BEZ ALTERNATYWY?

by romskey

Kolejny raz zetknąłem się z tekstem, którego autor po przedstawieniu dość rzetelnej analizy polskiej rzeczywistości skwitował wywód mniej więcej tymi słowy: „No ale jak nie PO to PiS i to jest nasza tragedia, nie mamy alternatywy”. Gdyby to był pierwszy tekst zawierający taką konstatację to sądzę, że zgodziłbym się, jednak nie był pierwszy. Czytałem ich sporo, na tyle „wiele”, że zacząłem zastanawiać się nad wiarygodnością. Przestałem ogarniać szarymi komórkami to, że w XXI w. możliwe jest kilkuletnie i masowe narzekanie na „przeciekający dach”. Przecież to nie te czasy, w których myszy brały się z brudu, a choroby były nieuniknionym skutkiem boskich wyroków. Nie można zachowywać się jak więzień odsiadujący dożywocie. Gdy milion, dwa lub dziesięć milionów ludzi dochodzi do podobnego wniosku to jakiś ruch wydaje się nieunikniony. Nie dzieje się jednak nic i to sprawia, że pojawia się myśl-pytanie: A może „mniejsze zło” doskonale o tym wie, że nie ma alternatywy i dlatego zachowuje się tak, jakby miała wszystko w? Gdybym był jedynym lekarzem we wsi, również mógłbym robić dokładnie to na co mam ochotę a ludzie i tak przyszliby, bo nie mieliby wyjścia. Czy „nie macie alternatywy, pogódźcie się z losem” jest głównym komunikatem a zarazem dość tanim chwytem propagandowym?

Wybaczcie gorzkie słowa, ale o braku alternatywy najczęściej pisali i piszą sympatycy „mniejszego zła” przyparci do muru zła wytknięciem lub domysłem ich partyjnego fanatyzmu. Nikt nie lubi być uznanym za fanatyka i nikt w miarę uczciwy nie zamknie oczu na ewidentną nieuczciwość – dlatego stwierdzenie „no ale co poradzisz? nie mamy alternatywy” zdaje się mieć jedynie charakter łagodzący, by ujść z życiem lub godnością. „Co poradzisz?” pojawiające się sto lub dwieście razy i stające się zapętloną śpiewką mówi nam o niczym innym jak o tym, że po prostu woli zmiany nie ma.

Ostatnia „Afera” ukazała nam, że „mniejsze zło” nie słucha nawet własnych ministrów, którzy całkiem klarownie opisują problemy rzeczywistości, więc do kurwy nędzy co się dzieje? Na którym pułapie brakuje dobrej woli? Przecież do jasnej kurwicy, nie chodzi w tym przypadku o dyskusję pt. „kto ma rządzić” lecz „jak ma rządzić?”!

Zewsząd słychać głosy zaniepokojenia, że naziści do władzy się dobierają, że lewacy zaśmiecają ulice. Że niby jak? To naziści biorą się z kurzu? Opozycja bierze się z antymaterii? Nie, droga władzo. Opozycja budzi się tam gdzie władza przoduje w rankingu zaniedbań. W pierwotnej formie, nie jest to nigdy żądna władzy opozycja, ona komunikuje bieżące i realne problemy. Po władzę chce sięgać dopiero wtedy gdy nikt jej nie wysłucha a metoda „w mordę i z kopa” wyda się jedyną skuteczną.

Opozycja

Bezrobocie, gorycz, niepewność jutra, poczucie braku szans, bezpieczeństwa – czy trzeba lepszego przepisu na nową III Rzeszę? Samo pojęcie „opozycja” skrzywia wszelki zdrowy rozsądek, gdyż określa postawę nastawioną na konflikt lub „nie bo nie”. Po kiego chuja parlament, w którym dzierżący władzę jest głuchy i ślepy a drugi jest „nie bo nie”? Rozumnie byłoby zostawić tych co mają władzę (skoro lud tak demokratycznie chciał) a resztę rozpuścić do domów, bo szkoda pieniędzy. Przeraża to, że nikt nie dostrzega absurdu tej sytuacji! Parlament w demokracji ma służyć współrządzeniu, wypracowywaniu kompromisów, pracy na rzecz wolnego i rozwijającego się społeczeństwa gwarantującego zdrowie państwa. Nie musi być gładko i salonowo, jednak drużyną w tej grze nie jest partia lecz cały parlament działający na rzecz sukcesu narodu i państwa! Drużyny przeciwko którym gramy to parlamenty innych krajów, od nich mamy być lepsi. Czy opozycja jest od patrzenia na ręce? Od tego mamy media! Czy rolą opozycji jest urządzanie cyrku, kabaretu lub walk gladiatorów? Nie, temu służą programy rozrywkowe i boiska! Od podstawiania nóg są skurwysyny a nie opozycja! W parlamencie się tyra, w parlamencie nie ma miejsca dla współcześnie pojmowanej opozycji. Można być w opozycji do poglądów, przekonań ale nie wobec systemu, władzy jako takiej, etc. etc. Opozycja gdy sprzeciwia się państwu, ustrojowi, jest zagrożeniem dla wszystkich i gówno obchodzić powinno kogokolwiek to, że to dla przejęcia władzy, a potem to będzie smarowanie miodem.

Władza

„Mniejsze zło” najwyraźniej nie rozumie swojej roli, gdyż służy zasadniczo partii i jej interesom, a skoro rządzi to uważa, że nikogo nie musi słuchać i z nikim rozmawiać. Czy Polska ma podobać się ekonomicznym rankingom czy obywatelom? Coś tam wyciekło na temat tego jak robi się „dobry ranking” a o rankingach, w których leżymy lub zbieramy kupy po hartach biegnących przed nami nie mówi się wiele. Za dużo też propagandy, naginania pojęć, kreowania ludzkich sumień i odczuć – metody mają więcej wspólnego z imadłem niż ofertą.

Bez alternatywy?

Czy rzeczywiście nie mamy alternatywy? Mamy, nawet klika: np. zmianę parlamentu na parlament, demokracji na demokrację. Ze strony narodu słychać „za!”. Czas na Was politycy. Naszą alternatywą jest Wasza zmiana, zmiana w Was samych! Gdy tego nie zrobicie – to cytując klasyka: Przyjdziemy po Was.

Gdy coś jest zbyt długo i zbyt optymistycznie stabilne, to jest oparte na oszustwie, bo Ziemia kręci się a nie stoi w miejscu. (Madoff, Amber Gold, …, …)

Reklamy