WŁAŚCIWIE.. TO PIERDOLĘ

by romskey

Kilka dni temu zapisałem sobie na jakimś karteluszku zdanie: „Reagując na wypaczone, sam się wypaczasz”.

RELIGIA

Człowiek niereligijny wciągnięty w dyskusję o istnieniu boga, nierzadko stwierdza w finale, że bóg nie istnieje. Choć owe istnienie czy nieistnienie jeszcze chwilę wcześniej zupełnie go nie obchodziło, to jednak pod wpływem naukowych argumentów zwolenników istnienia, czuje się zobowiązany do przestawienia równie klarownej opinii, czyli: „Boga nie ma”. Stwierdzenie „Boga nie ma” zawiera pewną pułapkę. Nawet R.Dawkins (guru ateistów, który nie dorobił się jeszcze dziwnej czapki) ocenił prawdopodobieństwo istnienia boga na góra 1% a więc w pełni tegoż istnienia nie wykluczył. Rzecz łatwo wyjaśnić: brak dowodów naukowych nie oznacza nieistnienia danego bytu, a jedynie brak naukowych dowodów potwierdzających bytu istnienie. Nie chcę Was wciągać w paranoję rozważań nad meandrami poruszonej kwestii, ale zwróćcie uwagę na podstawową sprawę: czynnik sprawczy dyskusji. Czy gdyby ktoś zaproponował Wam dyskusję o istnieniu krasnoludków poświęcilibyście mu Waszą uwagę? Nie, i choć dowodów na istnienie krasnali jest dokładnie tyle samo ile dowodów na istnienie boga, to rozmowa o bogu niejednokrotnie nas wciąga. O przyczynach tego „magnetyzmu” i szczególnym traktowaniu religii można napisać tomy traktatów filozoficznych, psychologicznych, socjologicznych a nawet psychiatrycznych, dlatego również odłożę to na bok. Zwracam uwagę na to, że rozmowa na głupi temat lub z głupimi wnioskami, kończyć się może stawianiem niemal równie głupich tez.

EKONOMIA

Paweł Wimmer (ekonomista, dziennikarz, publicysta), dostaje – jak domyślam się – gęsiej skórki na widok pisowskich analiz ekonomicznych. Nie dziwię się, gdyż sam nie zaczytuję się w owych objawionych tekstach z podobnych przyczyn. P.Wimmer uznał jednak, że potrafi zmiażdżyć faktami pisowskie rewelacje i z nimi polemizuje. Otwiera Excela, sporządza kilka tabelek i wszystko byłoby w porządku, gdyby nie wnioski. Logicznym wydaje się to, że stwierdzenie fałszywości argumentów oponenta dematerializuje również zbudowane na nich konkluzje. P.Wimmer jednak idzie dalej i jak w opisanym wcześniej przykładzie (o bogu) w odpowiedzi na pisowską wizję upadku formułuje tezę powszechnego hiper-dobrobytu. Za taki pogląd spotyka się z krytyką ludzi całkiem niepisowskich, którzy stwierdzają że statystyka statystyką ale m.in. 2/3 Polaków nie zbliża się w zarobkach nawet do średniej krajowej lub że 20 mln obywateli nie posiada żadnych oszczędności (itd. itp) na co P.Wimmer przedstawia słupki, z których wyraźnie wynika, że bezrobotny jednak zarabia te 3 tys. z hakiem a do tego polepszyło się mu nawet gdy jest bezrobotny od 5 lat. Jest wypaczenie? Jest.

STOSUNKI MIĘDZYNARODOWE

W obiegu pojawiła się tzw. „kremlowska propaganda” (n/t Ukrainy), która takie pojęcia jak „zachód”, „demokracja” i „nazizm” traktuje jako synonimy. Zgodnie z własnymi doświadczeniami Polaków, z tą demokracją i zachodem nie jest tak fatalnie, dlatego co bardziej zniesmaczeni starają się przekonywać zwolenników Kremla, że argumenty Moskwy nie są całkiem rzetelne. Jednak jak w obu przytoczonych wcześniej przykładach, pojawia się problem wniosków. Skoro Kreml, wg. swojej interpretacji pojęć stwierdza: „Euromajdan to faszyści” to w kontrze stawiany jest podobnie klarowny wniosek: „Euromajdan stworzyli naukowcy, poeci i pisarze”. Nie wszystko jest tak proste i zasada „Reagując na wypaczone, sam się wypaczasz.” działa.

* * *

Podobnych przykładów można mnożyć na pęczki. Dyskusjami o świętości JPII czy o wybuchu w Tupolewie tętni publiczny krwiobieg i żal ogarnia człowieka na myśl o czasie poświęcanym reagowaniu na głupie a przynajmniej wypaczone treści. Reagując na nie, sami popełniamy nierzadko grzech nierzetelności osłabiając swoją pozycję w ogólnych „negocjacjach” na czym „opozycja” zbuduje kolejny maxi-argument naszego zakłamania i braku racjonalizmu. Rozumiem, że wpienia nas kłamstwo, chcemy je demaskować, obnażać, zwalczać ale czy nie byłoby oszczędnie, ekonomicznie, politycznie, światopoglądowo słusznie stwierdzić: „Ja to pierdolę! Wnioski zbudowane na argumentach z gówna, śmierdzą gównem”?

Ciemnota jest zaraźliwa, jednak być może zaraźliwość ta wynika właśnie z tego, ze cała masa rozsądnych ludzi trwoni swój czas na polemiki z idiotami (naruszając nierzadko własny autorytet), zamiast zrobić coś sensownego.

aberr

Reklamy