PARAWAN UTKANY Z SYMBOLI

by romskey

Magiczny upadek systemu

Wg. jednego z moich rozmówców, socjalistycznego ideowca i działacza mediów z czasów PRL, przecenia się wpływ Solidarności na tzw. upadek komunizmu. W jego opinii, powodem był sam system, tak zgniły od środka, że wystarczył mały podmuch by runął. „Nie udało się nam zbudować socjalizmu” – twierdził ze smutkiem – „Górę wzięły ludzkie namiętności”. To nie był socjalizm i każdy trzeźwo myślący człowiek widząc to wiedział, że koniec PRL jest nieunikniony, pytanie brzmiało jedynie: kiedy?”.

O tej słabości systemu nie wiedzieli zwykli ludzie. Władza czyniła pozory siły, organizowała defilady, działał aparat bezpieczeństwa, propaganda huczała, czasem obdarowywano wybrańców przywilejami a nawet wolnościami, by stan państwa nie zachęcał mas do głębszych refleksji. U schyłku PRL, coraz łagodniej traktowano kabarety, koncerty z zachodnią muzyką, postępowała swoboda działalności kościołów w imię „niech ludzie zajmują się wszystkim, oby nie polityką”. Ta „izolacja” miała bardzo konkretny cel. Płynne przejście prominentów PRL od poglądów socjalistycznych do kapitalistycznych lub ateistycznych do głęboko religijnych potwierdza to, że ich socjalistyczna ideowość była jedynie parawanem utkanym z symboli. Bez ryzyka można postawić tezę mówiąca o tym, że gdyby nie doszło do „okrągłego stołu” to w związku z postępującym ideowym rozprężeniem na wyżynach, Polska również uległaby – choć znacznie wolniejszej – transformacji ustrojowej na podobieństwo Chin czy Rosji. Sednem było to, by kasta czerpiąca profity z władzy, mogła nadal je czerpać. Idee? Idee są dla ludu, „gdy lud zechce boga – dajmy mu boga, nawet pójdziemy się z ludem pomodlić” – to tylko zmiana obowiązującej symboliki i przesunięcia kilku ludzi na stanowiskach.

Ludzie, wartości, ideały

My zwykli ludzie lubimy bajania i wolimy wierzyć w różne nawrócenia, nawet gdy za tymi nawróceniami nie idzie żadna zmiana. Lubimy wierzyć w to, że dany kanon wartości może uzdrowić system zepsuty pozornie innym kanonem. Tak naprawdę kanony te w praktyce nie istnieją, są teorią zapisaną luźno w zbiorowej świadomości i nieco konkretniej w umysłach ideologów. Nie posiadają owi żadnej władzy (możliwości oddziaływania), nie tylko dlatego że te idee sięganiu po władzę i czerpaniu z niej profitów zawadzają. Po prostu nie słychać nic o tym, by np. reakcja wiernego na nieprawidłowości w kościele zmieniła kościół.

Kryzys przyniósł refleksję nad wartościami, gdyż „skoro jest aż tak źle i wciąż ma miejsce tyle niewłaściwych poczynań to jakieś moralne fundamenty zostały ukruszone”. Teoretycznie, przywrócenie „wartości” (a najlepiej umocowanych w surowym prawie, bo chyba nie o czytanie encyklik papieskich w europarlamencie chodzi) mogłoby zabezpieczyć ludzkość przed powrotem i rozprzestrzenianiem się zła. Wg. prawicy odpowiedzialność za kryzys i upadek zasad odpowiadają Żydzi, lewactwo, różowe tałatajstwo i pomniejsi ćpuni. Oceniając zdarzenia bardziej realistycznie, zauważymy jednak, że na owe zagrożenia nie cierpiała nawet komuna, którą mimo wszystko szlag trafił.

Pewien ekonomista, którego nazwiska nie pamiętam stwierdził, że wszędzie tam gdzie pojawi się możliwość szybkiego wzbogacenia lub powiększenia wpływów, wszelkie moralne wartości pójdą w niepamięć. Oznacza to, że leczenie odnową moralną (niezależnie od opcji) jest leczeniem tyfusu chłodnymi kompresami nakładanymi na czoło. Idee nie uzdrowią polityki i nie uzdrowi jej twarde prawo, gdyż to zbyt łatwo obejść tworząc je. Rozwiązanie tkwi w tym, by władza nie dawała sposobności zdobycia zbyt dużej władzy, by nie dawała dostępu do zbyt nęcących środków, by nie umożliwiała tworzenia zbyt trwałych wpływowych kontaktów, które ułatwiają przetrwanie zasady „ręka rękę myje”. O jakich wielkościach mówimy? Przyjmuje się, że gdy władza nie pochłania więcej niż 10% państwowych wydatków to, społeczeństwo jest gotowe taką normę potraktować ulgowo (oczywiście nie warto tego szczególnie nagłaśniać).

Realną terapią okazuje się wzmocnienie kilku czynników (lista jest szersza):
transparentność (pełna jawność operacji dokonywanych przez instytucje państwa)
rotacja stanowisk (uniemożliwiająca zbyt silne wrośnięcia w taborety)
– edukacja, która pozwoli ludziom zrozumieć np. to, że nie niska cena gruntów oddanych kościołowi jest problemem, tylko to, jakie inwestycje państwowe na tych gruntach powstaną i o ile może wzrosnąć ich cena gdy płaci podatnik.

Wbrew pozorom, radykałowie i nie tylko radykałowie prawicy oraz lewicy są zgodni w tym, że bankierów należy karać (a przynajmniej patrzeć im na ręce), że politycy powinni ponosić rzeczywistą odpowiedzialność, że cenzurowanie danych o wydatkach państwa sprzyja przekrętom, że istnieje bezrobocie, że istnieją biedni ludzie, że wolność gospodarcza jest ograniczona itd. itd. Kłopot w tym, że doskonale dzielą ich geje, stwórca, symbole pokazywane rękami i symbole palone. Na ile leczenie gejów poprawi uczciwość w Lehman Brothers? Na ile krzyż w szkole chroni przed korupcją? Na ile dostęp do prezerwatywy utrudnia założenie firmy? Te pytania pozostawiam zainteresowanym. Cóż, idee są dla ludzi. „Nasza jest krew a ich jest nafta” – no, ale Żyd to wymyślił.

DSC_0158

Advertisements