STRACH, BÓL, CIERPIENIE…. REMEDIUM

by romskey

Manipulowanie społeczeństwem nie jest trudne i wiedzą o tym wszyscy ci, którym zależy, abyśmy dokonywali oczekiwanych przez nich wyborów lub zakupów. Owe wybory czy zakupy mogą – choć nie muszą – nam służyć, dlatego prawdziwym wyzwaniem jest oddziaływanie umożliwiające uniknięcie wszelkich konsekwencji. Nikt nie zmusza nas do oglądania reklam czy wyborczych spotów, dlatego wszelkie podejmowane w przyszłości decyzje uznajemy za tzw. „samodzielny i rozumny wybór”. Nawet gdy w rezultacie czujemy się oszukani, to winę zrzucamy na własną naiwność – wszak „nikt nam nie kazał”. Nie zdajemy sobie sprawy z tego, że udzielono nam sporej pomocy służącej dokonaniu tych wyborów – stało się to poza naszą świadomością i kontrolą. Wywieranie wpływu poza wiedzą adresata nazywamy manipulacją i mamy tu do czynienia z poważnym problemem etycznym pt. „Jak daleko można posunąć się?”. Nie ma tu niczego z teorii spiskowych i zapytacie dlaczego postanowiłem o tym napisać? Otóż, istnieje pewna reguła: „kiedy przestajemy się dawać nabierać, to manipulator musi zmienić technikę lub zrezygnować z manipulowania.”. Ta druga opcja jest krzepiąca.

Większość z nas tkwi w przekonaniu o swojej wybitnej odporności na manipulację. Jesteśmy pewni, że doskonale filtrujemy docierające do nas wiadomości i nie na stare wróble trociny. Bardzo mylimy się. Kilka lat temu, do miary hiper-spiskowej teorii dziejów urosło pojęcie „przekazów prodprogowych”. Upatrywaliśmy ich wszędzie, choć przypominało to raczej doszukiwanie się cytatów z szatańskiej biblii w puszczanej od tyłu płycie Led Zeppelin. Nie wiedzieliśmy tak naprawdę czego szukamy. Uczyliśmy się dostrzegać muzykę w tle reklam, manipulację obrazem ilustrującym wydajność proszku do prania czy zapach pieczywa przy wejściu do hipermarketu. Każdą taka sytuację „demaskowaliśmy” jako próbę wpływania na nas i włączaliśmy „czerwone światło”. Nie zajmowało nas w zasadzie to, że ów „zdemaskowany” przekaz już dawno do nas dotarł, jeszcze zanim zaczęliśmy zastanawiać się nad tym „w jakim celu”.

Specjaliści manipulacji, doskonale wiedzą o tym, że nasza „myśląca” część mózgu to zaledwie drobny dodatek do garnituru stworzonego z całej masy innych przekazów przyjmowanych bezwiednie. Nasze oczy najpierw widzą, uszy słyszą, nos czuje a dopiero potem dokonujemy analizy. Obiektem manipulacji nie jest nasz analityczny umysł, lecz obszar emocjonalny, który późniejszą analizę może poważnie zaburzyć. Powiecie, że odróżnienie sfery emocji od sfery racjonalnego myślenia jest dość skomplikowane i wymaga jakiejś nieziemskiej wyobraźni, dlatego czas na kilka prostych przykładów. Popatrzcie przez chwilę na poniższe zdjęcie.

rys1

Uśmiechnęliście się? Ja również i jestem pewien, że najpierw uśmiechnęliście się a dopiero potem bylibyście w stanie odpowiedzieć na pytanie: „dlaczego?”. Sadzę nawet, że udzielenie konkretnej odpowiedzi sprawiłoby Wam kłopot.

rys2

Współczucie? Troska?

Pierwsze wrażenie

Ubiegając się o pracę staramy się wypaść dobrze. Przywiązujemy wagę do stroju, tonu głosu, ruchów. Realnie manipulujemy adresatem naszego przedstawienia, gdyż nie prezentujemy autentycznych siebie (tych trochę leniwych, kapryśnych itd.), kreujemy się na przebojowych hartów sukcesu. Nie rozumiemy w pełni uruchamianego mechanizmu, a warto wiedzieć tylko tyle, że jeżeli ktoś na poziomie bardzo wczesnych emocji uzna nas za ładnych, sympatycznych, biednych, potrzebujących, etc., potraktuje znacznie lepiej to co mu powiemy za chwilę. W przypadku manipulacji zawsze istnieje cel, dla którego dane okoliczności przyrody wywołujemy.

ryssm

Czy mieliście problem z otwartą krytyką polityków ewidentnie wykorzystujących katastrofę smoleńską do prywatnych lub partyjnych celów? Czy zdjęcie polityka z dzieckiem, psem lub kotem nie ocieplało jego wizerunku? Czy mieliście problem z mówieniem o prawach człowieka i międzykulturowym dialogu widząc oblaną kwasem Afgankę lub ofiarę klitoridektomii? Czy artystyczny przepych świątyń lub wenecka architektura onieśmielała lub olśniewała Was? Czy prestiż uczelni nie nadawał w Waszej opinii większej rangi spotkaniu np. z politykiem? Czy wynajęta sala drogiego hotelu przez sprzedawców drogich garnków nie była dla Was pewnego rodzaju (awansem) podwyższeniem Waszego statusu? To tylko mały fragment możliwości wywoływania konkretnych emocji i osiągania oczekiwanych reakcji odbiorców.

Uśmiech, optymizm, troska, współczucie, onieśmielenie, połechtanie „ego” – nie wszystkie możliwe reakcje na określone bodźce są genetycznie zapisane w naszych mózgach. Część z nich nabywamy w procesie edukacji, wychowania np. szacunek dla lekarzy, księży, prawników, naukowców, starszych. Dokonanie ścisłego rozdziału byłoby na tym etapie bezcelowe, choć warto wspomnieć, że szacunek, uczciwość, prestiż to „zapisy” kulturowe, nabyte, które łączą w sobie zarówno obszar emocji jak i rozumu.

rys4

Granica

Widok skatowanego, niewinnego stworzenia wywołuje w nas coś więcej niż współczucie. Pojawia się gniew, potrzeba natychmiastowego uczynienia zadość sprawiedliwości. Często, pod tego rodzaju zdjęciami pojawiają się obietnice zamordowania sprawcy lub propozycje wymyślnych tortur, które należałoby takiemu zadać. Oto mijamy granicę, której przekroczenie sprawia, że emocja mogą zamienić się w czyn – co ważne(!) – poza kontrolą obszaru mózgu odpowiedzialnego za analizę.

ryc6

Celowo pominąłem trzy najsilniejsze emocje, których natężenie może wywołać działanie a są to strach, ból i cierpienie. Tak jak patos wywoła ciszę (nawet gdy głoszone są nikczemne oskarżenia) tak głaskany „brat mniejszy” usposobi nas pozytywniej do osoby wobec której byliśmy sceptyczni. Widmo nadciągającego bólu zmusi nas do zakupu środków przeciwbólowych (choćby na wszelki wypadek). Widmo wszechobecnego cierpienia zasugeruje nam zmianę władzy. Strach przed terroryzmem zwiększy zakupy broni czy zabezpieczeń antywłamaniowych (strach przed islamem sprawi np., że przychylniej spojrzymy na kościół).

Sposób na wykrycie manipulacji jest wyjątkowo prosty. Dla treningu możecie przejrzeć kilka reklam by zauważyć składowe omawianego procesu. W poniższej reklamie wykorzystano wszystkie wspomniane wyżej środki (strach, ból, cierpienie) okraszone sugestywnym obrazem i dźwiękiem a w finale dostajemy błogosławione remedium.

Obecność wspominanych, wszystkich lub wybranych (zależnie od celu) składników oraz wyeksponowanego remedium (które jest zwykle produktem przemysłowym lub politycznym) zdradza nam, że dostarczony nam przekaz nie miał charakteru informacyjnego lecz był ściśle zaplanowanym procesem mającym na celu wywołanie naszej reakcji.

rys5

W polityce

Jak połapać się w tym, która oferta polityczna jest wiarygodna, a która zmanipulowana? To również jest proste. Jeżeli żyjemy przez lata w poczuciu niepodległości naszego państwa z lepszą czy gorszą władzą, a ktoś stwierdza nagle, że jesteśmy kondominium i rządzą nami zbrodniarze, to wychwycenie tej sprzeczności ma podstawowe znaczenie. Manipulator produkuje lub spiętrza niepokoje na bieżąco i nigdy nie zapomni przedstawić siebie jako remedium. W przekazie bardziej autentycznym, polityk mówi o naszych odczuwalnych na co dzień problemach (lub obawach) i proponuje konkretne rozwiązanie – odwołuje się do naszej logiki a nie emocji. Jednym zdaniem, jeżeli oglądając dany przekaz zaczynamy myśleć (ważyć) a nie odczuwać ( do tego dostajemy spokojny czas na namysł), to prawdopodobieństwo manipulowania nami zmniejsza się.

Trudno spamiętać?
1.
Zacznijcie od odkrywania trzech składników manipulacji np. w reklamach:
– wzbudzenie emocji (strach, cierpienie, ból, współczucie itd.)
– niemerytoryczna lecz obrazowa (magiczna) propozycja skutecznego rozwiązania problemu
– bardzo konkretnie wskazane remedium + aura szczęścia, błogostanu
2.
Jeżeli oglądając dany przekaz zaczynamy myśleć (ważyć, filtrować, oceniać) a nie odczuwać (emocje zaburzają, przeprogramowują odbiór rzeczywistości, zagłuszają zdrowy rozsądek), to prawdopodobieństwo manipulowania nami zmniejsza się.

3. Bądźmy świadomi tego, że oddziaływanie na emocje zachodzi z pominięciem naszego zdrowego rozsądku (jak wspomniałem wcześniej, myśleć zaczynamy chwilę później, a nawet i tu, obejrzany materiał zakłóca naszą obiektywną ocenę, gdyż jesteśmy wstrząśnięci lub np. zachwyceni, rozentuzjazmowani). Ktoś kto dostarcza nam brutalny, makabryczny, perwersyjny czy tragiczny przekaz bez żadnego ostrzeżenia, zazwyczaj nie zapomina o dołączeniu loga, linka czy prośby o „lajki”. Chce abyśmy dany przekaz kojarzyli z danym symbolem lub np. podali swój numer telefonu.

Warto pamiętać o tym, że proces „urabiania” może zostać rozciągnięty w czasie i nie ograniczać się do pojedynczego przekazu typu reklama. Przekaz może bazować także na istniejących w powszechnej świadomości lękach czy oczekiwaniach i pozostawić je w sferze niedopowiedzenia, ograniczy się wyłącznie do przedstawienia ‚czarodziejskiego’ remedium (wspartego np. epicką muzyką w tle).

Reklamy