RUSKI MIESIĄC

by romskey

Długotrwałe konflikty wyniszczają każdą ze stron. Z ruin wypełnionych setkami trupów, kalek i sierot nieśmiało wychylają się zwolennicy ustępstw, dialogu, porozumienia. Jednak czy zgoda jest potrzebna, gdy na ubitej ziemi wiją się już tylko dwaj niezdolni do dalszej walki rywale? Pokój rodzi się samoistnie, a może to nie pokój tylko brak wojny? Nie ma zwycięzców, nie ma bohaterów. Liżący rany zadają sobie w duchu pytanie „czy było warto?”.

Tu w sieci, niemal codziennie manifestujemy swoje przekonania, które niczym gejowskie parady nie przynoszą żadnego skutku, ba, wzbudzają jeszcze większą wrogość, niechęć. Gdy ktoś mówi „dość!”, daje drugiemu w pysk, rozpętuje się medialna moralizująca debata nad tym czy było to słuszne lub właściwe. U licha! Hektolitry pogardy, poniżania, prześladowania i  „liść” lub szklanka wody wylana na obleśny ryj żyjącego nienawiścią półmózga to naprawdę dyplomacja, takt i klasa. Czy rozgrzeszam agresję i zdejmuję odpowiedzialność, mobilizuję naśladowców? Nie, rozgrzeszam obronę, prawo do niej, prawo do niebycia „tym czymś”.

Tylko o co walczymy? Poczytajmy siebie. Walczymy o coś czy z kimś, a może to wszystko jedno? Nawet gdyby przybył „wyzwoliciel uciśnionych” na białym koniu i powiedział: „Załatwię wszystko, wyznaczcie jakąś reprezentację, dajcie mi listę postulatów a ja je wprowadzę”, to co otrzyma? Hałas, zgiełk i walkę wewnętrzną, bo ten postulat tak ale ten nie, umiarkowanie czy radykalnie, sądzimy zwyroli czy gruba kreska? Ktoś to konsultował? Nie wszyscy na raz!

Odradza się wieczny bój koncepcji, bo świat zaskakuje złożonością. Świeckie państwo tak, ale Ukraina nie, tolerancja ale bez emigracji… ech… Czy wszyscy są sojusznikami? A może stajemy się mięsem armatnim? Czy kościół wspiera ateistów walczących z islamem (lub Żydami), chcąc uznać nasz wolny wybór, wzmocnić demokrację? Czy kościół grzebiący w naszej pościeli, chcemy zastąpić robiącym to samo oficerem politycznym ze wschodnim akcentem? Czy Bracia Muzułmanie wspierali wiosnę arabską by wyzwoleni dołączyli do wolnego świata? Takie pytania odkładamy na potem, a później zastanawiamy się nad tym, dlaczego wokół wyrasta taki czy inny kalifat.

poster

Reklamy