PAPIEROKRACJA

by romskey

Prawo przestało służyć ludziom. Stało się stertą niemal bezużytecznych papierów, które można dowolnie interpretować. Powstają logiczne zatory, których skutkiem jest dezorientacja lub w radykalnych przypadkach chęć zmiecenia wszystkiego (po rzymsku) z powierzchni ziemi i rozpoczęcia od początku. Od lat, większość publicznych dylematów dotyczy spraw niejasnych, których wspólnym mianownikiem jest stare porzekadło „na dwoje babka wróżyła”. Procedury, standardy, zasady, etyka miały w jakiś sposób regulować to czego nie dopowiadało prawo, jednak okazało się, że to nie działa. Posiadamy różne sposoby widzenia wzorów, przetwarzania danych i interpretacji informacji, dlatego o rozstrzygnięciach decyduje częściej ilość lub jakość głosów „za” niż konkretna wykładnia. Nie raz jesteśmy świadkami tego, jak w zależności od punktu widzenia ten sam przypadek zostaje oceniony na dwa lub więcej sposobów. Efekt jest taki, że tam gdzie interpretacja jest otwarta, zagnieżdżają się wszelkiej maści cwaniacy, którzy ubijają na tym interes śmiejąc się w twarz zarówno prawu jak i ludziom. Czy nie może być prościej a zarazem skuteczniej?

Zwróćcie uwagę na to jak poważny jest problem. Tam gdzie np. Konstytucja nie reguluje dokładnie danej kwestii, przesądza sprawę konstytucjonalista lub cały ich trybunał. W związku z tym, to nie Konstytucja jest nadrzędnym prawem ale opinie konstytucjonalistów a posiadając możliwość ich powoływania zyskuje się „nadkonstytucyjne” możliwości. Kodeks karny? Niejasny przepis zinterpretuje i uzasadni Sąd Najwyższy wedle jakiejś tam argumentacji. Kto stanowi prawo? Sędzia, zaś prawo jest jedynie instrumentem pomocniczym. Można w ten sposób schodzić coraz niżej, zmierzając ku coraz banalniejszym przykładom. Tylko pytanie: czym jest w takim razie stanie na straży konstytucji lub prawa? Czego właściwie dotyczą ślubowania? Umownego szacunku dla luźnych, podstawowych reguł, których ścisła definicja pozostawiona zostaje niemal swobodnym rozważaniom opartym na dowolnie pojmowanej logice lub punkcie widzenia? Dziwić się ilości komisji wszelakich, instytucji kontroli, itd. itp. – jest co badać.

W jednym z reportaży, policjant drogówki stwierdził, że najwięcej wypadków ma miejsce na przejściach dla pieszych. Czy w takim razie, przechodząc uważnie poza przejściem, mogę wytłumaczyć się tym, że w ten sposób chronię swoje życie lub zdrowie? Wszak prawo powinno mnie chronić, a skoro tego nie robi…

Niejeden teoretyk spiskowy wywęszyłby tutaj celowe działanie, czyli wepchnięcie społeczeństwa w wir bezużytecznych reguł, tylko po to by lepiej nim manipulować. Sęk w tym, że wystarczy tworzyć złe prawo, by chaos powstał samoistnie. Na czym polega tworzenie złego prawa? Na mnożeniu przepisów, na tworzeniu prawa nie dla ludzi, ale dla interesu, partii, państwa czy prawa dla samego prawa.

VAT, zapytania ofertowe w mailingu, nękanie telefoniczne, serwisy „pobieraczkowe” (czerpanie zysku z kar umownych a nie dostarczania usług), prawo autorskie (dozwolony użytek, kopia, przetworzenie), niezawisłość sędziów, niezależność instytucji, bezstronność – żyjemy w labiryncie i o zgrozo od kogoś praktycznie przypadkowego zależy to, czy uda się nam wyjść czy nie. Co w takim razie znaczy być uczciwym obywatelem, skoro koniec końców nie ustalono czym jest uczciwość? Jak chronić ustrój skoro nie sprecyzowano czym on jest?

B_dimont

Reklamy