KUP PAN LAJKA – OSZUSTWA W FACEBOOKU

by romskey

Rozkręcamy interes i chcemy w ramach podlewarowania wizerunku firmy kupić lajki dla naszej strony w Facebooku (czyli chcemy stworzyć „sztuczny tłum” rzekomo zainteresowany naszą ofertą). Wklikujemy w Google frazę: „gdzie kupić lajki” i znajdujemy sporo ofert. Sprzedawca chwali się, że dysponuje dostępem do np. 200 tys użytkowników FB a ceny nie są wygórowane – lajk lub fan to zwykły hurt za kilka groszy od sztuki (serwis Allegro słynął jeszcze niedawno z takich ofert). Kojarząc tego typu operację ze współpracą z rzeczywistą agencją reklamową, określamy w dobrej wierze pewne reguły: lokalizację, wiek czy płeć co wiąże się logicznie z tym, że naszą witrynę „zalajkuje” wyłącznie jakaś część z owych 200 tys. To wystarcza, fejsbukowy fanpage z liczbą 100 czy 200 polubień zyskuje na uwadze a gdy jest realnie ciekawy lub użyteczny zaczyna się efekt śnieżnej kuli (w imię zasady: co wysoko – uznajemy za dobre, prawdziwe i… polecamy to).

tani_lajk

Co oferuje sprzedawca lajków? Sprzedawca chwaląc się np. dostępem do 200 tys użytkowników FB posiada tzw. farmę fanów lub potrafi ich szybko pozyskiwać. Kim są ci ludzie (fani)? To osoby, które często nawet nie wiedzą o tym, że są na jakiejś liście lub, że biorą w czymś udział. Ich rekrutacja jest daleka od HR-owej doskonałości. Osoby te, nierzadko chwytane są za sprawą podrzucanych na ich fb-ściany szokujących zwykle fałszywych/spreparowanych wiadomości (erotyka, przemoc, wypadki), które to wiadomości:
1)’polubuja’ lub komentują (a tym samym udostępniają link swoim znajomym)
2) wchodzą na polecaną witrynę i bezwiednie klikają np. przycisk „zatwierdź” po wpisaniu jakiegoś kodu. Nie ma sensu opisywać jak to wygląda od kuchni programisty, gdyż warto wiedzieć jedynie o tym, że realnie nie klikają „zatwierdź” a np. ukryty pod tym napisem przycisk „Lubię To” z FB.

arab1

Przypadkowy klikacz nie wie co polubuje, dopiero potem widzi u siebie coś czego z pewnością świadomie nie polubił. Gdy rezygnuje (odlajkowuje), handlarz lajkami musi maszynę wciąż napędzać. Nawet za zapłacone 20 zł kupujący polubienia może wpienić się o ile zdążył zapisać lub ustalić adres sprzedawcy tanich fanów.

Teoretycznie niska szkodliwość tego typu działań nie wzbudza szczególnej uwagi zarówno ludzi d/s bezpieczeństwa, podatków czy netykiety. Trudno ocenić skutki, gdy wabikiem była np. zachęta do obejrzenia filmu, w którym wedle opisu muzułmanie dokonują rozstrzelania chrześcijańskiego 3 latka za posiadanie obrazka z JPII.

arab2

Wabiki są różne: początkująca gwiazda porno, chce abyś ocenił jej prywatne zdjęcia, para młoda jadąc na ślub zginęła na miejscu dokładnie w Twojej miejscowości – pomysłowość może zaskakiwać. Mechanizm jest esencją manipulacji, czyli oddziaływania na emocje bezwiednego odbiorcy skłaniające go do działania (tu: zalajkowania) z pominięciem użycia przez niego rozumu (zdrowego rozsądku).

Przejrzyj czasem swoje polubienia w FB i wyrzucaj to czego nie znasz.

Procederem zajmują się zwykłe zarabiające na kieszonkowe małolaty, którym uroiło się, że po zbudowaniu koślawej witryny w HTML są hakerami. Zarobki nie są wysokie. Najgorsza jest upierdliwość. Warto jednak wiedzieć, że dzieciaki nie wymyśliły tego same, lecz uczą się od dorosłych. Profesjonalne agencje PR robią dokładnie to samo tyle, że z większą ogładą bo i odpowiedzialność większa. Część(!) agencji dysponuje własnymi farmami fanów (znany handel danymi klientów) lub mnogością sztucznych profili w FB czy innych serwisach. Tropienie procederu i prawne sklasyfikowanie jest skomplikowane, dlatego najprościej oczyszczać własny profil z nieznanych sobie polubień.

Pisząc o tym pod jednym z ‚wabików’, natychmiast zostało wyłączona możliwość obserwowania przeze mnie danego postu. Cóż, jak widać informowanie o kulisach „lewarowania wizerunku” nie leży w interesie łowców lajkowych głów.

Reklamy