A KLAUZULA NAUCZYCIELI?

by romskey

Myślcie i piszcie co chcecie, ale to nawet dobrze, że powstała wiadoma lista. Dzięki niej unikniemy przypadkowego kontaktu z osobami, które powinny być raczej pacjentami niż medykami. Uważam, że parafującym nabożny pakt, wraz ze złożonym ślubowaniem należałoby ograniczyć dostęp do specjalistycznego sprzętu medycznego po to, by mogli polegać na wiele bardziej wiarygodnych i precyzyjnych zaleceniach z niebios słyszanych gdzieś w tyle głowy. Czy kolejni będą nauczyciele, którzy odmówią nauki biologii, chemii, fizyki, geografii lub astronomii naruszających boski ład wszechświata? Głupota ludzka jest bezkresna i szkoda jedynie, że „klauzula katolickiego sumienia” grzebie całkowicie autorytet niewątpliwie zacnego zawodu.

Nie dziś odkryto, że wykształcenie nie musi iść w parze z inteligencją, że wykonywany zawód nie zobowiązuje do troski o wizerunek zawodowego środowiska, że bycie intelektualistą nie utrudnia bycia chamem. Starsi ludzie mówią „spsiało wszystko”, młodsi uznają zastane anomalie za naturalny stan rzeczy. Czy warto pytać „dokąd to zmierza?” skoro z pewnością nie zmierza tylko cofa się? Intelektualny regres, wtórny analfabetyzm – to wszystko łatwo było przewidzieć.

Na naszych oczach kreatywna oszczędność operatorów telekomunikacyjnych stawała się przyczyną powstania nowej tradycji wymiany informacji polegającej na przekazaniu pięciu słów i dwóch emotikonów. Czar tego przekazu podchwycili nawet politycy racząc lud krótkim pobekiwaniem z Twittera. Oczywiście ludzkość internetowa nie była bez winy, gdyż skoro mówić i pisać mogą wszyscy, to wszyscy z tej okazji skorzystali nie zaprzątając sobie głowy tym, że ktoś przedstawiane racje może wziąć poważnie. Szkoła mieszająca religię i fizykę, tabloidy niosące nam informacje o tym, że w trakcie przemówienia polityk z Ameryki Południowej popuścił w portki + wielkie zdjęcie plamy w okolicach rozporka. Od czego mamy być mądrzejsi? Nawet rozmowy znajomych stały się polem krwawych sporów dotyczących tego, kto co przeczytał w internecie a każdy przeczytał co innego na ten sam temat (pluralizm?).

Bystrość i kreatywność wykorzystuje się współcześnie najlepiej w omijaniu przepisów, autorytet sprawdza się przy wciskaniu partyjnej propagandy, wykształceni rodzice chodzą do znachorów, politycy zasięgają porad u magów i tylko smoków brakuje, ale nie sądźcie, że wasza cierpliwość zostanie nadwerężona, to kwestia najbliższego czasu. Dziś możemy wierzyć w co nam tylko podoba się. Dziś klauzula sumienia, jutro ktoś założy własną republikę w centrum kraju, bo i narodowe grupy etniczne mogą domagać się suwerenności. Żal jedynie tej 17-latki, która opracowała jakąś skomplikowaną bezinwazyjną metodę walki z rakiem. Wdrażanie projektu zachodzić będzie w napiętej atmosferze rozważań nad zgodnością jej wynalazku ze zdaniem ducha świętego. Tak oto Polacy, z państwa wysoko rozwiniętego stajemy się krajem wysoko niedorozwiniętym i proszę tylko, nie pocieszajcie mnie tym, że nie tylko u nas.

Sorcieres-Derneburg

Advertisements