BOICIE SIĘ WOJNY?

by romskey

Separatystyczne konflikty zbrojne, zmieniające się niekiedy w wojnę pośrednią czyli taką, w której na terytorium obcego państwa walczą inne państwa (mocarstwa lub sojusze) nie są niczym nowym. Mechanizm uruchamiający taki skutek jest dość prosty. Mniejszość etniczna, narodowa czy religijna wszczyna rebelię i jako strona słabsza zwraca się o pomoc do silnego zewnętrznego sojusznika. Udzielona pomoc (np. wojskowa) niekiedy przerasta możliwości siłowe państwa, w którym doszło do konfliktu, dlatego strona zwalczająca separatystów w obawie o własną niepodległość również szuka wsparcia. Zimna wojna ułatwiała dokonywanie wyborów. Gdy zagrożeniem był zachód (USA) zwracano się o pomoc do ZSRR lub odwrotnie i w obu przypadkach udzielana pomoc nie była bezinteresowna. Wsparcie zachodu oznaczało głównie podpisywanie niekorzystnych umów gospodarczych, gdy wsparcie wschodu wiązało się m.in. z instalacją arsenału atomowego czy przyjęciem określonego ustroju politycznego. W obu przypadkach, wolność, o którą walczyli separatyści stawała się mocno okrojona by nie powiedzieć, że spieszący z pomocą sojusznik wchłaniał kraj i jego zasoby, gwarantując iluzoryczną niepodległość.

Wczesne doniesienia o separatystycznych ambicjach wywołują pytanie o historyczną przynależność danych terytoriów. Społeczność międzynarodowa potrzebuje takiej informacji, chcąc wiedzieć czy roszczenia rebeliantów są słuszne. Irlandia Północna, kraj Basków, Izrael-Palestyna, Kurdystan, Kosowo – często okazuje się, że ustalenie owej „własności” jest niemożliwe. Odwoływanie się do różnych okresów w historii, może dać sprzeczne a niekiedy zaskakujące odpowiedzi (Hitler ruszył na Krym z uwagi na to, że wieki temu rządzili nim Goci). Po II Wojnie Światowej wydawało się, że nastąpiła stabilizacja. Określono kształt granic większości państw, podpisano stosowne umowy, deklaracje, powołano międzynarodowe instytucje. Jak dobrze wiemy, powojenny podział świata, dokonany praktycznie ponad głowami większości krajów, nie był satysfakcjonujący dla wszystkich, lecz w celu uniknięcia kolejnych wojen, zobowiązaliśmy się uznać ustalone granice za nienaruszalne.

Z pewnością zagadkowym tworem stała się strefa wpływów ZSRR. Spoiwem był praktycznie ustrój, którego ideowe serce tętniło w Moskwie. Za główną przyczynę rozpadu ZSRR u schyłku XX w. uważa się jego niewydolność gospodarczą, skutkującą trudna sytuacją bytową obywateli. Rozpad państwa związkowego dokonał się za sprawą stopniowego poszerzania autonomii wchodzących w skład ZSRR republik a następnie ich odłączanie się. Pierwsza była Estonia. Później Litwa, Łotwa i w gruncie rzeczy sama Rosja. Część nowo-powstałych państw zawiązało konfederację, tzw. Wspólnotę Niepodległych Państw (Rosja, Białoruś, Ukraina, i.in.). Był to po części pomysł na ratowanie wpływów dawnego systemu oraz zachowanie jego militarnej i gospodarczej pozycji.

Status Ukrainy w tym kontekście jest dość przejrzysty. Było to niepodległe państwo (ogłoszenie niepodległości w 1991) należące do większego sojuszu (Wspólnota Niepodległych Państw). Natrafiamy tu jednak na pewien problem. „Czy Rosja powinna być spadkobierczynią militarnego arsenału ZSRR?”. Ta kwestia stanowiła przez kilka lat oś sporu pomiędzy Ukrainą a Rosją. Ukraina uznała, że potencjał atomowy znajdujący się na jej terytorium automatycznie stał się jej własnością. Oznaczało to, że Ukraina wyrasta na 3 potęgę atomową świata, co destabilizowało po-zimnowojenny układ i nie cieszyło zarówno zachodu jak i Rosji. W 1994 roku Ukraina zdecydowała się na ustępstwo. Rosja, USA, Wielka Brytania i Francja zagwarantowały bezpieczeństwo granic Ukrainy w zamian za likwidację arsenału nuklearnego.

Data 1994 jest kluczowa dla rozmowy o nienaruszalności granic Ukrainy, gdyż sygnatariuszem umowy była także Rosja.

Wydarzenia na Majdanie, przypomniały światu o kolejnej kwestii. Wróćmy na chwilę do historii. Rosja i Ukraina podpisały w 1997 r. umowę, na mocy której rosyjska flota miała przebywać na Krymie do 2017 r., zaś sam Krym z uwagi na liczną grupę obywateli (deklarujących narodowość rosyjską) zamieszkujących półwysep (ponad 50%) od 1991 r. posiadał status republiki autonomicznej [w granicach państwa ukraińskiego]. Silny ruch niepodległościowy i antyrosyjski, który wyłonił się z tzw. Euromaidanu wzbudził obawy Rosji co do bezpieczeństwa arsenału jak i ludności rosyjskiej zamieszkującej półwysep. Dalszy tok wydarzeń jest powszechnie znany. Referendum a następnie aneksja Krymu przez Rosję. Pomimo tego, że Rosja powoływała się na precedens Kosowa, aneksja Krymu nie została uznana przez społeczność międzynarodową.

Z pewnością, poważnym błędem (władz) Majdanu, był brak deklaracji bezpieczeństwa dla ludności rosyjskojęzycznej jak i gwarancji bezpieczeństwa dla floty rosyjskiej. Sprawy toczyły się jednak na tyle szybko, że trudno mówić o umyślności ze strony Ukraińców, zaś działania prewencyjne Rosji nosiły znamiona naruszenia części terytorium (okupacji) niepodległego państwa. Pomimo podjęcia przez Ukrainę rozmów z UE i podpisania Umowy Stowarzyszeniowej gwarantującej przestrzeganie standardów demokratycznych (praw mniejszości), na wschodzie Ukrainy trwa konflikt. Separatyści pokrzepieni „przejęciem” Krymu wyrazili ambicję odłączenia obwodów Ługańskiego i Donieckiego od Ukrainy (także domniemana budowa korytarza łączącego Rosję z Krymem). Działania te podjęte z pogwałceniem wielu norm i umów miedzynarodowych, spotkały się ze zdecydowanym sprzeciwem władz ukraińskich i uruchomieniem operacji antyterrorystycznej (ATO).

Rozmowy pokojowe pomiędzy rządem ukraińskim a separatystami mogą w najlepszej opcji prowadzić do uznania warunkowej autonomii obwodów zamieszkałych przez ludność deklarującą narodowość rosyjską, przy zachowaniu przynależności do państwa ukraińskiego. Jest to trudny kompromis ale możliwy do osiągnięcia.

make

Reklamy