WIECIE DLACZEGO NIE PISZĘ?

by romskey

W czasie letniej przerwy i chwilę potem zaszyłem się trochę w różnych źródłach odkrywając tak niesamowite historie, że publiczne zestawianie ich z tym „co powszechnie wiadomo” wydaje się dalece ryzykowne. Przykład: Żydzi aszkenazyjscy nie są Żydami choć są żydami ale nie do końca co oznacza, że „żydokomuna” jest fikcją. Dwa: chrześcijaństwo było pierwotnie religią kobiet a prawo zwyczajowe w kulturze klasycznej zmroziłoby nam krew. Przedsiębiorca nie jest wrogiem pracownika a większość wałków wobec organów państwa i banków jest moralnie usprawiedliwiona. Nie rozwijam już tego, że zastanawiając się nad swoimi przekonaniami politycznymi wyszło mi, że jestem narodowym socjalistą z zastrzeżeniem, że hitleryzm z narodowym socjalizmem nie miał niczego wspólnego, ponieważ był zbitką rasistowskich uprzedzeń, dzięki którym ambitny kapral zamierzał spełnić swoje przerośnięte oczekiwania. Nie wymieniam wszystkich odkryć abyście nie pomyśleli, że zwariowałem. Chodzi mi wyłącznie o to, że zrozumiałem dlaczego wiedza tak przerażała wszelkich dyktatorów (nawet tych umiarkowanych): wiedza po prostu obraca w proch wszystko co wytwarzają.

Oczywiście byłby to zbyt prosty sposób na obalanie dyktatur. Tu, w obiegu opinii, dokonuje się konfrontacja z przekonaniami Bosaka czy innego gałgana, który w oparciu o swoje wierzenia podważa np. wiedzę biologa. Rozmiary zbiorowej szajby są znaczne a wielki krok w tym kierunku uczynił m.in. Korwin-Mikke. Wynalazł bowiem sposób na uniknięcie wymiany argumentów poprzez podważenie globalnego systemu edukacji – wg. jego opinii tworu lewackiego czyli skrajnie ideologicznie skrzywionego. Dlaczego mu się to udało? Cóż, kolejna sprawa: nie wszystko co widzimy jest prawdą. Słońce nie krąży wokół Ziemi, choć niemal codziennie (gdy bezchmurne jest niebo) obserwujemy dowód na idiotyczność astronomii. Dlatego.

Niepokoi mnie myśl o skutkach programu nauczania, który stworzyłbym będąc np. ministrem edukacji. Skutki mogłyby być właściwie dwa. Pierwszy w mikroskali poznał mój znajomy, który postanowił nauczać młódź prawdy historycznej bez chrześcijańsko-patriotycznego zacięcia. Po kilku wizytach na dywaniku u dyrektora zajął się docieplaniem dachów. Drugi skutek, bardziej ambitny to taki, który wiązałby się z wywarciem realnego wpływu na masową świadomość i tu, zamiast klarownych odpowiedzi pojawiłby się całkowity świadomościowy chaos.

… a ludzkość uwielbia stabilność, głównie teoretyczną, gdyż tworzoną na potrzeby poczucia stabilności a nie stabilności realnej. Wyróżniamy nawet dwa jej kluczowe oblicza: stabilność ludową – którą reguluje religia, oraz stabilność naukową regulowaną przez system edukacji. W obu przypadkach poddany nawracaniu osobnik, musi brać większość przekazywanych mu prawd na wiarę. Jednak woli to, gdyż lepsza wiara w „coś” niż rzeczywistość, która istnieniu „coś” przeczy.

Władza, która nie potrafi stwarzać krzepiących fikcji, kończy się

Nie mam najmniejszych wątpliwości co do tego, że internet wyrządził nam rewolucję. Dostęp do wiedzy i niewiedzy stał się tak szybki i potężny, że dorobek wszystkich znanych kreatorów zbiorowych świadomości stał się niewarty funta kłaków. „Co z cywilizacją…?” – pytam sam siebie, dziwiąc się, że w ogóle zadaję sobie to pytanie. Czy lepiej trwać w krzepiącym i zapewniającym stabilność ogłupieniu, czy wypłynąć na szerokie nieznane wody ryzykując masowe zatonięcie?

Konserwatyści ukuli niegdyś radę: „Nie myśl, tylko wykonuj rozkazy”. Pod pewnymi względami jest to podejście słuszne, bo gdy zaczniesz zastanawiać się, możesz dojść do wniosku, że ludzie siedzący po drugiej stronie w okopach, tak naprawdę niczym nie różnią się od Ciebie i tak samo chcą wrócić do domów zdrowi i cali. Gdy najdzie Cię taka refleksja ogłosisz pokój, a co z niezaspokojoną potrzebą władzy, majątku i terytoriów Twoich dowódców i kapłanów?
Dokonuje się „czas przełomu”, podobny do tego, który oddzielił niegdyś wieki ciemne od wieków nieco jaśniejszych. Kończą się dzieje „wielkiej polityki” i nawet nie dlatego, że polityka jako taka się kończy, kończy się wiara w to, że ona kiedykolwiek była wielka.

old_world

Advertisements