INTERES PAŃSTWA – CZYLI CZYJ?

by romskey

Zastanawiam się ostatnio nad rozbieżnością pomiędzy interesem państwa a moim interesem. Najwyraźniej te dziedziny w parze iść nie mogą, więc mimochodem powstaje pytanie o to, czym właściwie jest państwo, czyim interesom służy? Zbliża się kolejny protest przed sejmem, choć tylko pozornie przypominać ma inne tego typu zdarzenia. Przedsiębiorcy z małych i średnich firm (MŚP) postanowili powiedzieć: „DOŚĆ!”. Jako grupa generująca blisko 70% polskiego PKB (średnia w UE to 60%) nie zamierzają upominać się o socjal tak jak niedawno uczynili to górnicy (udział górnictwa w tworzeniu PKB wynosi 3%!). Nie chcą pieniędzy od państwa co nawet jest logiczne gdyż państwo utrzymują. Sprzeciwiają się temu, że państwo najwyraźniej chce ich ukatrupić czyli mówiąc inaczej: podciąć gałąź, na której siedzi.

Pół wieku komuny wywarło swoje piętno na postrzeganiu prowadzących małą i średnią przedsiębiorczość. Złodzieje, bogaci, cwaniacy – to tylko kilka powszechnie uznanych określeń dla tej grupy. Warto jednak wiedzieć, że 78% absolwentów wyższych uczelni deklaruje w sondażach chęć sprzedaży swoich umiejętności i pomysłów na wolnym rynku a więc i oni chcą do tychże dołączyć. Choć przedstawiciele MŚP dają zatrudnienie 2/3 mieszkańców Unii Europejskiej, to w Polsce nie są traktowani jako sposób na kilkunastoprocentowe bezrobocie czy antidotum na zarobkową emigrację rodaków. Jeżeli co tydzień rejestruje się w Polsce 6 tys firm i 5 tys firm upada, to powstaje pytanie – czy nie mamy do czynienia z jakimś problemem?

Młody chłopak nie znajdując zatrudnienia w wyuczonym zawodzie, postanowił zająć się drobnym handlem warzywami i owocami. Załatwienie formalności związanych z rejestracją działalności trwało krótko (jedno okienko), lecz po tygodniu pociągał za rękaw znajomych z pytaniem czy nie znają kogoś od VAT, jak wyliczać ten ryczałt, był blady. Przyznam, że obecność księgowej lub całego biura rachunkowego przy straganie z kalarepą wydała się mi przynajmniej dziwna, lecz taka jest polska rzeczywistość. Opisany biznes przetrwał trzy miesiące. Obniżony ZUS tylko pozornie odciążył człowieka, który siłą rzeczy musiał odprowadzić kilkaset złotych do portfela księgowej, która również pomogła zaktualizować zainteresowanemu wiedzę związaną z prawem, które zmienia się co roku. Zamiast szukać klientów, negocjować, reklamować się, zwozić i sprzedawać towar, kilka godzin poświęcał na wypełnianie dziesiątek karteluszków, pobierając przy tym nauki na temat wszelkich innych możliwych formalności.

Czy początki zawsze bywają trudne a potem idzie gładko? Niestety. Mały i średni przedsiębiorca nawet z kilkuletnim stażem, napotyka podobne problemy. Budząc się rano nie myśli o rozwoju i innowacjach, lecz o źródle odprowadzenia danin, o stresie związanym z tym, czy z powodu nieumyślnej istniejącej lub nieistniejącej pomyłki na fakturze spadnie na niego kontrola, która zablokuje mu firmę na tydzień.

Wysoki i niezależny od dochodu obowiązkowy ZUS (nawet przy braku dochodu!), skomplikowane i zmieniające się prawo, stresująca biurokracja pochłaniająca czas, pogmatwany system podatkowy – to zaledwie kilka z głównych problemów, które w wielu rankingach wybijają się ponad problem konkurencji dotykający przedsiębiorców w krajach z dłuższą wolnorynkową tradycją. Trudno patrzeć na to, jak nasze państwo zamiast zmieniać się w kraj przyjazny obywatelom zmienia się w państwo przyjazne wyłącznie urzędnikom.

„Nie chcemy być kolejnym związkiem. Nie chcemy być kolejną partią i walczyć o władzę. Chcemy rozmawiać z tymi, którzy są u władzy.” – napisał Piotr Surmacki inicjator wydarzenia, które ma odbyć się 7 Listopada 2014 w Warszawie.

Link do wydarzenia w Facebooku

przeddd

Reklamy