EUGENIKA, BRAUN, PSYCHOZA – CZYLI: NAZIZM NIE ZRODZIŁ SIĘ W NIEMCZECH. A JUTRO?

by romskey

nauk

Niewielu zdaje sobie sprawę z tego, że wkład A.Hitlera w kształtowanie ideologii nazistowskiej był wyjątkowo ubogi. Fuhrer okazał się być jedynie najambitniejszym uczniem części amerykańskiej elity intelektualnej z początków XX w. Eugenika – aborcja, eutanazja, sterylizacja w imię czystości nordyckiej rasy – materializowały się w USA a proces krzewienia nowej nauki – jeszcze przed II Wojną – kosztował zdrowie
i życie tysiące białych Amerykanów, murzynów, Żydów, emigrantów.

Na początku XX w. rasizm w USA miał się dobrze. Ku Klux Klan liczył ok. 4 mln. członków a od rasistowskich wypowiedzi nie stronili zarówno amerykańscy politycy jak i naukowcy. Powód był dość prosty. Potomkowie Południa nie godzili się z wolnością czarnych, zaś bardziej postępowe elity niepokoił wzmożony napływ emigrantów z Europy Południowej, Wschodniej, z Kaukazu. Zarówno czarni jak i emigranci zasilali powiększające się dzielnice nędzy dotknięte analfabetyzmem, bezrobociem, chorobami. Obie grupy przeciwników rosnącego „zagrożenia” spajał wspólny pogląd: Biała Rasa jest najbardziej wartościowa i jeżeli ma przetrwać (dać odpór rasom niższym) musi być silna, a żeby była silna musi być czysta.

Do lat 30-tych rasowe oczyszczanie Stanów Zjednoczonych było faktem, choć dopiero w III Rzeszy urzeczywistnianie eugenicznych idei poszło pełną parą. W obu przypadkach, proces oczyszczania narodów i ulepszania białego człowieka daleko wybiegał poza ściśle określone przez nową naukę wytyczne. Obok sterylizacji, aborcji, eutanazji chorych umysłowo czy genetycznie, ofiarami stawali się wrogowie polityczni i publiczni: więźniowie, osoby niezaradne życiowo, prostytutki, Żydzi, Indianie i wszelkie „zło”, które może dotknąć wysoce moralne białe społeczeństwo.. wyższe.

W latach dwudziestych XX wieku programy eugeniczne przyjęły 32 stany. Najwięcej, bo ponad 20 tys. osób, poddano przymusowej sterylizacji w Kalifornii. „Ameryka powinna pozostać amerykańska… prawa biologii wskazują, że rasa nordycka zmieszana z innymi rasami, degeneruje się” – twierdził prezydent (1923–1929) Calvin Coolidge. W 1908 zalegalizowano w Ohio komory gazowe i śmiertelne zastrzyki. Wszystko w imię miłosiernej konieczności.

„Mylne opieranie się na tzw. boskich prawach i sentymentalna wiara w świętość ludzkiego życia stoją na przeszkodzie eliminacji kalekich dzieci i sterylizacji takich dorosłych, którzy nie przedstawiają żadnej wartości dla społeczeństwa. Prawa natury wymagają usunięcia niepełnosprawnych a ludzkie życie jest cenne tylko jeśli ma wartość dla społeczeństwa lub rasy”.

Twardy system selekcji polegający na eliminacji słabych lub nieprzystosowanych rozwiąże problem w sto lat. Pozwoli pozbyć się niepożądanych jednostek przebywających w naszych więzieniach, szpitalach i przytułkach dla obłąkanych. Indywidualnie sami mogą się karmić, kształcić i korzystać z opieki społecznej, ale sterylizacja zapewni to, że ich linia zatrzyma się na nich. Jest to praktyczne, miłosierne i nieuniknione rozwiązanie całego problemu. Sterylizacja może być stosowane wobec coraz szerszych kręgów odrzutów społecznych, poczynając od przestępców, chorych i szalonych a rozszerzając stopniowo na typy słabeuszy, a w końcu rasy bezwartościowe.

Powyższe cytaty nie pochodzą z Mein Kampf. Słowa te pisał przyjaciel Theodora Roosevelta i Herberta Hoovera, antropolog, prawnik i obrońca przyrody Madison Grant w „The Passion of the Great Race”. Książka stała się bestsellerem w USA (1916) i Niemczech (w 1925). A.Hitler miał napisać do autora: „Jest pan moim bohaterem a pańska książka jest moją Biblią”. Na dzieło Granta powoływali się również nazistowscy lekarze sądzeni w Procesie Norymberskim.

—- zgrzyt polski —-

Zbierając materiały do niniejszej notki, chcąc nie chcąc natrafiałem na odniesienia do filmu „Eugenika – W imię postępu” G.Brauna. Zdobyłem film i ku swojemu zdziwieniu odkrywałem to, że dysponowaliśmy tymi samymi danymi. Zaskoczenie trwało przez 2/3, może 3/4 filmu i dopiero finał pozwolił mi zrozumieć opętańczą krytykę tej produkcji. Właściwie czułem niesmak, gdyż Braun we wspomnianych 3/4 dość skrupulatnie i przejrzyście uporządkował to o czym chciałem napisać. Dopiero w finale starał się zaprzeczyć istnieniu reformy myślenia po doświadczeniach II wojny światowej. Twierdził – podpierając się opiniami kilku bohaterów swojego filmu, że proces rasowej selekcji trwa nadal. Wg. reżysera, uczelnie i instytuty zajmujące się niegdyś eugeniką wciąż są uczelniami z tym, że badania ukrywa się pod przewrotną nazwą „genetyka”. Dostępność aborcji, eutanazji, antykoncepcji a nawet in-vitro są wg. autora dowodami i narzędziami mającymi służyć produkcji rasy panów (bogatych) przy jednoczesnej eliminacji biedoty, chorych i nieporadnych (z których akurat żyje kościół – przyp. moje). Oczywiście całe to zło, najlepiej rozwija się w krajach protestanckich i tylko katolicy mogą powstrzymać wprawioną w ruch spiralę nazistowskiej zbrodni finansowaną przez Żydów, gdyż nazwisko Rockefeler mówi wszystko.

Osiągnięcie tak oświeconych wniosków na podstawie tych samych źródeł zbiło mnie z tropu. Poważnym kłopotem było dla mnie skojarzenie strachu przed środowiskowym zaszczuciem poddającej się aborcji nastolatki z realizacją chłodnego procesu ulepszania białej rasy. Podobny kłopot sprawiało dopatrzenie się instynktów nazistowskich u osób nieuleczalnie cierpiących, proszących o eutanazję. Powszechnie dostępne środki antykoncepcyjne jako narzędzie wspierające tajemny plan eugeników? In-vitro jako program produkcji nadludzi i eliminacji słabszych już na etapie embrionalnym? Byłbym nierozważny, gdybym całkowicie wykluczył istnienie skrzywionych ideologicznie imbecyli wśród wrogów wskazanych przez G.Brauna, jednak całkowity chaos organizacyjny towarzyszący potencjalnej realizacji „tajemnego planu” czyni ów wyjątkowo mało prawdopodobnym. Aborcji, eutanazji, in-vitro – poddają się również białe elity (także żydowskie – co zapewne smuci Brauna), getta emigrantów przeznaczonych do priorytetowej eliminacji raczej rosną niż maleją, (o antykoncepcji „wycelowanej” dokładnie we wszystkich oprócz moherowych babć już nie wspomnę).

Wziąłem się w garść po powyższych rozmyślaniach i dostrzegłem jednak, że istnieje zupełnie inne oblicze problemu. Społeczeństwa Europy poddają się – w tym miejscu radzę zwolnić z lekturą – „samoistnej eugenice” co może świadczyć o tym, że jednak drzemią w nas głęboko ukryte instynkty oczyszczania własnego gatunku, rasy (geny rasizmu?). Społeczeństwa nie decydują się na potomstwo, któremu nie będą w stanie zapewnić godziwych warunków życia i szans rozwoju, unikają ubezwłasnowolnienia się opieką nad dziećmi trwale niepełnosprawnymi, nie chcą też ich cierpienia. Motywy są zgoła odmienne od idei walki z „wrogiem klasowym”, są wręcz szlachetne, w imię odpowiedzialności za nowe pokolenia, lecz walcząc o tą odpowiedzialną przyszłość, nie możemy zapomnieć, że przegrywamy w demograficznym wyścigu z Azją, Afryką. Jak widać, nie musi istnieć systemowy proces, Hitler, Grant czy Davenport. Wystarczy brak szans na rozwój i ulepszanie samych siebie, abyśmy zaczęli redukować własną populację. Kościół, w tym kontekście, choć podpierający się mniej lub bardziej uświęconymi uzasadnieniami (np. chcąc wprowadzać przymus rodzenia i zamykanie do więzień opornych) w jakimś sensie proponuje alternatywę wobec alarmowego dzwonka demografii czy faktu powolnego wypierania i zanikania Europejczyków w Europie. Szkoda jedynie, że idee przywrócenia szans na rozwój i polepszenia jakości życia, które wydają się najistotniejszym czynnikiem poprawnego funkcjonowania gatunku wciąż tkwią w ogonie politycznych priorytetów.

nazi1
(na zdjęciu: Madison Grant)

Reklamy