POKOLENIE JPII NIE ISTNIEJE

by romskey

Dzielenie się optymizmem, przyjaźnią, miłością jest tak naturalne, że ciarki mnie przechodzą na myśl o tym, że należałoby to robić pod linijkę w imię czegoś lub kogoś. Rozmawiam czasem z katolikami, którzy budzą się dla boga, żyją dla niego, pracują, jedzą i miłują dla niego. Sprawiają wrażenie ludzi, którzy każdy swój życiowy wybór podporządkowują twardym zakazom i nakazom wiary odrzucając wszelki przejawy samodzielnego myślenia czy tej najbardziej banalnej, pozytywnej spontaniczności. Czy bez wiary byliby złymi ludźmi? Potencjalnie, nie znamy wszystkich odpowiedzi i taka jest rola tzw. „moralności” (wynikającej zazwyczaj z doświadczeń przeszłych pokoleń), która nakazuje nam zastanowić się zawczasu nad tym co jest dobre a co złe. Jednak czy postępowanie – zgodne z moralnymi (religijnymi) wytycznymi – służy realnie ludziom czy może religijnemu systemowi władzy umożliwiającemu utrzymanie ich w ryzach? Nie raz przekonałem się o tym, że osobowość boga (kształt wiary) odtwarzana na podstawie religijnych interpretacji czy postępowania wierzących stawiała pod dużym znakiem zapytania jego humanitaryzm czy brak dyktatorskich ambicji.

Odgrzewanie tzw. „pokolenia JPII” przez obecną klasę polityczną jest mało wiarygodne. W obliczu jej próżności, pazerności, szachrajstwa, obleśnych walk wewnątrz i zewnątrz partyjnych, pychy, ignorancji, arogancji, bezwzględności oraz pomniejszych grzeszków typu nadużycia czy korupcja – szczerość intencji możemy między baśnie włożyć. Kto jak kto, ale akurat ta kasta powinna raczej stronić od manifestowania swojego przywiązania do jak podejrzewam chrześcijańskiej „intelektualnej i duchowej spuścizny” JPII czy tzw. „kontynuowania jego dzieła”. Oczywiście w pewnej perspektywie można dostrzec związek wymienionych postaw z polityką kościoła, ale nadal pozostaniemy w polu rażenia poznawczego dysonansu wywołanego rozbieżnością wizerunków kościoła i… kościoła.

Świętość

Nie jestem zwolennikiem zliczania dzieci Jana Pawła II, bo i cudza alkowa mnie nie interesuje. Ustalanie świętości papieża nie zajmuje mnie również – nie muszę jej uznawać. Gdyby nawet publikowane gdzieniegdzie rewelacje na temat nieznanych losów K.Wojtyły były autentyczne to czyniłyby go jedynie bardziej ludzkim. Rozumiem, że odpiera się w ten sposób argumenty tworzące z niego odczłowieczoną ikonę i obiekt masowych, uniżonych pokłonów, ale łatwo w tym dziele pogubić sens i zdać sobie sprawę z tego, że w gruncie rzeczy Karol W. był w życiu prywatnym całkiem normalnym kolesiem (jak J.Piłsudski zresztą). Nie każdy pamięta o tym, że o swojej papieskiej misji K.Wojtyła powiedział kiedyś do znajomego „a teraz przepraszam cię, bo muszę trochę popapieżyć”. Tym akurat wzbudził moją sympatię.

Rozenek i Obirek napisali wiele z tego co chciałem powiedzieć, choć powtórzę za jednym z nich to, że JPII jest faktem historycznym, podobnie jak L.Wałęsa czy Solidarność. Dyskutowanie z faktami mijałoby się ze zdrowym rozsądkiem. Bez poparcia ze strony Jana Pawła II nie byłoby wielomilionowej Solidarności i przemian, których skutki – choć pełne defektów – nie mogą zostać uznane za krok wstecz w rozwoju polskiej demokracji. Tu aklamacja byłaby możliwa, choć czy trzeba stwierdzać stwierdzone?

Pokolenie

„Pokolenie JPII” jawi się jako mit, który nigdy nie istniał, nie istnieje i nie będzie istniał. Potencjał podłości wylewany z Radia Maryja, Frond i podobnych natchnionych ośrodków przeraża już dziś, a co byłoby gdyby go jeszcze wzmocnić uchwałą? Jakoś nie słyszę co tak dokładnie miałoby być krzewione i poznawane (o ile ma być zapoczątkowany proces), zapewne chodzi o jakąś oczywistą oczywistość, z której znawstwem byłoby jak z wiedzą wierzących na temat wyznawanej religii.

Polska przy tego typu parlamentarnych inicjatywach wraca do pozycji zatęchłego cywilizacyjnego zaścianka i nawet nie dlatego, że religia jest passe. Passe jest tępy, obnażający niewolniczą naturę naszego społeczeństwa kult pomników, sentyment do autorytaryzmu i kultu jednostki mający w tym przypadku wyłącznie charakter osłonowy dla niewiedzy, fobii, kompleksów i realizacji partyjnych interesów. Czy sweet-focie z Watykanu pomogą w wyborczym wyścigu? Sejmowo-medialna egzaltacja budzi co najwyżej niechęć. Aklamacji nie będzie.

JP2

Projekt uchwały znaleziony w sejmowej witrynie:

W przeddzień kanonizacji Ojca Świętego Jana Pawła II, Głowy Kościoła Powszechnego i Wielkiego Polaka, Sejm Rzeczypospolitej Polskiej wyraża swoją radość i wdzięczność z powodu tego historycznego wydarzenia.

Dziewięć lat temu, kilka dni po śmierci Ojca Świętego Jana Pawła II, posłowie i senatorowie zgromadzeni na Uroczystym Zgromadzeniu oddali Mu hołd, nazywając Go „głosicielem Ewangelii Jezusa Chrystusa, wielkim moralnym autorytetem, Ojcem i Nauczycielem”, a także „człowiekiem pokoju i nadziei” oraz „najważniejszym z Ojców niepodległości Polski”. Sejm Rzeczypospolitej Polskiej uważa, że określenia te nie straciły niczego ze swojej aktualności.

Sejm Rzeczypospolitej Polskiej wyraża nadzieję, że kanonizacja Ojca Świętego Jana Pawła II będzie dla wszystkich Polaków okazją do radosnego i solidarnego świętowania, a także zachętą do głębszego poznania Jego intelektualnej i duchowej spuścizny oraz do podejmowania i kontynuowania Jego dzieła. Sejm Rzeczypospolitej Polskiej apeluje do wszystkich członków narodowej wspólnoty o godne uczczenie tego wydarzenia.

Reklamy