PATOLOGIA DIALOGU

by romskey

W Polsce, sztuka przekonywania rozmówców do przedstawianych opinii ogranicza się do psychopatycznego powtarzania w kółko niezmiennej racji lub przekonywania perswazyjnego np. za pomocą pięści. Jakby tego było mało, przeciętny Polak uznaje za punkt honoru objaśnienie dyskutującemu ogółowi kwestii pt. „Dlaczego to się nie uda” lub, że dyskutujący są po prostu głupcami – oczywiście z pominięciem właściwego takiej sytuacji uzasadnienia. Lista defektów nie została jeszcze zamknięta. Nasze przekonania znajdują się często na różnym etapie „przepracowania”, dlatego czasem zabierając głos w dyskusji, można zdać sobie sprawę z tego, że przeciwko opinii opartej na latach rycia źródeł i doświadczeń zostanie przedstawione nowo-powstałe zdanie: „A mi się wydaje, że nie, a ja się nie zgadzam!”. Ponad wszystkim unosi się duch interesowności czyli mówiąc najprościej potrzeba nagięcia wyrażanej racji do aktualnie wyznawanych upodobań politycznych czy religijnych. Taka to jest nasza WOLNOŚĆ SŁOWA.

Właściwie nigdy nie wiemy czy nasi rozmówcy zainteresowani są jedynie wyrażeniem swojej opinii czy też mają ochotę osiągnąć poprzez dyskusję jakiś cel. W tym wilczym dole poległ niejeden człek zakładający z góry to, że dyskusja czemuś ma służyć, czyli że wszyscy biorący udział z takim celem zgadzają się.

Smutne jest to, że dopiero na kursach marketingowych czy studiach prawniczych ludzie dowiadują się, że istnieje coś takiego jak „negocjacje”, których celem jest osiągnięcie porozumienia poprzez:
– przekonanie drugiej strony do swojej racji
– osiągnięcie kompromisu
– znalezienie satysfakcjonującej dla stron alternatywy

Oczywiście i tu pojawiają się schody, gdyż dla wielu retoryka staje się narzędziem osiągania przewagi nad rozmówcą nawet gdy broniona racja jest wyjęta z dupy. Niemniej czas spędzony na negocjacjach nie będzie czasem straconym, gdyż przynajmniej uczy, uczy tego czego nam tak bardzo brakuje, umiejętności pracy zespołowej, współpracy. Być może nauka negocjacji i ich sensu powinna pojawić się już w podstawówkach.

Wybaczcie, że o tym wspominam, ale porozumienie jest kluczową kwestią w propagowaniu (postulowaniu) dowolnego rozwiązania społecznego czy prawnego, gdyż zyskuje tzw. poparcie. Rozwiązania powstałe w trakcie negocjacji biorą pod uwagę interesy stron, nawet gdy często są postrzegane jako „zdrada” wcześniejszych, zapiekłych, radykalnych przekonań. Ilekroć widzę, jak zwolennicy tej samej idei zaczynają skakać sobie do oczu widząc czyjeś złagodzenie stanowiska (które najczęściej komunikuje jedynie otwarcie na dialog) tracę wiarę. Czy nie macie tego dość? Czy nie męczy Was to, że w naszym kraju nieumiejętność dialogu prowadzi często do przygnębiającego wniosku: „Tylko siłą, tylko gdy przejmiemy władzę uda się coś zmienić”? Zwróćcie uwagę na czas, w którym te same powracające problemy nie ruszyły z miejsca. Tępy spór jest po prostu niewydajny.

Dialogue

Reklamy