CZY ROSJA ZAGRYWA POLSKĄ SKRAJNĄ PRAWICĄ?

by romskey

Choć tytułowe pytanie wydaje się absurdalne, to fakty temu przeczą. Przyjacielska wizytacja aktywistów Falangi (xportal.pl) z jej szefem Bartoszem Bekierem na czele „w obozie” noworosyjskich separatystów (zdarzenie pochlebnie odnotowane w rosyjskich mediach) czy zmanipulowane zdjęcie w portalu kresy.pl gdzie dziwnym zbiegiem okoliczności napis na transparencie „Nie ma wolnej Polski bez wolnej Ukrainy” zmienił się w „Stepan Bandera – żołnierz wyklęty” nie wymagają komentarza. Podgrzewanie polsko-ukraińskich antagonizmów idzie pełną parą, a odpowiedź na pytanie o to, kto na tym zyskuje nie jest trudna. Dziwi i przygnębia to, że po doświadczeniach Targowicy, wciąż funkcjonują w Polsce i poza nią (na emigracji) ludzie, dla których ideologiczne przymierze z obcym państwem jest uznawane za całkowicie naturalny środek osiągania doraźnych politycznych celów tu, wewnątrz kraju.

Pod pozorem troski o pamięć historyczną i wolność słowa, trafiają do publicznego obiegu treści godzące w spójność i bezpieczeństwo Polski. Powstaje pytanie o to, jak daleko można posunąć się w walce ze znienawidzonym Tuskiem? Do kolaboracji? Wymaga niemałego wysiłku zrozumienie tego, że część polskiej prawicy i lewicy kroczy ramię w ramię w sprawie ukraińskiej a konkretnie pro-rosyjskiej. Argumenty są różne, mniej lub bardziej przekonujące, jednak doświadczenia II wojny światowej ukazały nam Polakom, że dla partyjnej sprawy potrafimy mordować się wzajemnie. Ta choroba była skutkiem rozbiorów i słabości naszego państwa od wieków. Czy powinniśmy patrzyć na ten proces obojętnie, gdy wydarza się dziś?

Możemy problem marginalizować, mówić o karawanach i szczekaniu, ale miejmy na uwadze to, jakie persony stają się znaczące dzięki tej polityce. System wykazuje słabość, gdyż „mający się lepiej” nie chcą ryzykować twardych posunięć wobec „mających się gorzej” skoro grono tych drugich stało się zbyt liczne. Jednak ta fałszywa obojętność może kiedyś przyczynić się przeoczeniu punktu kulminacyjnego. Państwo poddaje kolejne bastiony (prawo*) licząc na złagodzenie napięć. Jednak jak w złym śnie powracają pytania o to, czy potrafimy być państwem niepodległym i suwerennym, skoro część obywateli uzyskaną wolność traktuje jako obowiązek wiernopoddańczości względem okolicznych mocarstw a nie partnerstwa? Inicjatywa naprawy może wyjść tylko od nas, ludzi, którzy czują się Polakami i pewnych granic nie zamierzają przekraczać, nawet gdy Tusk zamiast czytania tabletu w trakcie krytyki rządu padającej z mównicy sejmowej, zacznie przychodzić do sejmu ze słuchawkami na uszach.
Najpierw jesteśmy POLAKAMI.

maipulacja
(manipulacja w portalu kresy.pl – górne zdjęcie ukazuje realną treść transparentu, poniżej treść zaprezentowana przez portal kresy.pl. Portal usunął fotomontaż twierdząc że człowiek, który go zamieścił „To świeżo zatrudniona osoba, pierwszy raz miała dyżur”)

bartoszn
(na zdjęciu: Bartosz B. szef radykalnej nacjonalistycznej polskiej organizacji „Falanga” w otoczeniu noroworsyjskich separatystów podczas tzw. nacjonalizowania majątków oligarchów i banków na wschodzie Ukrainy. Swoją drogą słowo „nacjonalizowanie” brzmi wyjątkowo przewrotnie.
źródło:www.facebook.com/bartosz.bekier).


* klauzule sumienia, prawo a podsłuchy, prawo a zastrzeżenia Kłopotka, który uważa że służby specjalne nie będą mu meblować sceny politycznej. Może sędziowie i prawo również? Osłabianie znaczenia i autorytetu prawa to także osłabianie państwa.

Reklamy