OWSIAK CHUJ, KANALIA CO MA ZA USZAMI!

by romskey

Przywitał mnie dziś link do artykułu w portalu telewizjarepublika.pl., którego autor z nieskrywaną satysfakcją dostrzegł, że złotoryjski sąd praktycznie wziął w obronę blogera Matkę Kurkę, który kilka miesięcy temu w swoim portalu oskarżył J.Owsiaka m.in. o malwersacje finansowe („wyjęcie” milionów z WOŚP).

„Z materiałów opublikowanych przez procesującego się z Jerzym Owsiakiem blogera wynika, że sąd, w większości kontrowersyjnych spraw i wątków, przyznaje rację Matce Kurce, uznając prawdziwość niektórych z jego zarzutów.” – lid z portalu Republika tv.

W treści artykułu przytoczono fragmenty uzasadnienia wyroku i dołączono linki dzięki którym dotarłem do całości uzasadnienia. Zacząłem czytać zakładając, że zarówno Matka Kurka jak i tv Republika wykorzystali typowy dla własnego środowiska schemat, czyli wyrwanie z kontekstu kilku zdań i zbudowanie na nich autorskiej interpretacji. Jednak nie! Sąd w swoim uzasadnieniu wyraźnie przychyla się do logiki i ocen wyrażonych przez Matkę Kurkę. Opinię argumentuje tym, że Matka Kurka na podstawie zebranych danych miał prawo wysnuć swoje wnioski, a strona J.Owsiaka odmawiając przedstawienia dowodów (dokumentów finansowych) uniemożliwiła wykazanie jej niewinności. Złotoryjski sąd stwierdza przy tym, że M.Kurka nie jest prawnikiem, więc nie musi rozumieć co mówi, nie musi wiedzieć o tym, że regularne publikowanie notek w blogu czy portalu podlega praktycznie prawu prasowemu i wymaga większej rzetelności. Złotoryjski sąd uznaje, że proces dotyczy bardziej „wolności słowa” czyli ocen a nie faktów, a w przypadku „ocen” prawo karne nie zajmuje stanowiska.

„Polską rządzą dwa ruskie cwele: Tusk i Komorowski”

W przypadku tej oceny autorstwa M.K. inny sąd zareagował, choć można podejrzewać, że jako narzędzie reżimu poszedł na rękę wysokim urzędnikom państwowym i uznał, że Tusk oraz Komorowski nie muszą tłumaczyć się z tego czy są cwelami (do tego ruskimi) co Matka Kurka w swoim tekście klarownie udowadniał i którego to tłumaczenia zapewne domagałby się sąd w Złotoryi. „Janusz Palikot – głupek i złodziej. Nie obrażam, nazywam polityczną kurwę po imieniu!”, „Wnoszę o ekshumację ciała Mariana Palikota, alkoholika i szmalcownika, ojca Janusza Palikota!” – to tylko przykłady tytułów i wypowiedzi z portalu kontrowersje.net, które ukazują barwność – jak zrozumiałem: dopuszczalnej – retoryki Matki Kurki. Złotoryjskiemu sądowi zajętemu porównywaniem „ostrych” i zdaniem sądu symetrycznych wypowiedzi J.Owsiaka (dotyczącymi m.in. Rydzyka, Macierewicza) z wypowiedziami M.Kurki zabrakło ochoty na dokonanie skromnej analizy dorobku blogera, a szkoda, gdyż wspomniana symetria mogłaby okazać się dyskusyjna.

Czy Matka Kurka to Larry Flynt?

Dylematy i interpretacje złotoryjskiego sądu dotyczące „wolności słowa” jak żywo przypominają refleksje wyrażane przez sędziego Williama Rehnquista w znanym amerykańskim procesie Hustler v. Falwell. Larry Flynt, w swoim czasopiśmie dla dorosłych („HUSTLER”) zamieścił obrazoburczą satyrę, która dotknęła personalnie jednego z religijnych autorytetów w USA. Proces zakończył się w Sądzie Najwyższym, gdzie dość klarownie zdefiniowano „od i do” wolności słowa – ku zaskoczeniu wielu – na korzyść Larrego Flynta.

W prawie amerykańskim – co do zasady – uznaje się wolność publicznego plotkowania, spekulowania, kpienia czy dopiekania – gdyż jest to fundamentalny składnik swobodnego obiegu opinii. W przypadku prawnej reakcji na takie treści, to skarżący musi wykazać swoją niewinność, stawiany jest jednak warunek:
– oskarżony (obrazoburca) musi wykazać to, że nie kłamał (zmyślał) świadomie – czyli, że np. formułując zarzuty korzystał ze źródeł, które uznał za wiarygodne.
Złotoryjski sąd podszedł do kwestii podobnie, uznając wyjaśnienia i źródła Matki Kurki za prawidłowe oraz to, że J.Owsiak odmawiając ujawnienia dokumentów finansowych oburzył sąd i jednocześnie ograniczył możliwość wykazania bezprzedmiotowości stawianych mu przez Kurkę zarzutów.

J.Owsiak wybrał się na wojnę o swoje dobre imię bez tarczy zakładając, że to nie on będzie sądzony. Przypomnijmy jednak, czego tak naprawdę dotyczył proces. Zarzuty publikowane przez Matkę Kurkę stawiały z złym świetle nie tylko twórcę WOŚP, ale ogólnie WOŚP, ludzi zaangażowanych w organizowanie tego wydarzenia, fundacji, wolontariuszy jak i samych darczyńców, którzy (logicznie) przez swoją naiwność wspierają „złodzieja”. Pozytywnie oceniane przez miliony Polaków zjawisko, na łamach „kontrowersji.net” stało się mrocznym złodziejskim przemysłem. Normalny człowiek parsknąłby śmiechem, choć sąd w Złotoryi nie parsknął a nawet zainteresował się, gdyż być może, a nuż, Owsiak to kanalia?

Szkodliwość społeczna

Dorobki Matki Kurki i Jerzego Owsiaka nieco różnią się. Dorobkiem J.Owsiaka jest WOŚP zaś Matki Kurki portal zajmujący się „zawodowo” dezawuowaniem środowisk i osób, których M.Kurka nie darzy sympatią. Oczywiście można uznać, że Matka Kurka korzysta z wolności słowa (świętego prawa demokracji) a wynaturzone określenia i tezy są na tyle obecne w obiegu opinii, że nie należy skazywać blogera za czyny, które uchodzą powszechnie płazem lub zostają przemilczane. Pojawia się jednak pytanie o to, czy prawo powinno służyć społeczeństwu? Czy społeczeństwo postawiło pod znakiem zapytania uczciwość WOŚP czy zrobił to we własnym imieniu i interesie Matka Kurka ? Czy po decyzji sądu w Złotoryi należy uznać, że najwyższa suma wpływów do WOŚP podczas ostatniej kwesty świadczy o tym, że tym razem Jerzy Owsiak ukradł mniej? Czy sąd nieposiadający wglądu w dowody winy lub niewinności, ma prawo pozostawiać w zawieszeniu kwestię uczciwości Owsiaka i umacniać taki niejasny status swoim autorytetem?

Rzadko zdarza się by sąd tak potulnie szedł na smyczy profana uległszy (zapewne) jego bezdyskusyjnej błyskotliwości i inteligencji, jednak tu jest Polska. Sądu w Złotoryi najwyraźniej nie zainteresowało to, dlaczego Matka Kurka ze swoimi zarzutami nie zgłosił się do prokuratury i dlaczego J.Owsiak w ogóle jest jeszcze na wolności? Skoro sąd nad Matka Kurką zmienił się w sąd nad J.Owsiakiem to co z domniemaniem niewinności tego drugiego, a więc uznaniem za niewinnego do chwili skazania? – sąd w Złotoryi niechybnie wolał tę kwestię zawiesić w próżni. Sąd nie zauważył różnicy pomiędzy oceną a oskarżeniem ulegając oratorskim talentom Matki Kurki, który kolejny raz udowodnił, że „oni stoją tam gdzie wtedy stało ZOMO” nie ma najmniejszego związku z sugerowaniem, że tam stoją szumowiny. Jedyną kwestią, w której sąd dopatrzył się niestosowności było sformułowanie „hiena cmentarna” w związku z czym Matka Kurka został zobowiązany do częściowego pokrycia kosztów procesu – 300 zł.

gazeta

Reklamy