MANIFESTOWANIE PRZEKONAŃ RELIGIJNYCH

by romskey

Klauzula katolickiego sumienia lekarzy, zamysły wprowadzanie do słów przysięgi senatorów czy adwokatów dobrowolnej możliwości dodania frazy „tak mi dopomóż Bóg”, uliczne wystąpienia. Czemu służą? Przekonania religijne czy areligijne traktujemy jako sferę osobistą, dlatego dziwi nas wyrażane przez część społeczeństwa i polityków poczucie nieodzowności eksponowania tychże przy każdej okazji. Gdy oddziaływanie to wkracza w przestrzeń publiczną lub prawo rodzą się uzasadnione obawy o neutralność światopoglądową państwa a co za tym idzie, poszanowanie praw osób niewierzących i wyznawców religii innych niż katolicka. „Przecież każdy wedle własnego uznania może uczestniczyć w tym lub nie” – uspokajają zwolennicy wspomnianych zmian, choć ich argument nie jest satysfakcjonujący.

Perswazja

Chcąc lepiej zrozumieć zjawisko publicznego eksponowania przekonań religijnych należy zwrócić uwagę na charakterystyczną cechę większości wyznań. Fizyczne udowodnienie istnienia bóstwa jest – mówiąc delikatnie – skomplikowane. Nawet gdy ulegniemy urodzie świata oraz naszych umysłów, które uznamy za zbyt złożone by były dziełem przypadku, to powstać może dylemat dotyczący samego stwórcy. Czy jest nim Jahwe, Allah, Visnu, a może inna transcendentna siła? Taki dylemat jest niepożądany, dlatego kluczem krzewienia bardzo konkretnej religii staje się wyłącznie perswazja a ta determinuje metody oddziaływania.

Perswazja religijna, jak doskonale wiemy jest sprzeczna z duchem negocjacyjnego lub naukowego wyłaniania prawdy. W takim przypadku, przekonywanie do danego bóstwa nie może opierać się na akademickiej dyskusji lub dowodach, gdyż wykluczona jest możliwość np. połowicznego uwierzenia w boga (w imię kompromisu) czy poddawanie wątpliwości dowodów, których po prostu nie ma. Pozostaje wywieranie wpływu za pomocą innych środków, choć kojarzenie perswazji wyłącznie z naciskiem byłoby błędem. Narzędziami przekonywania staje się autorytet osób krzewiących wiarę, ich zdrowie, zasobność, kultura osobista, onieśmielający kształt oraz przepych miejsc kultu, patriotyzm, stosowanie określonej poetyki wypowiedzi. Krok dalej odnajdziemy takie elementy przekonywania jak liczba wyznawców (potwierdzenie społeczne) lub czas obecności danej religii w danej kulturze (siła tradycji). Tych elementów jest sporo.

Psychologia

Wszystkie te techniki-atrybuty stosowane jednocześnie lub zależnie od okoliczności posiadają dość proste tło psychologiczne, o którym należy wspomnieć. Choć uważamy, że nasze poglądy są niezachwiane, to już np. epatowanie swoim ateizmem czy „innowierstwem” wśród wierzących sprawia kłopot. Nie chcemy wyróżniać się, trafiać w centrum niezdrowej uwagi, nie chcemy zostać odrzuceni a tym bardziej gdy osoby wśród których przebywamy darzymy sympatią lub szacunkiem. Już 100 lat temu Gustaw Le Bon a pół wieku później Salomon Asch (urodzony w Polsce amerykański psycholog) udowodnili, że przekonania jednostki zanikają w tłumie. Tłumu oczywiście nie należy kojarzyć wyłącznie z wielotysięczną rzeszą. Doskonale sprawdza się nawet kilka osób (a nawet jedna osoba ciesząca się autorytetem), które są w stanie sprawić, że poddany presji zaprzeczy własnym poglądom. „Zanikanie” przekonań jednostki wykorzystał m.in. Bernard Madoff budując aurę elitarności swojego przedsięwzięcia. Podważenie autorytetu szefa lub wiarygodności jego wyników finansowych skutkowało natychmiastowym oburzeniem a nawet ostracyzmem. Podobne procesy zachodzą w przestrzeni politycznej.

Nacisk, poczucie winy, wiara w cud

„Pani taka wierząca a nie widzi?” – są słowami, które doskonale ułatwiają dostrzeżenie cudownych przemian (tzw. cudów) na drzewach czy ścianach budynków. Uzależnienie odczuwania boga od siły osobistej wiary jest niejednokrotnie źródłem poczucia winy pt. „moja wiara jest słaba, skoro nie widzę” skłaniającego do gorliwszego oddawania się praktykom religijnym. To również skuteczna technika. Jednak niezależnie od tego na podstawie jakich przesłanek zgodzimy się z „tłumem” stajemy się używając terminologii wywiadowczej „kontaktem referencyjnym”, na który zawsze można powołać się jako świadka cudownych zjawisk.

Religia potraktowana niczym produkt marketingowy nie może istnieć w ukryciu, w sferze przekonań osobistych. Żaden produkt stworzony w prywatnym warsztacie nie zostanie dostrzeżony gdy nie zostanie pokazany ludziom. Tzw. objawienia – które można byłoby potraktować jako nawiązanie osobistego kontaktu z bogiem – nigdy nie były oderwane od lokalnie wyznawanych wierzeń lub w różnych miejscach na świecie przyjmowały różne, często sprzeczne formy. Religię zawsze należało ludziom przynieść z pominięciem elementu „bożej łaski”.

Dodanie frazy „tak mi dopomóż bóg” do przyrzeczenia poselskiego, senatorskiego, prezydenckiego, adwokackiego, lekarskiego (klauzula sumienia) jest perswazyjną formą ekspozycji osobistych przekonań, jak również formą zwrócenia uwagi na tych, którzy owej frazy nie wypowiedzą czy danego dokumentu nie podpiszą. Łączy się to z oczywistymi konsekwencjami, typu spadek zaufania do osoby niewierzącej, której brak wiary lub „innowierstwo” podważa jej kondycję moralną. Mechanizm ten znamy doskonale dzięki naszym ludzkim codziennym doświadczeniom: przyjmowanie księdza po kolędzie, umieszczanie napisów na drzwiach, wspieranie datkami starszych pań krążących z opłatkiem czy listą poparcia dla budów obiektów sakralnych lub likwidacji niemoralnych sklepów w okolicy. W tych wszystkich przypadkach jesteśmy poddawani najzwyklejszej presji i wobec niej wyrażamy sprzeciw. Ekstremalne formy perswazji, które mogliśmy obserwować przy okazji spektaklu „Golgota Picnic” to finalna technika oddziaływania (z wykluczeniem negocjacji i dowodów – większość protestujących nie znała treści). Perswazyjna promocja danej religii oraz wyperswadowanie ludziom chęci zaznaczania swojej religijnej odrębności czy bezwyznaniowości w przestrzeni publicznej to priorytety wyznania, które zmierza do osiągnięcia wyznaniowego monopolu i kontroli społeczeństwa.

AAAgolgota
(graph:tvn24)

prawo

Reklamy