O CO CHODZIŁO (po ludzku)

by romskey

Afera podsłuchowa „Wprost” wprowadziła sporo zamieszania głównie dlatego, że treść zarejestrowanych rozmów była czytelna głównie w sferze formy a nie meritum. Prawo bankowe, polityka pieniężna, nowelizacja ustawy, gospodarka – to pojęcia tak odrażające dla przeciętnego Polaka, że odruchowo zaczynamy rozglądać się za kimś, kto odwali paskudną „śledczą” robotę za nas i ludzkim językiem powie jak jest.

W odpowiedzi na to oczekiwanie, wyjaśnianiem (tradycyjnie) zajęły się dwa rywalizujące ze sobą obozy polityczne, interpretujące zupełnie odmiennie (również tradycyjnie) ten sam materiał. Jedna strona uznała że sprawy nie ma, bo to dla dobra kraju, a nagrania były nielegalne i dokonane przez świnię. Druga strona okrzyknęła „świnię” bohaterem, który ujawnił kulisy nikczemności rządu, który należy obalić.

Rzecz nie jest skomplikowana.
Wystarczy abyśmy wiedzieli czego nie wolno a co wolno.
(NBP – polski krajowy bank centralny)

zaxon

Nowelizacja omawianej w Sowie ustawy o NBP miała umożliwić NBP zakup obligacji ALE na tzw. rynku wtórnym, czyli „od kogoś”, kto obligacje posiada i ten ktoś nie jest rządem centralnym (takim posiadaczem może być nawet zwykły Jan Kowalski). Wg. Europejskiego Banku Centralnego – kupno obligacji na rynku wtórnym jest „w pełni uprawnionym narzędziem realizacji polityki pieniężnej” (Wiktor Krzyżanowski z biura prasowego EBC / za Gazetą Wyborczą)

ccccccccccccccc

Pies pogrzebany został w miejscu o którym mówi opis obrazka powyżej. Jeżeli zakup na rynku wtórnym jest tylko zamaskowanym skupem obligacji przez NBP od rządu centralnego (czyli dokonanym dzięki pośrednikom np. BGK) to prawdopodobnie europejskie komisje bankowe mogłyby zainteresować się sprawą, gdyż NBP, stając się wierzycielem rządu mógłby dług umorzyć likwidując tym samym dług publiczny (konstytucja RP zakazuje tego typu skupu również). To, że ów kreatywny skup obligacji miał służyć doraźnym interesom partyjnym jest już kwestią do dyskusji na rodzimym podwórku.

Gdyby nowelizacja weszła w życie, a w Sowie nie byłoby podsłuchu, NBP mógłby kreatywnie łatać deficyt i nikt o niczym nie wiedziałby. Sprawa jednak stała się jawna i szczęściem w nieszczęściu jest to, że ustawa nie weszła w życie i nie wiadomo czy wejdzie choćby w tym roku. Jakąś informacją dla obywatela jest to, czemu nowelizacja miała służyć i przed czym drżał m.in. min.Rostowski. Czy jest to działanie dla Polski, czy dla trwania obecnego rządu? Tu możemy dyskutować, choć kreatywna księgowość nie likwiduje w czarodziejski sposób problemu, gdyż brak wcześniej czy później da o sobie znać.

Art. 123. Zakaz udzielania pożyczek
1. Zakazane jest udzielanie przez Europejski Bank Centralny lub banki centralne Państw Członkowskich, zwane dalej „krajowymi bankami centralnymi”, pożyczek na pokrycie deficytu lub jakichkolwiek innych kredytów instytucjom, organom lub jednostkom organizacyjnym Unii, rządom centralnym, władzom regionalnym, lokalnym lub innym władzom publicznym, innym instytucjom lub przedsiębiorstwom publicznym Państw Członkowskich, jak również nabywanie bezpośrednio od nich przez Europejski Bank Centralny lub krajowe banki centralne ich papierów dłużnych. (Traktat o funkcjonowaniu Unii Europejskiej Dz.U.2004.90.864/2 – Traktat o funkcjonowaniu Unii Europejskiej – tekst skonsolidowany uwzględniający zmiany wprowadzone Traktatem z Lizbony).

Reklamy