejskiej z brakiem kultury arabskiej i to ten właśnie kontrast jest dla nas szczególnie bolesny. Być może arabscy emigranci byliby w stanie zeuropeizować się, choć my Europejczycy potrzebowaliśmy na to kilkuset lat i kilku najkrwawszych w historii świata wojen, które okazały się szczęśliwie kubłami zimnej wody.

8.
Spotkałem się z argumentem, że lewica popełnia błąd pochylając się nad mniejszością arabską w Europie czy Australii. Otóż, chciałbym przypomnieć, że pochylanie się nad mniejszościami – przybierające niekiedy skrajne formy – nie jest pomysłem lewicy, lecz m.in ONZ, o której to organizacji mówiło się, że powstała na prochach Auschwitz. Ogromna część ludzi przyjęła po prostu, że gościnność i opieka nad mniejszościami etnicznymi jest naszym moralnym obowiązkiem, który ochroni nas przed skutkami ewentualnie odrodzonego nazizmu. W latach 20-30 ubiegłego wieku, ogromna część Europejczyków zachowała bierność w tej kwestii, dlatego nie chcemy wchodzić kolejny raz do tej samej rzeki. Wysoka liczba emigrantów w Niemczech wskazuje na to, że otwartość tego kraju jest formą spłaty długu wobec historii.

Celowo nie poruszyłem kwestii historycznych, gdyż ważenie tychże zaprowadziłoby nas w niekończąca się licytację win. Przeszłości nie można zmienić, przyszłość tak, dlatego wierzę w mądrość przywódców naszego świata i mądrość tych, którzy ich wybierają. Myśląc o najgorszym scenariuszu, przypominam sobie wiele słów gen. Ścibora-Rylskiego, który mówił o tym jak warto zachować się w przypadku wojny i dzięki temu zachować dumę. Jako europejczycy jesteśmy dumnym społeczeństwem, dlatego głęboko wątpię w to, że pozwolimy biernie zniewolić się lub pozostawić agresję wobec nas bez odpowiedzi. Chroniąc naszą kulturę pamiętajmy o tym czym jest i nie postępujmy głupio. Dedykuję nam fragment nieformalnego hymnu W.Brytanii, w którym można zamienić nazwę narodowości:
Britons never will be slaves
„Brytyjczycy, nigdy nie będą niewolnikami”.

nada
Na zdjęciu: Nada al-Ahdal

PRAWICOWOŚĆ CHŁOPA PAŃSZCZYŹNIANEGO

Kilka osób w ciągu ostatnich lat próbowało sprecyzować czym jest lewicowość i prawicowość, lecz ich wnioski rozrzedzały odniesienia historyczne, a szczególnie te nawiązujące do rewolucji francuskiej. Marks i Engels o wiele prościej zarysowali ową różnicę dzieląc społeczeństwo na klasę pracującą i klasę próżniaczą. Swoje ideologie oparli na walce klas, a dokładnie na celu, którym było wyeliminowaniu klasy próżniaczej (prawicy) przez lud pracujący (lewicę). W owych czasach, o wiele prościej było dokonać tego podziału, gdyż środowiska, które „pochłaniały więcej niż wytwarzały” były bardziej widoczne i spójne. Wspomniana cecha (pochłaniać więcej niż wytwarzać) bardzo przejrzyście wyjaśnia dlaczego wrogami komunistów stali się arystokraci, kamienicznicy, fabrykanci, właściciele wielkich majątków ziemskich, kler, pośrednicy (kupcy), obiboki, bandyci. Wszyscy oni, byli ową klasą próżniaczą, która pasożytowała na owocach wysiłku ludu pracującego. Dopiero po tym opisie, można wspomnieć, że po uwolnieniu świata od próżniaków, miała zostać zbudowana powszechna wolność, równość i sprawiedliwość.

Od lat, nie potrafię pojąć „prawicowości polskich robotników”. Ze zrozumieniem tego przypadku miały również kłopot społeczeństwa zachodu w latach 70-80-tych. Francuzi nie pojmowali dlaczego polska klasa robotnicza walcząca o wolność, równość i sprawiedliwość posługuje się wizerunkiem papieża, głowy instytucji hierarchicznej, feudalnej i jak najbardziej prawicowej (próżniaczej). To trochę tak, jakby współcześni Żydzi, wyszli na ulicę w wizerunkiem Adolfa Hitlera. Francuski dziennikarz, który opisywał zjawisko twierdził, że chcąc to zrozumieć, trzeba pomieszkać jakiś czas w Polsce i wypić z Polakami sporo wódki. Oznacza to, że zrozumienie polskiej prawicowości wymaga wyjścia poza zakresy zdrowej percepcji.

Tak już na marginesie, polska lewica również (niestety) pogubiła priorytety. Wprowadzanie wolności, równości i sprawiedliwości, bez dokonania punktu zasadniczego czyli „eliminacji klasy próżniaczej” skutkuje tym, że np. „Każdy jest równy wobec prawa – każdy kto ma 100 tys.”. Niekoniecznie należałoby czerpać z propozycji Marksa i Engelsa, którzy mniej lub bardziej wprost sugerowali wybicie prawicy, ale walczyć np. z próżniactwem tworząc miejsca pracy.

cargocollective.com
(graf:cargocollective.com)