SKĄD WIATR WIEJE

Jeżeli dyrektora szpitala powołuje rada powiatu czy miasta, to od kogo będzie zależało podpisanie umowy? Zanim rozpocznie się rozdawanie etatów po wyborach, zainteresowany musi ustawić się, zabawić w jasnowidza i wyczuć „skąd wiatr wieje”. Lista opcji jest krótka. Wygrać mogą „prawdziwi polacy” lub „nieprawdziwi polacy”. Trzeba wyróżnić się z tłumu używając takich pojęć jak „polegli pod Smoleńskiem” lub „a my na ostatniej pielgrzymce do Rzymu to…”. Na ludzkiej twarzy nie wypisano czy człek jest „nasz czy nie nasz”. Poglądy należy uzewnętrznić, ukazać swoje zaangażowanie a im głośniej tym lepiej. Skąd tyle absurdalnych wypowiedzi, nad którymi tłum pochyla się lub oburza? Czy mówcy postradali rozumy? Cóż, muszą wygrać także z wewnętrzną konkurencją o to kto jest większym katolikiem, patriotą czy innym, a gra jest warta świeczki. Chodzi przecież o przedłużenie umów, objęcie stanowisk (w szkołach, przedszkolach, szpitalach, urzędach), karierę, podpisanie intratnych kontraktów. Czytając i słuchając zwykłych ludzi można dojść do wniosku, że dla większości ten mechanizm jest jakąś abstrakcją.
Powstanie Warszawskie – zbrodnia czy bohaterstwo, Kukliński czy Jaruzelski, Smoleńsk – zamach czy wypadek, Banderowcy czy Separatyści? Do wyboru do koloru, a szczerość? Szczerość jest tuż przy ziemi, wyżej są interesy. Zakomunikowanie swojej użyteczności ma kluczowe znaczenie a już publiczne zaprzeczanie rzeczywistości zwiastuje najwyższą polityczną lojalność zainteresowanego.

Dobry rok temu w prywatnej rozmowie – a bardzo nie lubię rozkładać rąk – stwierdziłem: „Przed wyborami nic nie ruszy. Będzie wielkie wchodzenie w dupę kościołowi przez wszystkie opcje, więc na żadne zmiany nie ma co liczyć”. Tu akurat nie trzeba być jasnowidzem.

blur