ROZLICZANIE CBA

by romskey

29 kwietnia 2013 napisałem: „Do uczciwego procesu CBA prawdopodobnie nie dojdzie, gdyż w sieci tej służby złapało się kilka ryb, których nazwiska i partyjne kolory mogłoby wywołać nieprzewidywalne skutki polityczne.”. Jak widać, niektóre zdarzenia polskiej polityki można przewidzieć nawet z rocznym wyprzedzeniem i trochę szkoda, że ta przewidywalność dotyczy zasadniczo spraw, w których przewija się wątek zamiatania czegoś pod dywan. Również rok temu, zauważyłem znaczną – choć klasyczną – rozbieżność celów różnych środowisk w kwestii tzw. „sądu nad CBA”. Wielu ludzi, uważało rozliczenie CBA za jednoznaczne z rozliczeniem PiS i IVRP i np. proponowana likwidacja CBA – w pewnej perspektywie – jakoś dziwnie kojarzyć się mogła z postulatem likwidacji policji na wniosek złodziei. Z drugiej strony, obrona CBA jako przejaw ochrony wartości patriotycznych i chrześcijańskich nosiła znamiona problemu psychiatrycznego. Pytanie zasadnicze, które postawiłem rok temu brzmiało: Czy CBA stosowało polityczny klucz w doborze dochodzeń, a jeżeli tak, to w jaki sposób uwolnić taką służbę od politycznych wpływów?”.

Gdyby przyjąć, że Beata Sawicka miała być jedynie kontaktem referencyjnym, a wzięcie jej na celownik miało wiarygodne przesłanki, to chciałbym zobaczyć uzasadnienie p. Kamińskiego dotyczące wiarygodnych przesłanek do wykorzystania jej wobec Jarosława Wałęsy, Julii Pitery (jej męża) i zapewne wielu innych osób. Kontakt referencyjny – dla informacji – to osoba, która jest prowadzona przez agentów lub służy do powoływania się na nią w innych działaniach operacyjnych. „Znajomość Beaty” mogłaby otworzyć Tomkom czy innym Markom wiele drzwi i powraca w tym punkcie pytanie pt.: „Dlaczego te drzwi prowadziły zasadniczo do PO lub gabinetów przeciwników „braci mniejszych”?”.

Niezależność CBA nadal stoi pod znakiem zapytania, podobnie jak efekt „rozdziału prokuratury od ministerstwa”. Kto wczyta się w mechanizmy powoływania prokuratora generalnego zauważy, że kwestię „zwierzchności” zastąpiono kwestią „zobowiązującego powoływania” i owszem, dokumenty jak zwykle zgadzają się, choć ilustrują nieco odmienny stan od tego życiowo postrzeganego. Całkowita eliminacja wpływów politycznych na instytucje i służby wydaje się mało możliwa, gdyż każdy człowiek jakieś przekonania ma. Niejeden sędzia udowodnił, że prawo boskie ma dla niego wyższe znaczenie niż ludzkie, lub że partyjne sympatie mogą sprawić iż do uzasadniania wyroku posłuży prawo amerykańskie a nie polskie. Czyżby powinno chodzić jedynie o określenie pewnych granic?

Korupcja w polityce ma przeróżne formy i jak świat światem jest obecna. Nie mam żadnych skrupułów przed kontrolowaniem urzędników państwowych, którzy w moim przekonaniu powinni być sprawdzani a w uzasadnionych przypadkach prowokowani, podpuszczani, rozkochiwani czy w inny sposób naciskani. Sama podatność na korupcję na wysokim szczeblu jest ważna, gdyż ryzyka i skale szkód mogą być niewymierne. Większość drogocennych układów zachodzi w bardzo prywatnych okolicznościach, dlatego udowodnienie czy Pawlak dostał tablet Samsunga od Monsanto jest praktycznie niemożliwe, można natomiast sprawdzić czy Pawlak w ogóle lubi prezenty. Zapotrzebowanie na prezenty w ramach „coś za coś” degraduje urzędnika jako osobę zdolną pełnić odpowiedzialne funkcje publiczne. Można byłoby stwierdzić: „Święci nie boją się” i nawet gdyby na czele CBA stał sam Kaczyński, to w przypadku nieskazitelności branych na widelec polityków, jego wysiłki byłby próżne. Może nadszedł czas by wreszcie zorganizować publiczny sąd nad samą korupcją lub tym, co CBA robiło w szpitalach, gdzie z pewnością ze ściganiem pół kilo schabu poradziłaby sobie zwykła policja?

thephilanews.com
(graph:thephilanews.com)

Reklamy